piątek, 19 grudnia 2014

Kiedy myślisz, że gorzej być nie może ...

Wczoraj kiepski dzień

Dowiedziałem się, że chyba jednak będę musiał stanąć przed sądem. Z powodu wypadku widocznie zostałem potraktowany jako jakiś recydywista czy pijak i nie zgadzam się z karą jaką próbują mnie ukarać Policjanci. A mianowicie odebrania prawka na 6 miesięcy.
Mimo konsultacji z przyjaciółmi z policji, mimo prób interwencji, szeregu telefonów panowie policjanci z Piły byli nieugięci.
Miałem więc doła od rana, i byłem zły na naszego poznańskiego dzielnicowego, sieroty który nie potrafi chyba obsługiwać telefonu ... długo by opowiadać.
Męczyło mnie też myśl bo poprzedniego dnia nakrzyczałem na Asię, w sumie niesłusznie, raczej tylko dlatego, że byłem bardzo głodny i zmęczony, ale to tylko wymówka.
Męczyły mnie złe myśli i w pracy oczywiście moja nieuwaga doprowadziła mnie do bolesnej kontuzji palca wskazującego prawej ręki (tak tak to ten sam palec " co zawsze". Dobrze ,że go nie złamałem, ale przez to wczoraj nie mogłem pisać na klawiaturze ;p
Myślałem, że może być już gorzej.
A tu po południu, dowiaduję się, że moja kumpela straciła dziecko, tzn poroniła.
Bardzo mi z tego powodu przykro.\
Nawet jak się zastanawiałem, bardziej niż po stracie niedawnej Asi (która była przecież w ciąży).
Tego dnia nawet dota mi nie poprawiła mi humoru, wszystkie mecze przegrane ;/
A muzyka w spotify jakoś też smutna się zapodawała.
Wpadło mi w ucho R.E.M. i nie chciało puścić.

https://www.youtube.com/watch?v=_jpptsy2qbU

I jeszcze Asia się wkużyła na mnie bo nie powiedziałem jej , że mama przyjeżdża na święta. No jakoś mi się zapomniało.

Po deszczu zawsze wstaje słońce.

czwartek, 4 grudnia 2014

znęcanie się

Ostatnio przeczytałem sprawę faceta, który skatował kobietę. On został uniewinniony, ją posadzili chyba na 5 lat. Okazało się, że ona to była niania jego dziecka (bodajże 2 letniej córki). On nagrał jak się "zajmuje" jego dzieckiem i poniosły go chyba nerwy.

Przez przypadek chyba dotarłem do filmiku w którym niania katuje dzieciaka.

Radzę wam, jak tylko zobaczycie taki filmik, to go nie oglądajcie. Po co macie się denerwować. Wystarczy, że powiem wam, że jak ja go zobaczyłem to zdziwiłem się, że facet tej baby nie zabił.
Tak mi skoczyło ciśnienie, że chyba nie zasnę,
Brzydzę się przemocą, szczególnie wobec słabszych. Ale uderzyć dziecko ?

Przyznaję, że dawałem klapsy kobietom w tyłek, i nic więcej (chyba kopnąłem Asię w tyłek ale w ramach zabawy). I raz groziłem Ani, że jak mnie nie przestanie być to jej oddam. Normalnie kobiety bym nie uderzył.

 I dzieciom dałem klapsa 3 razy. (raz Pati i dwa razy Kindze). Za każdym razem bardzo to przeżyłem ale to było wychowawcze. Niestety jako Ojciec muszę mieć jakiś autorytet.


wtorek, 25 listopada 2014

Może nie potrzebnie się denerwuję.

Uff ale jestem wkurzony, Wiedziałem, że się zdenerwuję ale że nie aż tak. Oczywiscię grałem w DOTE 2. W drużynie z mistrzami świata, którzy wszystko wiedzą i wszystko widzą.
Jestem Viperem na środkowej lini. Przeciwko mnie Pudge. Po pierwszej minucie już widzę, że przeciwnik jest dobry. Ładnie wykonuje deny, last hituje nawet za pomocą swojego gazu. Wiem jak grać, gram ostrożnie, zapodaje na niego moją truciznę i zmuszam do łykania butelki. Musi uciekać po runy i robi to dobrze. Witch doctor ładnie stara się mu runy zabierać. Pełna koncentracja i napiecie ale w końcu podwineła mi się noga, Pudge mnie dorwał ale że byłem pod wierzą to starałem się go zabić. Oczywiście to on mnieł first blood. Ale killa mi policzyło.

Zaczęły się pomruki, że oczywiście to ja padłem pierwszy. Ale spoko, staram się mieć nerwy na wodzy.
Potem seria jęków, że ja run nie zbieram i wykład od mistrza jakie to ważne zbierać runy jak przeciwnik ma butelkę. Tylko ja tu walczę o przetrwanie. I nie mam czasu ale co tam dla świętego psokoju pójdę. Na dole runa Iluzji. Biorę i klikam zwiewanie pod wieże. Z dżungli leciu hak i już padłem. Trafił mnie ... mógł przecież w iluzję.

Potem się zaczęło, co złego to ja.
Zaczyna się walka, z niewidzialności zabijam Warlocka, nie jestem w stanie wejść dalej, zabijam kuriera wroga i zwiewam, widzę, że walkę przegrywamy. Uciekam wzdłuż rzeki, używam Shadowblade.

Nagle dostrzegam, że w przesmyku przez który chcę przejść jest 3 wrogów. Decyduję się zawrócić, mam jeszcze chwilę zanim stanę się widzialny. Zawracam i słyszę komentarze: "Co ty robisz? Którędy? Gdzie leziesz?" Więc myślę, faktycznie jestem niewidzialny, może lepiej przez nich przejść. Jeszcze zdążyłem pomyśleć "a może mają wizję ? ) I w tym momęcie dostałem z hooka. Panika ! skąd widzieli postanawiam jeszcze zwiewaćale już jest po mnie. I słyszę "po co lazłeś przez nich ? " eeee no tak, dopiero potem zdałem sobie sprawę, że oni gówno widzieli i gówno wiedzieli i mogłem się ich nie słuchać. I wracać środkiem. Oni myśleli, że chcę wracać pomiędzy wrogiem i dla tego "delikatnie mi odradzali". Niezrozumienie.

Ale oczywiście ja jestem ten zły.

I jeszcze jestem na linii, mamy pchać ale potrzeby mi townportal. Patrzę na osła, jest w seekret shopie ale ma w sobie już jakiś item. Więc szybko zamawiam kuriera. Oczywiście zaraz komentarz, że oczywiście Mikołaj bierze kurę jak czeka na Asię ?!?!? No tak, bo mi widocznie kurier nie przysługuje, szczególnie jak stoi bezczynnie.
Szybko odbieram towar i odsyłam do seecretshopa. Ale Gdzieś chyba utyka bo tam nie dolatuje i oczywiście to ja jestem tym głąbem co zabiera i chowa osła.

I jeszcze biją wierzą, Tier 1 wiec warto fortyfikować bo jak padnie to i tak odzyskamy glifa. Klikam na Glifa, i nic, klikam jeszcze raz i kurde nic, i nagle wieża pada a zaraz potem włącza się glif ....
oczywiście moja wina że się spóźniłem. Bo bo chyba tylko ja mam przycisk aktywujący albo co ...

ehh

Było jeszcze kilka sytuacji (i to wszystko w jednej grze) ale mniejszych.

Olać to, już się uspokoiłem XD

To tylko gra, ale ...

I jeszcze ten tekst Asi na koniec "Dzięki za fajne zakończenie dnia"
O.O no tak bo to oczywiście moja wina. niepotrzebnie się denerwowałem, przede wszystkim.
Spokój, tylko spokój nas uratuje.

I huj XD

(przepraszam wszystkich niewtajemniczonych ze światem DOTY 2, pewnie nie wiele z tego zrozumieją)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Zmarła Asia

Asia (nie , nie moja żona, tylko moja dentystka, ale Asi kumpela ze szkoły) zmarła mając jedynie 36 lat?!?! Była matką chyba 6-cioro dzieci, była w ciąży.
Hmm

Smutek straszny. Że miała raka dowiedziała się nie dawno (5 tygodnie temu) , przerzuty na wszystko, stan terminalny, nieoperacyjny. Wszyscy liczyli, że ma jeszcze z 3 miesiące. Ona po cichu chyba wierzyła że wyzdrowieje ... nie wiem .
A tu tak nagle, szybko, gwałtownie się zawinęła. Wręcz niespodziewanie szybko.

Już samo to wydarzenie zaprząta moją głowę. No ale OK, jestem umysł ścisły i wiem, że każdy umiera i wiedziałem że Asie umrze lada chwila.

Inne rzeczy zaprzątają moją głowę bardziej...

Rozdzielą dzieciaki ...

Najmłodsze zostaną z ojcem, a reszta pójdą chyba do babci czy cioci.
To mnie przeraża, i tak sobie myślę, Jakby moja Asia zeszła w życiu bym nie rozdzielił dzieciaków. A o Pati bym chyba musiał w sądzie walczyć. Ale rozdzielić rodzeństwo ?

Szczególnie, że on ma chyba kasę (bo jest dentystą z rodu dentystów), stać go chyba by było na nianię czy coś.

Ja pamiętam, jak spowodowałem wypadek to dzieci to była jedyna żecz jaka mnie trzymała przy "normalności" .
Jak jest ciężko to dzieci to jast moja jedyna motywacja i nagroda.

Swoją drogą to to jest jak w filmie "Interstellar" dla dzieci to bym zmienił cały świat.

Tak czy inaczej znowu mi się upiekło. I moje problemy i kłopoty zostały zagłuszona i zapudrowane przez "większe i poważniejsze" wydarzenia.

A moja teściowa też jest na zakręcie. Wszyscy (łącznie za mną) mają nadzieję, że wyjdzie. Ale rak płuc to nie przelewki, szczególnie, że prawdopodobnie sieje ...

Dla Asi słucham Milky Chance - Stolen Dance:

https://www.youtube.com/watch?v=iX-QaNzd-0Y

Znałem ją naprawdę krótko ale i tak chciałbym powiedzieć:

To będzie najzimniejsza zima dla mnie
Słońce nie świeci więcej
Jedyna co czuję to ból
Spowodowany twoją nieobecnością
Niepewność kontroluje mój umysł
Nie mogę znaleźć wyjścia

Jak się czuje dziecko, którego rodzić umrze ? Dziecko zrozumie, że rodzic musiał gdzieś tam jechać. Ale czy zrozumie, że rodzic był chory, i umarł. Czemu ? Takie geny ? Tak chciał Bóg ? Pech ?

No dupę w troki i żyjemy dalej ...


środa, 15 października 2014

Kultura po raz kolejny

Graliśmy dzisiaj ze znajomymi po sieci w DOTA 2.
Nie będę tłumaczył laikom co to za gra, dociekliwi sami sprawdzą a niedociekliwi i tak mają to w dupie.
Powiem tylko że gra naraz 10 osób po 5 w każdym teamie.

Jeden z przeciwników zrobił pauzę. Odczekaliśmy chwilę. Ale nie było widać żadnego disconnecta.
Więc pytam (Juni pyta w tym samym czasie) " ? "
W sensie o co chodzi? Co się stało, że pauzujecie?
A jeden z nich pisze, że "ktośtam goes to wc".
?!?!?!
No to ja od razu unpause. bez przesady dzieciak mi będzie pause robił. Jedna gra trwa niecałą godzinę. Dorosły człowiek wie, żeby zrobić siku zanim zacznie szukać meczu. A jak mu się zachce w trakcie to chyba jest w stanie wytrzymać 30 min.
Ale czego się nie spodziewałem, to to, że naskocyzła na mnie żona i kolega Zbyszek. Że czemu odpauzowuję? Jestem niekulturalny ! I głupi !

eeeeeee

Szczęka mi opada.

No ale może mają rację.
Zobaczmy, od 2013 roku oglądałem mecze zawodowców, najczęściej pdczas mistrzostw. nigdy nie widziałem, żeby podczas meczu ktoś robił pause "bo mu się chce siku" (no ale widziałem w sumie niewiele meczy).
Rozumiem , problem z netem, lag , obudzone dziecko, czy jakiś wypadek jak rozlane piwo na klawiaturę. Zdarza się. (no na mistrzostwach to tylko crash kompa/programu albo netu uprawnia chyba do pauzy, inne użycie to prawie jak Tactical Pause).

No ale Zbyszek pewnie widział tych meczy więcej niż ja o na pewno widział jak gracze po prostu muszą wyjść na siusiu podczas meczu. Zapewne zdarza się to często i to jest też dobry powód.

No a Asia ... przecież jest z rodu Suszyńskich, a oni są najlepiej wychowani i na kulturze osobistej znają się najlepiej. I co ja biedny Mikołaj ze wsi będę im wmawiał. Jestem chamem i prostakiem, jak mogłem wcisnąć F9 !?!?!

Przyznam się, że nie jestem człowiekiem kulturalnym. Wiem, że mama czy zona chciałby by żebym człowiekiem kulturalnym był.
Prędzej umrę. Jestem człowiekiem logicznym, umysłem ścisłym. Patrzę na świat oczami i myślę mózgiem. Nie lubię jak jedna osoba psuje zabawę pozostałym 9ciu. Nie lubię presji wygrywania. Nie lubię się denerwować.

Wiem co o mnie myślą inni i mam to w dupie. Fakt trochę mnie boli jak żona staje naprzeciw mnie. Ale spokojnie, nauczę się i to mieć w dupie ;p
Nic mnie tak nie denerwuje jak głupota. Rozumiem, że jak czasem głupio zagram to się Zbyszek denerwuje. W końcu nie jestem noobem i on ma prawo odemnie wymagać pro gry. Nawet o 23:00 po ciężkim dniu. Ok ale może szukam wytłumaczenia i usprawiedliwienia ?

I to, że przez unpause, Asia powiedziała, że już nie chce ze mną więcej grać w dotę ? Ha !
Tak, mam świadków. Powiedziała, że już ze mną nie będzie grać.
I ciekawe co teraz zrobi. Dotrzyma słowa? Co by zrobił kryształowy, dobrze wychowany człowiek ?
A ja póki jestem nabuzowany napiszę to, żeby był ślad.
Ja lubię grać w dotę, i będę w nią grał bo to fajna gra. I nie będę się martwił jak ktoś powie mi że jestem lama. I nie złamie się po serii przegranych. Chciałbym, żeby było mniej agresji jak przegrywamy, i chciałbym żeby współgracze używali spokojniejszego języka i się nie wywyższali. Ale najbardziej chciałbym się tak nie denerwować na głupotę innych, Na pewno lepiej mi się grało.

Jak ktoś nie chce ze mną grać, to niech nie gra. Nikogo nie będę zmuszać. Akurat w dote gra pełno ludzi, znajdziecie sobie pełny squad spokojnie.

hmm trochę pewnie chaotyczny post, ale tak się zdenerwowałem że nie mogłem zasnąć to chciałem trochę ochłonąć i napisać co myślę XD W końcu po to mam tego bloga.

środa, 30 lipca 2014

jakość czy ilość ?

Ostatnio mam trochę więcej czasu wieczorem i mogę poprzelewać moje myśli po długiej przerwie na "epapier". Ale z drugiej strony nie mam tyle czasu żeby moje myśli zapisać jakośskładnie i przemyślanie. Po prostu piszę szybko to co mam w głowie tylko żeby coś napisać i do łóżka.

 Nie wiem czy to ma sens. Czy nie lepiej nie napisać nić niż pisać tak po łebkach ?

Czy nie poczekać aż będę miałwięcej czasu i napisać coś składnie i z sensem?

umieram, spać ...

poniedziałek, 28 lipca 2014

Moje zboczone interpretacje

Ostatnio zasłyszałem świetny kawałek: https://www.youtube.com/watch?v=OczRpuGKTfY
Czyli Kings of Convenience "I'd rather dance with You"
Bardzo mi się spodobał i jak zwykle po przesłuchaniu "milion" razy zacząłem analizować tekst.
Oryginał poniżej:

"I'd Rather Dance With You"

I'd rather dance with you
than talk with you,
so why don't we just move into the other room.
There's space for us to shake,
and 'hey, I like this tune'.

Even if I could hear what you said,
I doubt my reply would be interesting
for you to hear.
Because I haven't read a single book all year,
and the only film I saw,
I didn't like it at all.

I'd rather dance than talk with you.
I'd rather dance than talk with you.
I'd rather dance than talk with you.

The music's too loud
and the noise from the crowd
increases the chance of misinterpretation.
So let your hips do the talking.
I'll make you laugh by acting like the guy who sings,
and you'll make me smile by really Getting into the swing.
Getting into the swing.
Getting into the swing.
Getting into the swing.
Getting into the swing.
Getting into the swing.
Getting into the swing.
Getting into the swing.

I'd rather dance than talk with you.
I'd rather dance than talk with you.
I'd rather dance than talk with you.
I'd rather dance than talk with you.

I'd rather dance than talk with you.
I'd rather dance than talk with you.

Jak dla mnie jest to piosenka śpiewana przez faceta, który w zawoalowany sposób mówi: "chodźmy do łózka na sex i nie gadajmy więcej". I jak to odczytuję?
Ok po kolei.
Zwrotka 1: 
Podmiot liryczny mówi w przenośni, wolę się się z tobą kochać niż rozmawiać z tobą. Czemu nie pójdziemy do drugiego pokoju (sypialnie? na pięterko?) tam mamy miejsce, żeby się poruszać i leci fajna melodia (nastrojowa). 

Zwrotka 2:
Nawet jakbym słuchał co do mnie mówisz moje odpowiedzi były by mało interesujące dla ciebie. Jestem generalnie człowiekiem mało ciekawym, bez zainteresowań, przez rok nie przeczytałem żadnej książki. Jedyny film który widziałem mi się nie podobał. 
Wolę się z tobą seksić niż z tobą rozmawiać. (powtórzone 3x, jakby podkreślając, nie mam nic innego w głowie tylko sex).

Zwrotka 3:
Muzyka jest za głośno i ten hałas tłumów zwiększa szanse na nieporozumienie. Podmiot liryczny jakby wiedział, że się nie dogada i szuka wymówki. Mówi zamias gadać poruszaj bioderkami. Rozśmieszę się i będę udawał że tobie śpiewam, a ty mnie uszczęśliwisz robiąc : do the swing.
To jest oczywiście idiom, który określa wykonywanie oczywistej, znanej czynności którą można rozpocząć robić dobrze lub / i mieć z tego przyjemność. Czyli sex się w tym mieści jak znalazł. Mało tego następuje tu siedmiokrotne (a nawet ośmiokrotne) powtórzenie. Jak w seksie powtarza się "ten głupi ruch" biodrami. 

Końcówka:
Oczywiście wielokrotne powtarzanie w rytm. Wolę "tańczyć" niż z tobą gadać. Zdecydowanie nie gadajmy tylko jazda. 

I tyle, Czy to jest zboczona piosenka? Oczywiście, że nie. To jest smutna piosenka o głupich facetach, którym tylko jedno w głowie. O takich, którzy nie są interesujący, nic ich nie obchodzi. Zalicz laskę ale nawet nie pytaj jak masz na imię. 
Hmm bardzo przedmiotowe traktowanie partnera. (W sumie tam nie ma określone czy to śpiewa facet czy kobieta i o kim śpiewa, więc tyczy się każdej płci" 

Morał:
Bądź ciekawy. Miej hobby, zainteresowanie, swoje zdanie. Rozmawianie jest cool. Chodziarz czasem może fajnie po prostu iść do łóżka ?

piątek, 25 lipca 2014

Truman Show

Truman show, film z 1998 roku.Matrix z 1999.

Od 16 lat zastanawiam się " a jeśli naprawdę ja jestem obserwowany" ?
Ta myśl prześladuje mnie ciągle.

Jak myję zęby, jak jadę na rowerze, jak jem czy siedzę na tronie, podczas seksu i dłubania w nosie.

I tak za każdym razem, gdy wykonam jakąś akcję zastanawiam się co na to publiczność. Co na to architekt. Co na to system.

Z jednej strony czuję się wtedy taki wyjątkowy. A z drugiej strony taki wykorzystany.

ehh potem skończę tą myśl bo teraz nie mam czasu.
Architekt przewidział dla mnie niespodziankę dziecięcą ;/

sobota, 19 lipca 2014

tyle a ile

no mam w głowie tyle głosów, tyle wizji , tle myśli.
Cały czas myślę, czasem oddalam się od rzeczywistości, czasem myśli są tylko tłem.
Teraz siedzę sobie sam w pokoju i słucham muzyki. I myślę.
Jest tyle spraw które jeszcze muszę załatwić a wolę tak siedzieć i myśleć.

Wstawaj ! Spanie expa nie da!

A nie, ja nie śpię tylko dumam.

Dumam nie dumam, carem nie będę.

Dzieci śpią to nastaje spokój. Spokój i cisza. Czasem przyłapuję siebie na nasłuchiwaniu miasta. Czy przypadkiem nie zaczęła się już apokalipsa ? Atak Zombie? Czy będę na tyle czujny żeby zdążyć zabarykadować drzwi ?

Równolegle widzę znowu swoją śmierć. Czy lepiej zapomnieć o niej ? Czy przypominać sobie ją i oswoić ? Oswoić śmierć? Czy oswoić siebie ze śmiercią ?

Nie raz patrzyłem śmierci w oczy. Nie bałem się.
Ale teraz mam dzieci. Umrzeć teraz to pewnie byłby dla nich zawód.
Nie cierpię zawodzić. Nie cierpię zawodzić.
Mam się kopnąć w dupę i "big smile and go forward!"
Ale z drugiej stroni nic się nie stało. Ot 50k w plecy, 1-2 lata pracy. Zarobiłem życie więc2 lata w plecy to żaden koszt.

I co teraz? Czy będzie mnie męczył ten Dance Makabre ? Czy to kolejny etap ?
Nie rozmawiam z nikim, z nikim się nie dzielę.
A gdzie fanfary ?
Tak naprawdę to zabiła mnie chyba pewność siebie.
Jakbym słyszał doktora X mówiącego do mnie: "Pamiętaj, wielka moc to wielka odpowiedzialność."

I jak to moja wina, to jak ją odkupię?
Tego już nie zmienisz, wszystko się już stało.

Beksa

Ostatnio znalazłem bardzo ciekawy utwór Artura Rojka.
No po prostu jest genialny.
Na końcu wkleję linka do oficjalnego video.
Ale radzę wpierw sobie posłuchać zanim się obejrzy.

Sama muza i tekst ehh ....

Klip też jest mocny, ale naprawdę radzę obejrzeć potem.

https://www.youtube.com/watch?v=AYOis02tujI

PS

Podobno gdy umierasz lecisz sobie, lecisz ...

Nie rozmawiam z nikim, z nikim się nie dzielę.

Mógłbyś zapamiętać mnie innego, mnie innego ...

To w zasadzie taka piosenka (tylko ładnie, poetycko ubrana w język polski) jak śpiewał Jonsi w "Sinking Friendships"
Im singing sad tune
Is this song to You?

No one knows you, till is over.
You know no one true, till is over.

Dla innych chyba nie jest ważne jacy jesteśmy. Jacy jesteśmy w sobie, sami.
Chyba dla innych ważna jest tylko co robimy, jacy jesteśmy na zewnątrz.
I tak nas właśnie zapamiętają, to jacy byliśmy a nie to kim byliśmy.

środa, 16 lipca 2014

Muzyka


Muzyka to trzecia najważniejsza rzecz w moim życiu (wśród rzeczy a nie osób oczywiście). 
Od małego słuchałem duużo muzyki i do dzisiaj słucham codziennie. Lubie dobrą muzykę. I nie obchodzi mnie jak inni jej nie rozumieją. Asia rozumie.

Pamiętam mój pierwszy prezent dla niej to była płyta DVD "fiu fiu" Lecha Janerki. (swoją drogą uważam to dzieło za jego najlepszą produkcję). Znam naprawdę mało osób które lubią Janerkę a to taki rodzynek. 
Dzisiaj dałem Asi (drugi raz) płytę "GO DO" Jonsi'ego. Pierwsza niestety została we wraku naszego auta. Bardzo mnie cieszy, że Asia podzieliła ze mną wszystkie moje 3 zainteresowania. No jedno może w 1/4 ale i tak sukces!

I'm going ON !

niedziela, 13 lipca 2014

Smuteczek

Ostatnio na skutek spoliczkowania Bonniego przez Nikke'go (czy dobrze to napisałem) zawrzała wielka dyskusja w internecie. I zrobiło mi się bardzo przykro i smutno.

Po pierwsze byłem i jestem Harcerzem, i mój drużynowy Adam wpoił we mnie, że "na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy". Jeśli dam komuś słowo to go dotrzymam choćbym nie wiem co. W swoim życiu obiecałem niewiele, ale coś tam obiecałem i kiedyś będę się musiał z tego rozliczyć.

Dla tego nie mam za złe Korwinowi, że tak zrobił. Zrobił to (chociaż to złe co zrobił) ale musiał. Napisałem to na necie i zostałem strasznie zaatakowany.

Dla tego mi przykro, że ludzie których w jakiś sposób znam nagle zaczęli mnie atakować jak jakiegoś fanatyka. Jakbym miał cyrograf podpisany, jakbym głosował na niego w wyborach tylko dla tego że jest jaki jest. Uważają mnie za idiotę. Wierzą w to co mówi Korwin i pukają się na mój widok w głowę.

Powiem wam o co mi chodzi. Czuję się patriotą i chcę dla Polski jak najlepiej. Mógłbym już dawno wyjechać z rodziną za granicą, zarabiać 4x tyle a może i 10x tyle. Ale na prawdę lubię być w Polsce, lubię mieszkać w Poznaniu, jeździć nad Bałtyk albo nad Narie.
Widzę ile złego a ile dobrego zrobili ci co byli wcześniej u władzy i ci co są teraz. Wierzyłem że PO to najrozsądniejsza opcja. Głosowałem na Nich nie przeciw PiS. Wierzyłem w obniżenie podatków i zmniejszenie aparatu państwowego. I zostałem oszukany.

Głosowałem na Kongres Nowej Prawicy, bo wierzę, że Korwin mnie nie oszuka. Wiem, że jak dojdzie do władzy to będzie ciężko (obniżenie podatków to spore wyzwanie w pierwszej fazie). Ale wiem, że będzie lepiej. Wiem jak działa ekonomia, i naprawdę chciałbym żyć d prawdziwie wolnym kraju. A nie w komunistycznej utopii. Jak byłem dzieckiem to myślałem, że komunizm to fajny ustrój, ale jak dojrzałem to doświadczyłem tego jacy są ludzie. Wiem, że pracowitych, odważnych, chcących i dobrych jest niewielu. I to zazwyczaj oni płacą za tych nierobów i leni.
I naprawdę kieruję się logiką głosując na KNP. I wierzę że Korwin zrobi wszystko, żeby spełnić swoje obietnice, bo pokazał, że dotrzymuje słowa. I poprę go nawet jeżeli do tego celu będzie musiał zesrać się z mównicy na oczach całego świata. Bo chcę dla Polski jak najlepiej.

Ale jeżeli wolicie mnie obrażać i głosować na złodziei i oszustów, macie do tego prawo. Żyjemy w demokratycznym kraju.

piątek, 11 lipca 2014

Punkt siedzenia

Podobno jak się spojrzy śmierci w oczy to zmienia się całkowicie punkt widzenia. To jednak chyba nie prawda.

Widziałem białka oczu śmierci, zaśmiała mi się w twarz. Ale to jeszcze nie czas.
I co ?
I nic.
Zupełnie nic.
Problemy się nie rozwiązały.
Problemy pozostały, a nawet dodały się nowe problemy.
Niby że mam być jak nowo narodzony ?
Nie wyszło. Czuję smród życia za sobą. Może jestem jeszcze bardziej przygnębiony, że wciąż nie mogę rozwiązać swoich problemów ani problemów innych.
Rozwiązania są takie proste a jednak niemożliwe.

Niby jak widzę jak moje dzieci się śmieją to uśmiecham się w sobie trochę bardziej. Trochę mi lepiej jak pomyślę, że mogły by się tak już nie śmiać.
Ale zaraz mi gorzej bo to przeze mnie i przez moją głupotę.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Airbag

Z punktu widzenia Patrycji:

Jako jedynie nie spała chyba i patrzyła co się dzieje na drodze. Widziała jak moja głowa przechyla się w lewo i zaczynam zjeżdżać. Pomyślała, że próbuję wyprzedzać. Ale coś było nie tak, z naprzeciwka jechały auta a ja ciągle jechałem w lewo. Chciała krzyknąć ale to działo się za szybko. Zamilknęła oczy i czuła jak auto kręci się w kółko. Kiedy przestało otworzyła oczy i zobaczyła jak z maski rozdzielczej unosi się dym. Przeraziła się, że zaraz auto się zapali (dzieci myślą, że każde auto po kolizji wybucha ... to pewnie przez telewizję). Zaczęła krzyczeć: " Uciekajmy! Uciekajmy!" i płakać.
Płakała długi czas. Jej kolega zginął w wypadku samochodowym, musiała mieć dużego stracha.

Ja to pamiętam tak:

jak już się najadłem to zrobiłem się chyba lekko senny. Kinga zaczęła marudzić, że chce się zamienić z Patrycją miejscami. Pomyślałem, że dojadę do MC Donalda w Pile (jakieś 20 km) i tam się zamienią, i od razu poproszę Asi żeby mnie zmieniła. Bo lepiej żebym nie prowadził jak mi się chce spać.
Potem pamiętam jak zasłuchałem się w piosence. Musiałem zamknąć na chwilę oczy. Otworzyłem tuż przed zderzeniem. Widziałem jak auta się zderzają, potem dostałem poduszką w twarz. Potem patrzyłem jak całe auto wiruje i już myślałem "o kurwa jego mać, przyjebałem, stało się, ale jestem głupi!" Ogarnęła mnie straszna złość na siebie.
Auto przestało się kręcić i słyszałem jak Pati krzyczy. Już miałem wizję Zbyszka leżącego obok niej ze złamanym kręgosłupem. Odpiąłem pasy, zacząłem szarpać się z drzwiami. Nie dało się ich otworzyć (jak się potem okazało, prawie ich nie było). Zobaczyłem że nie ma szyby i dałem nura przez okno. Nawet nie sprawdzałem gdzie jest szyba, pochwalam sobie ręce i nogi ale w przypływie adrenaliny nic nie czułem. Wyskoczyłem z auta i pobiegłem do drzwi od strony Zbyszka. Otwieram drzwi, i widzę go ... leży w foteliku i śmieje się do mnie. Strach opadł. Dopiero teraz zaczęło się myślenie. Zerknąłem czy Pati jest OK. Wyjąłem Zbyszka z fotelika i poszedłem wyciągnąć z auta Asię. Miała rany na nogach ale mówiła że jest całą. Dałem jej Zbyszka wyciągnąłem Pati. Spytałem czy jest całą, chyba tylko pokiwała głową, że tak. Nie pamiętam jak i kto wyjął Kingę. Czy to Asia czy ja. Czy przez bagażnik czy przez fotele? Mama wyszła o swoich siłach. Wszyscy zeszli na pobocze. Pobiegłem po telefon. Gdy go znalazłem widziałem jak jakiś kierowca już dzwoni na pogotowie. Spytałem się go czy się dodzwonił, powiedział że go już kierują. Pati ciągle płakała. Poszedłem do dzieci i zacząłem ich oglądać, czy wszystko w porządku. Z polecenia Asi wyciąłem fotelik dla Zbyszka, żeby miał gdzie usiąść. Jak u nas było wszystko OK pobiegłem do drugiego auta. Facet miał zakrwawioną głowę, ale stał na nogach. Wokoło pełno ludzi, jakiś facet obok też dzwoni. Pytam się kierowcy: Wszystko w porządku ? Ile osób było w pojeździe? Wszyscy cali ?
Odpowiada: Wszyscy chyba cali, jaki idiota wyprzedza w tym miejscu.
Mówię mu, że nie wyprzedzałem. Ale on chyba jest w szoku, nie kuma, że ja jestem kierowcą drugiego auta.

Ze szpitala wyszedłem z Mamą tego samego dnia. Edek zabrał nas i graty z wraku. Dzieci zostawili na dobę na obserwację, Asia została z nimi jako opiekunka.

Auto chyba pójdzie na złom.
Wiem, że powinienem się cieszyć, jakiś cudem nikomu się nic nie stało.
Ale ja mam doła i jestem wściekły, być może kilka centymetrów dzieliło mnie od śmierci. Kilka centymetrów bardziej w lewo i może nikt by tego nie przeżył. I to z mojej winy.





https://www.youtube.com/watch?v=KgE29oRPhrI&feature=kp
Jedyną optymistyczną rzeczą jaka przeszłą mi przez myśl podczas wypadku, to że fajnie że widziałem airbagi w akcji. Myślałem, że nigdy tego nie zobaczę.

wtorek, 13 maja 2014

Kultura osobista

Nie uważam się za człowieka kulturalnego. Nie chodzi mi tutaj o człowieka, który interesuje się kulturą taką jak kino, teatr, muzyka itp. Mówię tutaj o kulturze osobistej, o dobrym wychowaniu.
Uważam, że mama doskonale wpoiła mi większość zasad savoir-vivre.
Pewnie by chciała jeszcze bym się do nich stosował. Nie da rady.

Dla mnie ważne są te 3 zasady:
1. Szanuj czas innych ludzi. Bo czas to pieniądz.
2. Bądź tolerancyjny.
3. Nie ucz kultury innych.

Rozwinę te punkty trochę.
Ad. 1. Nie cierpię marnować czasu. Sam mam go mało i bardzo nie lubię jak ucieka mi między palcami. Marzy mi się zamieszkać na planecie z 36 godzinnym cyklem dobowym. I strasznie nie lubię jak ktoś marnuje mój czas. Nie cierpię czytać spamu, nie cierpię telefonicznej akwizycji. Nie cierpię jak ktoś się spóźnia. Dla tego staram się nie spóźniać. Jak się z kimś umówię to przychodzę.
Harcerstwo  nauczyło mnie m.in.: Na słowie Harcerza, polegaj jak na Zawiszy.
Dla tego nigdy nic nie obiecuję. Ale jak coś powiem to to zrobię.
Ad. 2. Ludzie są naprawdę różni. I ja naprawdę lubię każdego od początku. I żebym przestał kogoś lubić to musi na to zasłużyć. I nie przeszkadza mi jak facet wygląda jak kobieta z brodą. Nie przeszkadza mi jak faceci trzymają się za ręce. Nie przeszkadza mi jak ktoś jest łysy, stary, garbaty, bez nogi. Jak ktoś lubi czarne ciuchy, lub różowe. Jak ktoś ma wadę wymowy. Naprawdę nie przeszkadza mi jak ktoś wierzy w Boga. I śmieję się z ludzi, którzy uważają mnie za głupie quasimodo. Ale naprawdę smuci mnie jak inni nabijają się z "inności innych" ludzi.
Ad. 3. Proszę państwa, pewna kwoka traktowała świat z wysoka i mówiła z przekonaniem: Grunt to dobre wychowanie". Czy mam tłumaczyć dalej ?
Naprawdę śmieszy mnie to (i trochę smuci) jak osoby (szczególnie te źle wychowane) próbują mnie uczyć kultury. Dla tego ja nie będę uczył kultury innych. No może z wyjątkiem moich dzieci. Ale je będę nauczał tylko tych zasad. Które są logiczne.

Jakie zasady są logiczne?
- Wychodzący mają pierwszeństwo (to logiczne, jak wypuścisz tych w środku zanim wejdziesz, to będziesz miał więcej miejsca)
- Ustępuj starym i chorym miejsca (oni naprawdę mają ciężko, i ciężko im stać czy nawet chodzić)
- Damy przodem (tyłem też damy ... a tak na serio, to kobiety puszczam przodem tylko w pewnych sytuacjach, np pada deszcz. Zazwyczaj dożo się napracowały żeby ładnie wyglądać i szkoda by było gdyby zmokły. Ale jak lecę z ciężkim ładunkiem po schodach w górę lecę pierwszy, a niech "baba" sobie za mną wchodzi swoim tempem)
- Nie mów z pełną buzią (naprawdę nieprzyjemne uczucia jak cię ktoś opluje burakiem, nawet przez przypadek ;p )
- i pewnie wiele innych szkoda czasu pisać

Ale też są zasady nielogiczne:
- Trzymanie widelca w lewej ręce (no jaka bzdura, czemu ma to służyć ?)
- Dzień dobry mówi pierwszy ten kto jest starszy (kiedyś to było może OK, bo młodsi nie powinni się odzywać bez proszenia przy starszych, ale dzisiaj chyba mówi pierwszy ten kto pierwszy zauważy albo co)
- Gdy odbieramy telefon powinniśmy się przedstawić pierwsi (no co za bzdura, jak ktoś do mnie dzwoni to chyba wie do kogo dzwoni, odbierający często nie wie z kim ma przyjemność. Może to miało sens za czasów łączenia telefonicznego przez centralę, wtedy czekając na połączenie było wiadomo, że już sie dodzwoniliśmy).

No i wiele innych.

Zasad jest wiele, ale najlepiej kierować się głową.

I na zakończenie dam pstryczka w nos publicznie Asi.

Jeśli kiedykolwiek będziesz próbowała pouczać mnie kultury (zwłaszcza publicznie) wysłucham co masz do powiedzenia a potem beknę (alternatywnie puszczę bąka jak będę naładowany) najgłośniej jak się da.
A jak tak nie zrobię to niech ktoś mnie kopnie w zadek !

Peace!

sobota, 3 maja 2014

Starość nie radość

Odkąd skończyłem 30 lat czuję jak się sypię. Organizm stopniowo ulega degradacji.
Przepuklina pachwinowa. Do operacji.
Zęby się łamią.
Stawy trzeszczą.
Oczy zawodzą.
Refleks  (i precyzja) już nie ten co kiedyś.
I co najgorsze, jasność myśli pociemniała.

Ząb już naprawiony, ale jednego pewnie trzeba prędzej czy później wymienić na sztuczny ;p
Stawy mi w sumie zawsze trzeszczały i strzykały, ale teraz to czuję jakby skostniały trochę. Jakby zakres ruchów był mniejszy.
Oczy mi zupełnie oślepły. Na prawe oko widzę tylko to ca blisko  a na lewe tylko to co daleko. Wcześniej tego nie zauważyłem być może dla tego, że patrząc na 2 oczy widzę. Ale to już jest widzenie mono, a nie stereo.
Kiedyś (na studiach) miałem super refleks. Łapałem wszystkie przedmioty, które ktoś upuścił. Łapałem każdą piłkę. Grając w Enemy Territory z bratem, wymiataliśmy. Kto tylko wyskoczył z za węgła dostawał headshot'a. A teraz ? Grając w Dotę czuję się jakbym śnił stary koszmar z dzieciństwa gdzie wtedy miałem biec ale nogi były za ciężkie. Wiem co chcę zrobić ale wszystko się dzieje tak szybko a moją ręka nie może nadążyć.
No i co najgorsze. Kiedyś zawsze miałem racje. A teraz mam obawy mówić to. Myśli stały się racjonalnie ociężałe. Intuicja gdzieś zanikłą.
Czuję się po prostu staro.
Tłumaczę sobie, że to wynik niewyspania. Za późno chodzę spać. Dzieci mnie budzą w nocy i wcześnie rano. Dzieci pożerają dużo energii.
Ale w głębi serca czuję, że to nie prawda. Że tak naprawdę jestem stary.

Ostatnia deska ratunku ? Może póki mam potencję to nie jestem stary ... ale ile to potrwa ?
brrr
straszna wizja.

sobota, 8 marca 2014

Jestem ZA wolnością !

Obejrzałem sobie kilka filmików na youtube z Korwinem Mikke. 
I zdecydowałem się na kogo będę głosował. W najbliższych wyborach i w kolejnych i chyba zawsze ;>
A to dla tego, że jestem ZA wolnością.
Jestem za tym, by rząd jak najmniej ingerował w moje życie. 
Jestem za niskimi podatkami. 
Mówię STOP komunizmie i faszyzmowi. 
Fajnie by było jakby ludzie zaczęli myśleć samodzielnie. 

I tak sobie myślę, nie boję się tego napisać. Ten kto nie zgadza się z jego poglądami musi być tchórzem. Albo nieudacznikiem. Albo jednym i drugim XD

piątek, 7 marca 2014

Głowy w górę !

Rzadko się to zdarza. Ale ostatnio naprawdę coś mi nie idzie.
Przegrywam w DOTE, żona się na mnie złości, boli mnie ciało i dusza.
Jeszcze niedawno było tak super a teraz ? Jakaś klątwa ? Dzieci chore, nie można iść na spacer czy na basen.

Jedyna optymistyczna myśl, kupę fajnej muzy poznaję ostatnio. Przekonałem się, że spotify to fajne urządzonko, szkoda, że nie ma wielu utworów.

Czyli może nie jest jeszcze tak źle.

piątek, 21 lutego 2014

Transparętność

Ostatnio zastanawiam się: Jak to by było gdyby człowiek widział myśli innych ludzi.

Zakładam, że człowiek mógłby widzieć w jakiś sposób myśli innych ludzi. Myśli i ich zamiary czy nastroje. Nie wnikam w to w jaki sposób by to odczytywał interesuje mnie na razie tylko konsekwencje.

Ja jestem ekshibicjonistą więc mi nie przeszkadza, że ktoś by czytał ze mnie. Ale pewnie większość ludzi (a może tylko tacy co mają coś do ukrycia). Ale wyobraźmy sobie.
1) Stoi ochroniarz, patrzy na typa i widzi, że chce coś ukraść. Typ widzi, że policjant wie, robi się czerwony i ucieka, albo nawet przeprasza (bo to był afekt, zgodnie z zasadą, że okazja czyni złodzieja).
2) W sądzie od razu było by wiadomo kto kłamie a kto mówi szczerze.
3) Grubej koleżance mogło by się lepiej zrobić widząc, że nikomu nie przeszkadza że jest gruba.
4) Albo na odwrót, anorektyczka zaczęła by jeść bo widziała by że inni nie myślą że jest gruba, tylko szpetnie cienka.
5) Idziesz na dyskotekę i od razu widzisz jaka laska na ciebie leci. Kto ci da tylko bez zobowiązania. A kto szuka faceta na "zawsze"
6) Od razu widać czy polityk wierzy w sprawę, czy idzie po tekę tylko dla kasy.
7) Żołnierze widzą kto im zagraża a kto nie. I nie muszą strzelać do cywili podejrzanych o terroryzm.
8) Żona się na ciebie dąsa, od razu widzisz dla czego.
9) Rodzic widzi czy dziecko naprawdę się boi czy tylko zabiega o uwagę rodzica.
10) Narzeczony widzi co myśli o nim przyszła teściowa ;p
11) A o ile łatwiejsze były by rozmowy o pracę.
12) Lekarze mogli by łatwiej diagnozować, bo lepiej by wiedzieli co i jak dolega.
.
.
I wiele wiele więcej.
Ciekawy jestem co byście mogli jeszcze wymyślić.
Tak czy inaczej wniosek jest taki, że było by fajnie.
No bo co złego by z tego mogło wyniknąć ? Ktoś ma jakiś pomysł ?

wtorek, 18 lutego 2014

Ile potrzeba do szczęścia ?

Od jakiegoś czasu zastanawiałem się o szczęściu. O pojęciu szczęścia i o dążeniu do szczęścia.
Miałem małego dołka, i jak się z niego szybko podnieść ?
Próbowałem się jakoś zadowolić, zaczynając od małych rzeczy: kupiłem sobie coś słodkiego i zżarłem całość. Zostałem sobie dłużej w pracy, żeby odpocząć od dzieci. Albo zrobiłem sobie spacer po parku zamiast jechać autobusem. Niby poprawia to humor na trochę, ale nie na wiele.
To nie było to o co mi chodzi.
Więc wymyśliłem coś innego. Zupełnie odwrotnego.
Zacząłem się nastawiać, że dzieci są fajne i fajnie się nimi zajmować.
Ale dziewczyny są beznadziejnie skłócone i męczące, gadają non stop i kłócą się między sobą. Wyszło mi tylko ze Zbyszkiem. Więc sukces był połowiczny.
Więc postanowiłem zrobić coś dla żony.
To był strzał w dziesiątkę. Ona potrafiła pokazać zadowolenie. A jak widzę zadowoloną Asią to sam jestem zadowolony. I teraz znowu jest super.

Ciekawe, że jednak faktycznie szczęście daje szczęście innych.  A myślałem , że to przereklamowane.

Ale do myślenia daje mi zupełnie co innego.
Szczęście można dostać za naprawdę niewiele wysiłku. Asi wystarczyło kupić jakiś "wiecheć" kwiatków.
A może mi się tylko tak wydaje. I nie chodzi o sam fakt prezentu. Tylko fakt, że zrobiłem dla niej coś, czego jak się zarzekałem nigdy nie zrobię. O poświęcenie ?

blah


poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kobiety są piękne.

Ci co mnie dobrze znają to wiedzą co myślę. A ci co mnie nie znają, albo wydaje im się że mnie znają to (jeszcze) nie wiedzą.
Moje zdanie o kobietach (a raczej ich urodzie) jest takie:

Wszystkie kobiety są piękne.

Ot i tyle. Proste. Ktoś powie: " Zaraz, zaraz. Jak to ? Wszystkie ? A pasztety ? A deski ? A patyki ? A słonie?
A ktoś inny będzie znowu filozofował: " A może Mu (czyli demnogonisowi|) chodzi tylko o pewną metaforę? Może coś takiego , że życie jest piękne, a życie to mężczyzna i kobieta ?
Ale nie nie, nie tędy droga.
Chodzi mi naprawdę o podstawę.
Uważam, że każda kobieta jest piękna. I jeśli tylko chce to może być atrakcyjna, pociągająca. W zasadzie świadoma kobieta może być jaka tylko chce :D

Szkoda, że nie wszystkie kobiety są świadome. A może po prostu są leniwe ? Nie wiem, nie wnikam.
Hmm ciekawe czy ktoś będzie polemizował z moją teorią.

Albo może zostanę standardowo wyśmiany "znacie Mikiego, potwór czy nie potwór. Ważne, że ma otwór".
No ale bez żartów. Tak na serio: Każda kobieta jest piękna. I tyle.

No dobra a teraz kontynuacja.
Czy moja żona powinna być zazdrosna jak patrzę na inne kobiety?
Przecież dobrze wie o czym myślę.
.
.
.
Zanim przeczytasz dalej, zastanów się trochę. Pomyśl. Od czego masz głowę ? Chyba nie od piasku ;D
.
.
.
Oczywiście, że Chaos jest trochę zazdrosna. Inaczej by nie była człowiekiem.
Jest, i może powinna :D W końcu mnie zna.
hmm ale po co te pytania ?

ponieważ chciałem coś powiedzieć o sobie. Uwolnić część swoich myśli.

Uwielbiam patrzeć na kobiety. Bo są piękne. Ale i uwielbiam moją żonę. Bo jest Najlepsza. I nie widzę czemu jedno drugiemu może przeszkadzać. A dzisiaj dostałem sygnał, że nie powinienem. Czy słusznie ? Nie wiem.

A co ty myślisz?