piątek, 30 kwietnia 2010

le roi est mort, vive le roi

Czyli umarł król, niech żyje król!

Minęło już trochę czasu od śmierci naszego ex prezydenta. Więc mogę pokusić się o komentarz i moje przemyślenia.

Wypadek ze Smoleńska to była tragedia, zginęło dużo ludzi.
Żałoba narodowa?
Dziennie na polskich drogach umiera 14-17 osób (dane z różnych źródeł). Daje to około 5000 ludzi rocznie. Sporo.
Ok, umarło wielu "ważnych" osobistości. Niech będzie, żałoba narodowa. Dostosowałem się.
Teraz czas na moje spostrzeżenia:

W TV i radiu niezwykła stronniczość. Jak można używać takich sformułowań jak " zginął kwiat polskiej polityki" czy "jak teraz będzie funkcjonować nasz kraj? "
Ludzie, rozumiem takie teksty na ustach babusieńki. Ale w wiadomościach ?!?!
Jaki to kwiat polityki ? Polityk jak polityk. Nie mam tu zamiaru oczerniać i nabijać się z poległych, to robiłem za ich życia, teraz to chyba nieodpowiednie. Ale nie popadajmy w panikę zaraz.
Nigdy nie byłem na Wawelu, szkoda bo już nie będę. Nie widzę sensu. Do niedawna czciłem to miejsce jako grobowiec polskich królów i bohaterów narodowych. A teraz ? Widzę, że to zwykły grobowiec. Jesteś nieudacznikiem ? Zrób coś fajnego a jak nie umiesz to przynajmniej umrzyj spektakularnie i cię zapamiętają.

Tak najbardziej mnie boli że media są na tyle głupie że zamiast informować rzetelnie bawią się nieudolnie w kreowania nastrojów. Mam gdzieś takie media. Odcinam się od głupoty i nieudacznictwa. Wiadomości czytam sobie na necie albo oglądam BBC albo DW albo CNN itp. Polskie media publiczne chyba cofają się w rozwoju. I się jeszcze dziwią, że nikt abonamentu nie płaci.

Uff
Ale ok ok, wpisałem w google "gafy prezydenta" i powyskakiwały mi niezłe kwiatki.
Ok ok, błędy się zdarzają. Czytałem kiedyś, że za duża liczbą wpadek jest odpowiedzialny nie sam prezydent a jego sztab. W sumie zgadzam się z tym i potrafię przytoczyć parę przykładów.
Tak naprawdę okazuje się, że Lechu nie był taki zły i że gorszy jest jago brat. O zgrozo to podobno był jego pomysł by go pochować na wawelu. To on jest tym "bardziej wrednym" I co najgorsze to on teraz będzie próbował stanąć na czele naszego więc i mojego narodu ! Masakra.

Ciekaw jestem kto s moich znajomych popiera Jarka. I kto będzie miał odwagę się przyznać. Fajnie by było bo chciałbym posłuchać jakimi argumentami się kierują ludzie, którzy chcą by rządził nami "karzeł moralny".

peace

niedziela, 11 kwietnia 2010

1 Tydzień + konkurs itp

Już minął jeden tydzień od ślubu.
Miałem niewiele czasu. Sprzątanie po imprezce, sprzątanie w domku, sprzątanie na działce. Zagrałem też w piłeczkę i pojeździłem na rowerze. Zwariowany tydzień. Udało mi się też wręczyć nagrodę za poprzedni konkurs. Tak więc został on całkowicie zamknięty i mogę ogłosić następny.

Tym razem będzie podobnie ale inaczej. Ale od początku. Myślałem trochę o tym konkursie. Nie chciałem znowu dawać tematu muzycznego. Pomyślałem, że może coś z mojego innego hobby jakim są planszówki. I już miałem nawet wszystko wymyślone i "obcykane" ale .. zrezygnowałem.

Dla czego ? Napiszę to co mnie dręczy od jakiegoś czasu. "Stworzyliśmy potwora"
Pamiętam jak grałem u Dwunastnicy z Rokterem w Arkham Horror, gdzie opowiadał o tym jak zamierza zorganizować w miarę regularne grania w planszówki w poznaniu. Pomysł mi też się spodobał i cieszę się, że mogłem uczestniczyć w powolnym procesie planszowkonarwacania w poznaniu. Traktowałem to i nadal traktuję (to to znaczy to co teraz jest Gramajdą, spotkaniami przy planszy) jako czas, żeby spotkać się ze znajomymi, pogadać, pograć przy okazji. Być może pretekst grania jest też dobry do nawiązywania nowych znajomości, czy przyjaźni. Zaobserwowałem, że planszówki stały się też pewnym przekleństwem. Część ludzi grała jakby gra była najważniejsze, mało osób da się wyrwać na inne "akcje" jak wypad do kina, granie w piłkę nożną czy siatkówkę, już nie mówiąc o pomocy innym w pracach ogrodowych.
Tak mi się trochę zrobiło dziwnie, jakby na samą taką myśl planszówki mi trochę zbrzydły.
(myślałem, że to niemożliwie)
No więc zmiana konkursu. Jako, że na niewielu rzeczach się znam, a nie umieszczę na moim blogu konkursu z wiedzy o ciekłych kryształach czy o jakiś technicznych sprawach. Bo kto by chciał się zajmować takimi (nazwę to ironicznie) pierdami.

Tak więc dzisiejszy konkurs będzie muzyczny, ale nie odtwórczy i zgodnie z ostatnimi wydarzeniami, będzie patriotyczny. Postawię na kreatywność.
Konkurs polega na tym:
Trzeba podać imię i nazwisko autora/wykonawcy piosenki z polskim tekstem. Oraz zinterpretować teks za pomocą krótkiego artykułu/felietonu itp (forma dowolna)
Prosił bym też o dołączenie linka do tekstu i muzyki.

Mam nadzieję że nie narobię sobie tym konkursem za dużo roboty.
Termin rozwiązania konkursu ... kiedy mi się będzie chciało (wiec za tydzień albo za dwa).
Ocenę wystawię na podstawie tego jak mi się dana piosenka (a więc ocenię muzykę) spodoba, jak mnie zauroczy tekst i jak oryginalna i ciekawa będzie jego interpretacja.

Powodzenia!

niedziela, 4 kwietnia 2010

Ostatni post Kawalera

Dzisiaj ostatni dzień mojego kawalerstwa.

Więc to ostatni post jaki piszę jako wolny człowiek. Ale co by tu napisać ?

Ok. Ślub.
Ludzie mi gratulują i pytają jak się czuję i jakoś tak przeżywają całą tą ceremonię o fakt zawarcia związku małżeństwa. Mi trochę głupio bo nie czuję jakoś niczego wyjątkowego w tym ślubie. Jest to dla mnie jakby kolejne święto rodzinne, które muszę jakoś przeżyć. Z tym, że tym razem będzie trudniej bo nie mogę być gburem jak zawsze. Muszę sprawić, że mojej ukochanej będzie jutro wyjątkowo. Przynajmniej na tyle na ile jest w stanie dopuścić mój imprezowy kompromis.

Asia miała już wcześniej jeden ślub, kościelny, nie opowiadała mi o nim za wiele niestety. Jednak podejrzewam, że był o wiele bardziej romantyczny niż ten, który ma nastąpić jutro. Jutro to będzie mała ceremonia świecka na rynku poznania. A potem skromny obiad i torcik. Wszystko po jak najniższych kosztach.
W sumie nie jesteśmy jakoś biedni. Ale mamy razem wrodzoną tą poznańska zdolność zaradności, przez większość ludzi mylnie spostrzeganą jako skąpstwo. Chcemy zaoszczędzić jak najwięcej kasy, żeby jakoś zapewnić byt przyszłemu potomkowi i nam samym. I żebym mógł bez wyrzutów sumienia kupić sobie od czasu do czasu jakąś planszówkę jak za starych lat młodości.

Ale dość już o samej ceremonii. Człowiek nauczony przez te wszystkie głupie romantyczne filmy, że po ślubie żyli wszyscy długo i szczęśliwie. Jakby przed ślubem tak nie było. Wydaje mi się, że po ślubie moje życie będzie wyglądać dokładnie tak jak wyglądało przed. Różnic chyba będzie nie wiele. Będzie trochę roboty z papierkami itp. ale to pikuś.

Żyjemy w społeczeństwie. Ślub jest tylko określeniem stanu w jakim będę żył. Żeby inni przedstawiciele społeczeństwa wiedzieli: "ta para już jest związana i razem wychowuje potomstwo więc im nie przeszkadzać"

A właśnie.
Myślę, że to właśnie potomstwo jest tu najważniejsze. Jedno jakby zawłaszczone dziecko już mam. Czekam na drugie tym razem powstałe z części z mojego DNA ;p
To wzbudza we mnie większe emocje. Z jednej strony widzę, jak Asia bardzo fajnie wychowała Patrycję. A z drugiej strony wiem, że po narodzinach będę miał jeszcze mniej czasu na zabawę.

No ciekawe jak to będzie.

Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce, jak mawiał Terencjusz.
Nie jeden człowiek już przez to przechodził i cieszę się, że przejdę to z Asią.

Napisałbym więcej. Ale nie dam rady.