To były bardzo męczące 2 dni mojego życia.
Naraz nałożyły się 2 imprezy (jedna haloweenowa z piątku na sobotę, i druga urodzinowa z soboty na niedzielę). Kinga chora (zapalenie krtani) więc ją trochę impreza planszówkowa ominęła ;/
Asia "robi" za dwóch co skutkuje chorobą (jutro leży cały dzień w łóżku).
Taki zamęt odbił się też na porządku w naszym domu, wielki bałagan, asia zrobiła dzisiaj 2 prali prania i już można wejsć do łazienki. I dobrze bo już myślałem, że się dzisiaj nie wykąpię.
Nasze autko dało radę, dzielnie woziło nasze tyłki i gry, mimo, że latało na oparach.
Były tez i niespodzianki. Okazało się, że nasza koleżanka (która zrezygnowała z członkostwa Gramajdy chyba dla tego, że nie miała czasu na pracę w stowarzyszeniu, a może to było dla tego, że jej chłopak nie został wybrany do zarządu i w geście obrazy też opuścił nasze szeregi. zresztą nie wiem sam, bo w sumie nigdy na ten temat nie rozmawiałem) założyła swoje własne stowarzyszenie (czy też fundację). Z jednej strony fajnie, że rośnie ilość frontów na których planszówki będą propagowane. Z drugiej strony słyszałem, że niektórzy się obawiają o "kradzież" sponsorów i "werbunek" ludzi z gramajdy. Dla mnie osobiście to pomysł ten był trochę rozczarowaniem, jakby ujawniającym prawdziwe intencję "żądzy władzy".
Bo logika mówi mi tak:
1. Chcę propagować planszówki i miło i pożytecznie spędzać czas -> wstępuję do stowarzyszenia -> kandyduję do zarządu -> nie zostaję wybrany -> pomagam przy organizacji imprez, albo sam takie imprezy organizuję, noszę przy sobie jakieś planszówki i pokazuję je innym, uczę zasad.
2. Chcę mieć władzę -> wstępuję do stowarzyszenia, by piąć się w górę -> kandyduję do zarządu -> nie zostaję wybrany -> sam zakładam stowarzyszenie i mianuję się członkiem zarządu -> "i'v got the power" chciało by się zaśpiewać
hmm ale mniejsza o to. życzę moim znajomym wszystkiego najlepszego, i mam nadzieję, że wielu ludzi uda im się zachęcić do planszówkowego hobby.
Aha, i dziękuję wszystkim, którzy docenili to, że pozostałem na postarunku na Hobby i nie pojechałem do Essen ;D
no czas spać ;p
