środa, 16 grudnia 2009

Święta

Święta, niecierpie świąt...
Te wszystkie coroczne pioseneczki w radiu, non stop te same. Wymuszanie na ludziach kupowania żarcia i prezentów w dużych ilościach. Te świąteczne rabaty i promocje ... grr
Nie lubię dostawać prezentów, i nie przepadam za dawaniem. Ale jak coś dostane to wypadało by chociaż też coś dać. Jakby ludzie musieli nadrobić niski roczny obrót pieniędzmi.

czwartek, 10 grudnia 2009

Grudzien

Już 1/3 grudnia a todopiero 2 mój post w tym miesiącu. Grudzień, miesiąc świąt i wydatków. Najgorsze jest chyba to, że nie ma śniegu.
Gram w planszówki prawie codziennie, nie mam czasu na sen. I mam nowego kompa wiec jeszcze jak mam chwile czasu to gram na kompie ;>
No i na razie tyle ;p

środa, 2 grudnia 2009

Za dużo?

Czy można mieć za dużo znajomych ?
Zawsze miałem niewielu znajomych, w myśl zasady lepiej jakość a nie ilość. Z czasem jednak dobrych znajomych, kolegów czy przyjaciół zrobiło się całkiem sporo.
Mam takich przyjaciół, którzy mieszkają daleko, na mazurach, widzimy się raz na rok albo i rzadziej. Mam też przyjaciół blisko. Z nimi widuję się częściej. Lubie każdego, ale czas spędzać wolę z jednymi bardziej z jednymi mniej. Mniej nie dla tego, że kogoś mniej lubię. Raczej dla tego, że nie mam czasu na każdego a myślę, że z tą osobą będzie akurat lepiej (bo może mi poprawi humor, bo może coś da jeść, albo bo zagra w grę, którą oboje lubimy). Najwięcej czasu chciałbym spędzać z moją Asią. A co z resztą ludzi?
Ostatnio prawie codziennie ktoś mnie (a raczej Nas) odwiedza. Gadamy, częściej gramy.

Jak wybieram kogo zaprosić? Zastanawiam się kto może mieć teraz czas (bo idea, że by jednak się spotkać i zagrać powstaję często 30 minut przed samym spotkaniem), kto będzie mógł zostać do 23? Kto może mieć teraz ochotę na grę w to w co ja mam ochotę? Kogo dawno nie widziałem ? Komu nie zrobi przykrości jak jednak nie będzie miał czasu? Kryteriów jest pewnie więcej.

A co jeśli ktoś poczuje się odrzucony/zaniedbany/olany ?
Ciężka sprawa. A doszły mnie słuchy, że niektórzy marudzą, że się izoluje dziwnie.
Dla czego marudzą? Czy jestem aż tak fajny? Czy z przyzwyczajenia? Może nie lubią być nielubianymi a tak się czują? A może znudziły się towarzystwem naokoło nich i chcą powrócić do korzeni? A może jakiś jeszcze bardziej oczywisty powód który nie w padł mi do głowy?

Tak czy inaczej, co poradzić?
Drogi czytelniku, jeśli chcesz ze mną w coś zagrać albo coś ze mną porobić, odezwij się i mi to powiedz. Na pewno dojdziemy do porozumienia w co zagramy/na co do kina/co będziemy jeść itp ;>

Do zobaczenia!