Siedzę sobie wygodnie przed kompem, popijam wodę lekko gazowaną. Słucham sobie muzyczki. Jest super. Czuję za mną leży moja kobieta. Jest cicho i spokojnie.
Bardzo fajnie. . .
Ale nie potrafię się delektować moim spokojem i super nastrojem. Myślę cały czas o innych ludziach.
Myślę o tym jak się czuje teściowa co straciła męża.
Myślę o koleżance, koleżanki co urodziła martwe dziecko.
Myślę o porzuconej EX.
Myślę o Seneszelu wiecznie na tułaczce.
Myślę o "siostrze" izolującej się od przyjaciół.
Myślę o mamie przyjaciółki, chorującej na raka, i o samej przyjaciółce, z którą nie potrafię jakoś porozmawiać o jej życiu prywatnym itp. Tylko o codziennym życiu.
Myślę o mojej babci, będącej teraz samej w pokoju.
Myślę o mojej córce, o jej chorym sercu i przyszłej operacji.
Myślę o wojnie, i o śmierci.
Myślę o kumpeli co dowiedziała się o zdradzie faceta.
Zastanawiam się, gdzie są moi przyjaciele. Z kim mogę teraz porozmawiać ?
Czy się zadręczam ? Raczej nie, przecież nie myślę tylko o złych rzeczach.
Myślę o wszystkim, o dobrych stronach też.
O tym jaka muzyka jest fajna.
O tym że wkrótce skończy się remont.
O tym że Asia jest w ciąży.
Że są ludzie którzy o mnie pamiętają,
I dobrze o mnie myślą.
Myślę, że są wakacje, za tydzień jadę do morąga i będzie fajnie, 2 tygodnie odpoczynku.
Myślę, że moi przyjaciele też będą mieć dzieci.
Jak przyjemnie jechać na rowerze. I grać w gry ;>
No zobaczymy jak to będzie.