Kosmici z filmu, to postacie owadopodobne, z 3 parami odnóży (te na brzuchy, niewielkie chyba ewolucyjnie w stanie zaniku). Z systemem społecznym trochę podobnym do roju, z robotnikami, żołnierzami i dowódcami, bez systemu własności (czyli jak w mrowisku pewnego rodzaju komuna czy coś w ten deseń). Sądząc z wielkości tych organizmów oraz siły jaką dysponowali, ich ojczysta planeta (z siedmioma księżycami !) musiała być większa od ziemi i posiadać większa grawitację. Bogata w tlen. Technologię podróży międzygwiezdnych tak i jak genetykę mają rozwiniętą w wielkim stopniu. Nie dowiadujemy się tego bezpośrednio z filmu, ale podejrzewam, że ta podróż to była jedna z pierwszych podróży międzygwiezdnych. Taki statek - zwiadowca. Rasa ta musiała też walczyć, ponieważ mieli wysoko rozwiniętą technologie wojenną. możliwe że jak ludzie, sami ze sobą. Ponieważ straszne było dla nich (przynajmniej dla jednego z nich) badania genetyczne itp.
Zaraz przypomina mi się gra Master of Orion, z tymi wszelakimi możliwościami i różnorodnościami. Tak naprawdę, nie tylko w s-f ale i w fantasy, ludzie to rasa jakby trochę ułomna, tzn fizycznie słaba i dość nieporadna. Choć nie zawsze. Jak będę miał czas to rozwinę tą myśl dalej, bo teraz wychodzę ;>