Szykując się do ostatecznej walki z Bogiem, Diabeł zesłał na Ziemię Christopher'a Hitchens'a. Bóg nie zdążył go zabić na czas, i wszyscy którzy byli niezdecydowani a przeczytali jego książkę zeszli na mroczną stronę mocy. I Zostali co najmniej ateistami.
Taka jest moje chwilowa myśl po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron książki "bóg nie jest wielki".
Autor od razu zaatakował mnie znienacka i wypowiedział i sformułował to, co we mnie się gnieździło przez te wszystkie lata. Historia mojej wiary jest dość krótka. Od małego wychowywany w duchu chrześcijańskim (mimo, że mama moje jest ateistką). Z babcią chętnie chodziłem do kościółka. Ale z biegiem lat miałem coraz to więcej wątpliwości. Pomijając całą historię przejdę do sedna. Moja wiara ostatecznie i całkowicie zgasła w liceum, gdzieś tak pod koniec 1 roku.
(mimo to przyznaję, że chodziłem na religie do końca, po prostu mieliśmy naprawdę fajnego księdza)
Przeczytam tą książkę do końca, i to pewnie wkrótce. Ale nie będzie ona dla mnie dowodem na ostateczne nieistnienie boga / bogów . Będzie raczej ona ( przy najmniej tak mi się wydaje) pewnego rodzaju pochwałą mnie za to jaki jestem dzięki temu że jestem ateistą.
Ale mniejsza o to, nie chciałem przecież o tym teraz pisać.
Sens życia.
Zastanawiałem się teraz o słodyczach tak naprawdę.
Jakie słodycze najbardziej lubię ? Chyba takie nie za słodkie, cięższe i nie za suche.
Czyli, żadnych tortów bezowych, żadnego francuskiego ciasta ... aha i żadnej gorzkiej czekolady.
A jak przychodzę w gości to zawsze przynoszę to co ja lubię, ewentualnie jak wiem, że gospodarz lubi coś bardzo szczególnie to mu właśnie to przyniosę.
Czyli np markizy, babkę (żona pieczy wyśmienite ciacho cynamonowe lub czekoladowe).
A jak do mnie przynoszą to lubię jak przyjdą np ze snickersem (takie pyszne ciasto) czy sernikiem, albo najlepiej makowcem. Ale ciasta tylko bez bakalii i rodzynek! Takie dodatki psują ciasto.
Nie przepadam za chipsami (ale jak są to jem ;p ) a ptasiego mleczka czy np trufli to nie cierpię.
A poza tym to uwielbiam:
karpatkę, michałki, kruche z cukrem (takie okrągłe, z dziurą), ptysie, napoleonki, tort śmietankowy, no i oczywiście białą czekoladę (z chrupkami ryżowymi i orzechami, albo z truskawkami).
A tak poza tym to ja nie jestem łasy na słodycze. 5 lat mieszkałem u babci, że nawet miałem taki okres gdy mnie mdliło na widok słodyczy ;> Ja wole coś konkretnego pożreć, np śledzie w occie albo w sosie tatarskim.
A WY jekie słodycze lubicie a jakich nie znosicie ?
sobota, 21 kwietnia 2012
środa, 18 kwietnia 2012
Pula Genów
Jestem tylko pulą genów. Moim zadaniem jest żyć i się rozmnażać. Taka jest idea istot żywych.
Ale od początku. Dawno, dawno temu (około 4,6 miliarda lat temu) z bezkształtnej materii na skutek oddziaływań grawitacyjnych narodził się układ słoneczny. Potem pojawiła się masa organiczna aż w końcu pierwsze organizmy żywe. Na początku prymitywne, zachowywały się jak dzisiejsze proste roboty. Ale z czasem ewoluowały w coraz to złożone formy. Aż w końcu (robiąc duży skok do przodu) mamy człowieka. Homo sapiens - człowiek rozumny. Przez cały ten gigantyczny okres, życie miało cel - rozmnażać się, różnicować i ewoluować. Żeby to doszło do skutku organizmy musiały nauczyć się lubić rozmnażanie.
Jak to działa ? Wyobraźmy sobie 2 ludzi. Jeden lubi jedzenie. I dla swoich pyszności poszedł by na piechotę 80 km. A drugi nie lubi jedzenia, wręcz się go brzydzi. Po tygodniu zostanie tylko jeden człowiek. Tak samo z seksem. Jak ktoś uwielbia to (przy najmniej póki nie wynaleziono antykoncepcji) będzie miał liczne potomstwo. Ale mniejsza o szczegóły.
Po wypełnieniu swojej "misji" organizm umiera, zostawiając miejsce innym organizmom. Zgodnie z zasadą ewolucji następne organizmy są lepsze. Dzieci są mądrzejsze od swoich rodziców.
Ludzie tak się zagalopowali, że w międzyczasie uzyskali świadomość. Cogito ergo sum. Myślę, więc jestem. Ci, którzy boją się śmierci, a zdają sobie sprawę z jej oczywistości zaczynają sobie wmawiać "życie pozagrobowe". Jakby w to nie wierzyli chyba by zwariowali ze strachu ... a może oni już są wariatami ? A niech sobie wierzą w co chcą (póki są niegroźni).
Ci co śmierci się nie boją mogą ze spokojem przyjąć fakt, że po śmierci nic nie ma. nasze ciało się rozłoży i z tej materii powstanie coś innego.
To wtedy człowiek myślący powinien zadać sobie pytanie:
Żyję te kilkadziesiąt lat. OK, mam cel, ale samo rozmnażanie nie zajmuje wcale dużo czasu. Mam mózg. Może warto robić coś innego przyjemnego ? Tak, żeby się chciało żyć. Żeby to miało jakiś większy sens.
Dla tego człowiek lubi trochę więcej niż musi. Ba! niektóre rzeczy uwielbia wręcz nałogowo.
I to dochodzimy prawie do sedna moich myśli.
Ja mam 3 główne uzależnienia. Część swojego obowiązku już wykonałem (powiedzmy 1/3). A w międzyczasie się dobrze bawię.
1. Muzyki to ja słucham non stop. A nawet jak niczego akurat nie słucham, to w myślach coś mi gra albo sobie śpiewam. I już samo to, że pierwsze z moich uzależnień jest spełnione powoduje, że jestem szczęśliwy. Mało tego! W okół mnie pełno coraz to nowyh ciekawych utworów się pojawia więc nie ma obaw, że się wszystkiego osłucha.
2. Granie ... to tez nie jest źle. Gram w gry codziennie. Czasem na kompie, czasem na stole. Czasem muszę wstać o 5 rano, czasem posiedzieć do północy (albo później). Ale zawsze sobie w coś zagram. I jest jeszcze lepiej niż super.
3. Seks ... z tym jest najgorzej. (w sensie z tych 3 uzależnień). Ja tam mógłbym i 3 razy dziennie ... ale czasu niestety braknie wiec często nawet i na "raz a dobrze" czasu nie wystarcza.
Jestem Bardzo szczęśliwym człowiekiem. Poziom Endorfin już większy chyba być nie może. Więc prawdopodobnie nawet jakbym wygrał 3 bańki w totka to bardziej radosny już nie dam rady być.
Ale mam jeszcze trochę czasu na inne sprawy. I czasem myślę sobie, że jest tyle ciekawych żeczy do robienia. Chociażby myślenie.
Jako, że myślę cały czas to mam sporo tematów do przedyskutowania. Większości tematów po prostu nie mam z kim przedyskutować ponieważ ogranicza mnie etykieta i społeczeństwo.
Dzisiaj sobie zdałem sprawę z sensu istnienia miasta Rapture.
Dla laików, Rapture to miasto ukryte gdzieś na dnie oceanu. Mieszkańcy tego miasta to naukowcy, filozofowie i inne światłe głowy ludzkości. Tylko w Rapture nie są ograniczeni. Mogą myśleć co chcą i robić co chcą.
Więc mi brakuje takiego miejsca.
Skąd taki pomysł ? Ostatnio śnił mi się sen. Rzadko śnią mi się sny erotyczne (częściej jestem agentem ratującym świat) ale ten był ... dziwny i zarazem super. I myślałem o nim dzień cały i mnie gryzło. Napisałem na FB ale ogólnikowo. Doszło do mnie, że po prostu nie wypada publicznie mówić o takich rzeczach. No i co ja mam teraz zrobić.
Teraz to dopiero czują się jak kupa genów która tylko ma zrobić to co ma "zaprogramowane" przy okazji jakiegoś efektu ubocznego nacieszyć się jakimiś wymyślonymi popędami. I na koniec zdechnąć. Potem materialne ciało ulegnie "biodegradacji. A jeszcze później pamięć o mnie zaginie. I tyle.
Tylko pula genów.
No dobra koniec.
p.s. nie, nie jestem pijany ;p
piątek, 13 kwietnia 2012
Niejasności
No i w końcu się złamałem
W Empiku zamówiłem sobie płytkę Julii Marcell "June", oraz książkę Christopher'a Hitchens'a: "Bóg nie jest wielki".
Nieduży wydatek a myślę, że sprawi mi wiele radości zarówno umysłowej jak i światopoglądowej.
Na dokładkę zapodam tekst do piosenki promującej płytę Gaby Kulki (którą zapewne też bym nabył, gdyby tylko była dostępna). Swoją drogą teledysk jaki do niej nakręcili bardzo mi się podoba ;D Bardzo polecam poszukać sobie na necie i posłuchać.
1.
Moje niejasności zamiast się wyjaśnić, utrwaliły się.
Pytasz: "Czy to dobrze?" Spytaj kiedy indziej.
Jestem zbyt zajęta. Nie popełnić błędu staram się.
Ref:
Ryżu z ulicy nie wyzbierasz, gdy raz rozsypany.
Cholerne gołębie wyjadły wszystko.
Został tylko kurz i kamień.
Dlaczego wszystko
jest tak proste,
jest tak proste,
jest tak proste
Póki nie przytrafi się Tobie?
2.
Wasze wątpliwości pozostaną zawsze w tym temacie.
Brak przynależności. Gdy chcę jedną zyskać, drugą tracę.
Uśpię swoją czujność. Może tak przestanie mi przeszkadzać
Nadmiar możliwości. Gdy nie mogę kochać, nie mam jak zdradzać.
Ref:
Ryżu z ulicy...
3.
Moje niejasności i Twoje niejasności pokrywają się. Może będzie dobrze...
Moje niejasności zamiast się wyjaśnić, utrwaliły się.
Pytasz: "Czy to dobrze?" Spytaj kiedy indziej.
Jestem zbyt zajęta. Nie popełnić błędu staram się.
Ref:
Ryżu z ulicy nie wyzbierasz, gdy raz rozsypany.
Cholerne gołębie wyjadły wszystko.
Został tylko kurz i kamień.
Dlaczego wszystko
jest tak proste,
jest tak proste,
jest tak proste
Póki nie przytrafi się Tobie?
2.
Wasze wątpliwości pozostaną zawsze w tym temacie.
Brak przynależności. Gdy chcę jedną zyskać, drugą tracę.
Uśpię swoją czujność. Może tak przestanie mi przeszkadzać
Nadmiar możliwości. Gdy nie mogę kochać, nie mam jak zdradzać.
Ref:
Ryżu z ulicy...
3.
Moje niejasności i Twoje niejasności pokrywają się. Może będzie dobrze...
niedziela, 1 kwietnia 2012
SEXPARTY !
Dzisiaj mamy jednak opiekunkę dla dzieci już od południa. Więc na 19:00 zapraszam wszystkich chętnych na SEXPARTY !
Impra jak za dawnych lat.
Kostiumy czy fetysze nie obowiązkowe.
Do zoba !Publikuj posta
Subskrybuj:
Posty (Atom)