piątek, 26 lutego 2010

Hej!

hej
próbuję cię poznać
hej
musi być diabeł między nami
albo dziwki w mojej głowie
dziwki przed moimi drzwiami
dziwki w moim łóżku
ale hej
gdzie
ty
poszłaś, z pewnością umrę
jesteśmy przykuci

uh powiedział mężczyzna do pani
uh powiedziała pani do mężczyzny, którego uwielbia
i dziwki jak chór
robią uh całą noc
i Marysiu, czy nie jesteś zmęczona tyn
uh
to
jest
dźwięk
który wydaje matka kiedy jej kochanie bierze urlop
jesteśmy przykuci

środa, 24 lutego 2010

Czytaj jełopie!

Staram się czytać ile się da. A że czasu mam niewiele jedynym pewnym sposobem czytania książek dla mnie jest ... tramwaj. Jadę ok 15 min tramwajem do pracy, i tyle samo czasu wracam. Daje mi to spokojnie 30 minut czytania dziennie. Jak jest ładna pogoda to i czekając na tramwaj na przystanku można coś poczytać. Więc nie jest źle.
Naprawdę książki są bardzo fajne, w tym roku przeczytałem już sporo i żadna nie była badziewna. Ostatnio zabrałem się za anglojęzyczne, i tu pojawiają się schody. "The last Hero" Terrego Pratchett'a przeczytałem szybko i bezboleśnie, mimo że niektóre postacie używały dziwnego języka/slangu. Teraz czytam Tolkiena juniora "The Children of Hurin" i czyta mi się o wiele gorzej. Podobnie jak Tolkien senior, Christopher używa języka zgodnego z ojcowskim, żeby podtrzymać klimat. A to czyta się niemiłosiernie ciężko. No nic, myślę, że jakoś przez to przebrnę, jak się uda będę mógł się chwalić :D

Oczywiście zachęcam do czytania nie tylko książek, ale i prasy, blogów, wiadomości, instrukcji do planszówek itp. Uczeni głoszą, że mniej istotne jest to co się czyta, ważne żeby czytać myśląc. Tzn nie tylko pożerać fakty, ale i je trawić, zastanawiać się nad innymi możliwościami, przyczynami i skutkami itp. Wtedy to dopiero czytelnictwo jest źródłem rozwoju.

A więc do lektury ;p

wtorek, 23 lutego 2010

Turniej Dominiona

Wczoraj wziąłem udział w turnieju gry planszowo/karcianej Dominion.
Nie lubię tej gry mimo to w imię zasady "ktoś musi być ostatni" postanowiłem zagrać.
Chyba nigdy wcześniej nie wygrałem w tą grę, więc pomyślałem, zagram raz w Dominiona, potem szybka gierka jakaś inna i będę mógł czym prędzej spadać do domu pomóc Asi.
Nic z tego, wygrałem pierwszą grę (nie pamiętam ksywy mojego przeciwnika, ale wiem , że była fajna), drugą grę z Yogiem też wygrałem, trzecią z Przemkiem (kolegą Roktera) też wygrałem. Już byłem zmęczony tą grą, i ogólnie zmęczony, bo kupa pracy w pracy, odbieram Patrycję i się nią zajmuję, a jeszcze nieśliśmy razem Asi obiad, bo nie miała czasu, nawet żeby zjeść.
No nic to, jestem w półfinale, okazuje się, że zwycięzca gra 3x o 1 miejsce, a przegrany raz o 3 miejsce. Pomyślałem, nic to teraz przegrywam, a potem wygrywam i do domu ;p
Ale nie ma tak łatwo, przegrana ze Sławkiem była druzgocąca (jak on to zrobił, że tak szybko rozpoczął kupowanie "szóstek"). A o 3 miejsce przegrałem (też sromotnie) z Dorotą. Wiec grałem 5 gier w grę której nie lubię i nic (oprócz garści krówek) nie wyniosłem. ;p
Nie jest źle, zabawa była przednia.
I nawet wyciągnąłem wnioski: Dominion to JEST głupia losową grą, że taki noob jak ja dochodzi do półfinału a w pierwszych grach odpadają wyjadacze. Fakt, mam wrażenie, że jak ktoś trochę pograł, zna karty i jakieś ogólne wytyczne to może trochę szczęściu pomagać, ale jak spotkają się gracze na podobnym poziomie, wygra ten kto ma większego fuksa. Takie jest moje zdanie.

Co dalej? Nie będę już chyba dzisiaj więcej marudził bo nie mam czasu ;/

niedziela, 7 lutego 2010

7 luty 2010 ...

rok 2010 ... to będzie rok
widzę plany, wiele różnych zdarzeń jest już zaplanowanych ...
szkoda, że nie mogę się pochwalić ani ponarzekać ludziom, nawet tym najbliższym ;/
dręczy mnie wiele rzeczy, wiele spraw mnie niepokoi i denerwuje, ale przyjmuję wszystko z pokorą
wiem, że inni mają jeszcze gorzej i muszę ich wspierać,

już nie raz wspierałem innych, fajne uczucie jak człowiek się stawia na nowo
jak się odbudowuje, lepszy, silniejszy

ja jestem egoistą i nie robię niczego bezinteresownie,
dla tego potem mi przykro jak nie dostaję zwrotu wkładu
ale nie bądźmy pesymistami
być może nie nadszedł jeszcze czas na zbieranie długów

nie zwykłem mówić : "pomogłem ci, teraz jesteś moim dłużnikiem"
zazwyczaj mówię: "nie ma sprawy" czy "całą przyjemność po mojej stronie"
więc cześć ludzi może w ogóle tego nie zauważyło

może ja też czegoś nie zauważyłem?
może powinienem zacząć spłacać swoje długi?