środa, 16 grudnia 2009

Święta

Święta, niecierpie świąt...
Te wszystkie coroczne pioseneczki w radiu, non stop te same. Wymuszanie na ludziach kupowania żarcia i prezentów w dużych ilościach. Te świąteczne rabaty i promocje ... grr
Nie lubię dostawać prezentów, i nie przepadam za dawaniem. Ale jak coś dostane to wypadało by chociaż też coś dać. Jakby ludzie musieli nadrobić niski roczny obrót pieniędzmi.

czwartek, 10 grudnia 2009

Grudzien

Już 1/3 grudnia a todopiero 2 mój post w tym miesiącu. Grudzień, miesiąc świąt i wydatków. Najgorsze jest chyba to, że nie ma śniegu.
Gram w planszówki prawie codziennie, nie mam czasu na sen. I mam nowego kompa wiec jeszcze jak mam chwile czasu to gram na kompie ;>
No i na razie tyle ;p

środa, 2 grudnia 2009

Za dużo?

Czy można mieć za dużo znajomych ?
Zawsze miałem niewielu znajomych, w myśl zasady lepiej jakość a nie ilość. Z czasem jednak dobrych znajomych, kolegów czy przyjaciół zrobiło się całkiem sporo.
Mam takich przyjaciół, którzy mieszkają daleko, na mazurach, widzimy się raz na rok albo i rzadziej. Mam też przyjaciół blisko. Z nimi widuję się częściej. Lubie każdego, ale czas spędzać wolę z jednymi bardziej z jednymi mniej. Mniej nie dla tego, że kogoś mniej lubię. Raczej dla tego, że nie mam czasu na każdego a myślę, że z tą osobą będzie akurat lepiej (bo może mi poprawi humor, bo może coś da jeść, albo bo zagra w grę, którą oboje lubimy). Najwięcej czasu chciałbym spędzać z moją Asią. A co z resztą ludzi?
Ostatnio prawie codziennie ktoś mnie (a raczej Nas) odwiedza. Gadamy, częściej gramy.

Jak wybieram kogo zaprosić? Zastanawiam się kto może mieć teraz czas (bo idea, że by jednak się spotkać i zagrać powstaję często 30 minut przed samym spotkaniem), kto będzie mógł zostać do 23? Kto może mieć teraz ochotę na grę w to w co ja mam ochotę? Kogo dawno nie widziałem ? Komu nie zrobi przykrości jak jednak nie będzie miał czasu? Kryteriów jest pewnie więcej.

A co jeśli ktoś poczuje się odrzucony/zaniedbany/olany ?
Ciężka sprawa. A doszły mnie słuchy, że niektórzy marudzą, że się izoluje dziwnie.
Dla czego marudzą? Czy jestem aż tak fajny? Czy z przyzwyczajenia? Może nie lubią być nielubianymi a tak się czują? A może znudziły się towarzystwem naokoło nich i chcą powrócić do korzeni? A może jakiś jeszcze bardziej oczywisty powód który nie w padł mi do głowy?

Tak czy inaczej, co poradzić?
Drogi czytelniku, jeśli chcesz ze mną w coś zagrać albo coś ze mną porobić, odezwij się i mi to powiedz. Na pewno dojdziemy do porozumienia w co zagramy/na co do kina/co będziemy jeść itp ;>

Do zobaczenia!


środa, 25 listopada 2009

Nowy komp

Kupuję sobie na prezent komputer. Zbierałem się z tym ponad rok. Zawsze coś miało wyjść, jakaś nowość, jakaś nowinka technologiczna, jakieś ulepszenie. Nie chodzi o to, że chciałem kupić najnowsze cacko. Nowości technologiczne wychodzące na rynek powodują spadek cen starszych technologi. Więc za rozsądne pieniądze można kupić już super maszynę. I taką właśnie sobie kupię.

:D

Yeah

Mam nadzieję, że wszystko będzie się ładnie bujać. Największy problem jest zawsze z kompatybilnością podzespołów. Niby wszystko powinno działać, a często nie działa.
Ponad dwa dni zajęło mi "lookanie" na internecie opinii o podzespołach, cen oraz parametrów technicznych. Kupa z tym roboty i kupa stresu, ale dawno nie miałem okazji tak fajnie pobaraszkować na sieci i zagłębiać się w tajniki nie znane przeciętnemu zjadaczowi chlebka.
Teraz czuję się mądrzejszy, a to zawsze wprawia mnie w dobry nastrój.

No i fajnie jest ;D

Teraz jeszcze zanim dokonam zakupu (za tydzień) pozostaje mi delektować się wspomnieniami moich wcześniejszych maszyn. Oraz rewolucyjnych gier w jakie grałem. Pamiętam wszystkie te emocje dotyczących wejścia na rynek kart graficznych, a potem akceleratorów graficznych. Nowe engine'y jak Havok.
Ehh nie mogę siędoczekać.

A może ktoś może mi pożyczyć ogrinalna (legalną) grę o wysokich wymaganiach? (najlepiej Bioshock czy Dead Space). Albo jakąś grę która nie przestraszy dziecka (Pat lubi patrzeć czasem jak gram).

wtorek, 24 listopada 2009

Rozrost

Coraz więcej ludzi i kosmitów obserwuje mój blog a ostatnio cisza i posucha.
Faktycznie jestem zaganiany bo pomagałem w biciu rekordu w graniu w AH. I w ogóle dużo spraw na głowie. Teraz kombinuję nad nowym kompem, trochę to roboty bo kasa nielekka pójdzie.

W pracy też ciężko, dużo roboty.

Ale nie ma co narzekać, za miesiąc koniec roku i jazda dalej ;> A w 2012 koniec świata hehehe.

Czy to prawda?
"World is better place when it's up side down"

sobota, 24 października 2009

Kosmici

Ostatnio byłem z pewna wyśmienitą ekipą (jak to często u nas w zwyczaju) w kinie. Oglądaliśmy film Dystrykt 9. Ten film po raz kolejny pobudził mnie do refleksji nad obcymi formami życia (szczególnie inteligentnego).
Kosmici z filmu, to postacie owadopodobne, z 3 parami odnóży (te na brzuchy, niewielkie chyba ewolucyjnie w stanie zaniku). Z systemem społecznym trochę podobnym do roju, z robotnikami, żołnierzami i dowódcami, bez systemu własności (czyli jak w mrowisku pewnego rodzaju komuna czy coś w ten deseń). Sądząc z wielkości tych organizmów oraz siły jaką dysponowali, ich ojczysta planeta (z siedmioma księżycami !) musiała być większa od ziemi i posiadać większa grawitację. Bogata w tlen. Technologię podróży międzygwiezdnych tak i jak genetykę mają rozwiniętą w wielkim stopniu. Nie dowiadujemy się tego bezpośrednio z filmu, ale podejrzewam, że ta podróż to była jedna z pierwszych podróży międzygwiezdnych. Taki statek - zwiadowca. Rasa ta musiała też walczyć, ponieważ mieli wysoko rozwiniętą technologie wojenną. możliwe że jak ludzie, sami ze sobą. Ponieważ straszne było dla nich (przynajmniej dla jednego z nich) badania genetyczne itp.

Zaraz przypomina mi się gra Master of Orion, z tymi wszelakimi możliwościami i różnorodnościami. Tak naprawdę, nie tylko w s-f ale i w fantasy, ludzie to rasa jakby trochę ułomna, tzn fizycznie słaba i dość nieporadna. Choć nie zawsze. Jak będę miał czas to rozwinę tą myśl dalej, bo teraz wychodzę ;>

poniedziałek, 19 października 2009

Lubię sobie czasem wyobrażać ...

Często sobie wyobrażam różne rzeczy. W zależności od natchnienia. Np czasem (szczególnie w kibelku) wyobrażam sobie jak bym był Trumanem, i miliony ludzi obserwuje mnie z ukrytych kamer. Albo robią tak ze mną a naprawdę jest 34 wiek, i oprócz ludzi obserwują mnie kosmici. I zastanawiają się: "hmm w 21 wieku ludzie byli tacy głupi?". Ostatnio czytając Harego Potera zastanawiałem się: "A jeśli faktycznie jest Magia? Jak udowodnić, że w Polsce nie ma żadnej Szkoły magii Baby Jagi ? Wszystkie dziwne rzeczy można by przecież sobie tłumaczyć magią.
A może tak jak w MiB na ziemi wałęsają się poprzebierani w ludzkie skóry kosmici ? Zwiedzają nasz jakże to ciekawy świat?Jest tyle rużnych opcji.
Czasem czuję się jak pisarz s-f. I wymyślam sobie różne scenariusze. Np:
"Na Ziemi lądują wrogo nastawieni kosmici, dość wysoko rozwinięci technologicznie (nie tak jak Alieny tylko bardziej jak Predatorzy) I co bym zrobił? Jak i skąd zdobyć broń? Gdzie szukać kryjówek? Jak zrobić domowym sposobem broń i różnego rodzaju pułapki, miny, strzały i łuk? Czy miałbym odwage stanąć do walki? Czy raczej uciekał bym, starając się ukryć rodzinę i znajomych?"

Albo inne myśli:
"Lecąc samolotem rozbijam się na bezludnej wyspie. Jestem sam i co robię? Sprawdzam czy ktoś nie przeżył? Czy kogoś uda mi się uratować? Jak nie. To szukam potencjalnych narzędzi, jedzenia, broni. Czy wyspa jest duża? Czy można na niej znaleźć pożywienie w postaci owoców czy zwierząt? Jak zrobić żyłkę, żeby móc łowić ryby? Czy próbować upleść sieci? Jak wezwać ewentualną pomoc?"

Mogą być też inne, jak np "na Ziemi budzą się smoki" albo "Pandemia wirusa groźnego" albo "Wojna nuklearna"
Czasem lubię myśleć u naszym świecie na zasadzie zgadywanek, np: W polityce następuje jakieś wydarzenie, np Lepper nazwał Kaczyńskiego Kurduplem (piszę czysto teoretycznie). Więc zastanawiam się jaki powinien być następny krok Kaczyńskiego. Oskarżyć go w sądzie? Brzydko go nazwać w TV ? Zignorować to? Jakie decyzje pociągną jakie konsekwencje? A potem patrze jak zareaguje i co się stanie.

Okaże się potem, że niektóre problemy są o wiele trudniejsze niż się wydają, a niektóre z kolei banalnie proste. I takich miłych rozczarowań Wam i sobie życzę ;D

poniedziałek, 12 października 2009

Mało czasu ? pff po moim trupie ...

Zgodnie z przewidywaniami czasu mam mniej, co wcale nie oznacza jednak, że nie będę pisać. Założenie jest takie, że jak sobie wszystko dobrze zaplanować to na wszystko jest czas. Jako, że jestem dobrze zorganizowany mam i spokojnie czas na pisanie.

Ok to o czym dzisiaj będzie?
Niech będzie o czasie.
Dzień dzielę na 3 części. 1/3 to sen i 1/3 to praca. Praca rzadko kiedy trwa dłużej, a jeszcze rzadziej trwa krócej wiec to chyba najbardziej stabilny element dnia. Co do snu, to założenie 8h snu jest o tyle dobre. Że jest to powiedzmy takie maximum, a minimum to 6h. Więc planuję zawsze spać 8h a jeżeli inne plany się wydłużają to mam 2h w rezerwie. Bo płacić snem jest najłatwiej.
Dalej, w tramwaju tracę około 1h dziennie. Na jedzenie też zejdzie około godziny. Godzina na sprawy higieniczne (to nawet lekka przesada) takie jak mycie naczyń, mycie siebie i zębów, sprzątanie itp.

Zostaje mi więc około 5h czasu wolnego. Czyli dość sporo.
Oczywiście tego czasu nie można spożytkować tylko na zabawę, słuchanie muzyki, granie czy sex. Czasem trzeba iść po zakupy, pomóc komuś w czymś, czy kogoś odwiedzić. Ale ogólnie rzecz biorąc da się to tak zaplanować żeby codziennie robić to co się lubi itp.

Hmm a może ktoś z moich słuchaczy, czy komentatorów zmotywuje mnie do jakiś rozmyślań publicznych ? Może macie jakieś pomysły czy problemy, lub znacie kogoś z jakimś problemem który należało by rozważyć logicznie lub rzucić jakieś nowe światło na zagadnienie?
Ja narazie mam wenę tylko na jakieś głupoty ;D więc może ktoś zapoda poważny temat.

czwartek, 8 października 2009

północ to czas, w którym zaczyna się dzień

Nie wiem co napisać, ale bardzo chciałbym coś napisać fajnego.
Jestem padnięty. Dzisiaj miałem 9h szkolenia z komputerowego programu CAM'owskiego. Pocieszające, ze jeszcze z moją głową nie jest źle i kumam najlepiej:D Jestem wykończony, ale zadowolony. Kiedyś zdałem sobie sprawę, że nie pamiętałem imion innych ludzi. I w ogóle nie miałem pamięci do ludzi. Jak ktoś przyszedł do Alibi to mu mówiłem wprost, że i tak pewnie nie zapamiętam. Ale ktoś powiedział mi, że trzeba ćwiczyć pamięć. I faktycznie od tego momentu staram się ćwiczyć pamięć. To musi być straszne nie pamiętać imion swoich znajomych. Co by było jakby nikt o mnie nie pamiętał? Zniknąłbym, stałbym się szarym tłem.

Więc na początek imiona i ksywy i twarze ludzi grających w gry. Potem drobne dane o nich (stan cywilny, zawód, praca, miejsce zamieszkania, miejsce urodzenia, stopień wojskowy, ulubiony słodycz itp).

Ty też powinieneś/powinnaś ćwiczyć umysł.

Bez rąk i nóg ciągle będę człowiekiem. Bez głowy będę rośliną.

wtorek, 6 października 2009

66 godzin

66 godzin, tyle zostało czasu samotności. A ile to jest czasu ?
66 godzin to jest 3960 minut czyli 237600 sekund.
Przez ten czas światło pokonało by drogę Słońce -> Ziemia -> Słońce około 238 razy
Do tego czasu moje serce wykona około 317000 uderzeń.
Z wodospadu Niagara spadnie około 435600000 m sześciennych wody.
Ziemia pokona dystans około 7059045000 km wokół słońca.
Czyli wręcz niewyobrażalny dystans ;D

Przez te 66 godzin, około 16 spędzę w pracy, a około 3 spędzę w tramwaju. Spał będę około 19 godzin. Więc zostaje mi około 28 h na sprzątanie, zakupy, pisanie bloga, klikanie Pardusa, czy robienie higienicznych rzeczy (jak kupa, kąpiel i mycie zębów). Czyli dość niemało :D A czas leci.

Tik, tak, tik, tak, tak tak :D

piątek, 2 października 2009

Chaos Powraca

Chciałem tu napisać jakieś mądrości o Yin i Yang. O kołowości, powtarzalności czasu. I jakoś to głębiej ująć, ale nie wpada mi nic do głowy.
Chaos powraca do Poznania.

I powstaje pytanie co się stanie z tym blogiem?
Czy postów będzie więcej czy mniej? Czy będą ciekawsze czy mniej ciekawe (jeszcze mniej się da?)

Z jednej strony będzie ich mniej bo większość pomysłów zdążę przedyskutować zanim zasiądę na kompa i się zwerbalizuję. Więc nie będzie sensu pisać dalej. Dwa, nie będę miał tyle wolnego czasu co miałem przez te pół roku.
Z drugiej strony może sama Chaos da mi więcej bodźców na przemyślenie? A może życie rodzinne, zmiana środowiska też spowoduje wysyp jakiś ciekawych spostrzeżeń?

Tyle pytań. Jak narazie "robiłem" około 8 postów miesięcznie. Ile będzie potem? Zobaczymy, ja obstawiam, że w październiku będzie mniej, ale potem będę robił średnią.
A Ty jak myślisz?

Z innej beczki, uważam że Chaos to jest bardzo dobry nick dla mojej najdroższej. Doskonale oddaje to co o niej myślę i to co mi daje.
Starożytni grecy określali Chaos jako Pierwotny stan egzystencji, To z niego pochodzili bogowie. To zbiór podstawowych pierwiastków, żywiołów z których składa się wszechświat. Chaos to Ziemia którą widzę codziennie rano i się uśmiecham, Woda którą jestem i którą piję ze smakiem, Ogień który ma w sercu i Powietrze którym oddycham.
W matematyce i fizyce, Chaos to własność równań lub układów równań polegająca na dużej wrażliwości rozwiązań na dowolne małe zaburzenia parametrów. Dla filologów, to taki efekt motyla. Dla mnie to jest coś takiego, że jak myślę na jakiś temat , i mam już jakieś zdanie, to Chaos zawsze wymyśli mi coś, jakiś dodatkowy warunek, który spowoduje, że muszę wszystko przemyśleć od nowa. Bo cały problem nabiera nowego sensu. W fizyce też określa cie terminem chaos idealne rozmieszczenie cząstek w pewnym obszarze.
Chaos to też bóg, który opiekował się stworzeniami zwanymi Chao oraz Szmaragdy Chaosu (przed nadużyciem ich mocy) w świecie jeża Sonic'a. Więc to moja prywatna opiekunka, pilnująca żebym miał dobrze, ale też żebym nie krzywdził innych.

Reasumując, bez chaosu był bym biednym, monotonnym szarym człowieczkiem. I nie uśmiechał bym się jadąc tramwajem. Ani pisząc dziwne rzeczy na moim blogu :D


środa, 30 września 2009

AIDS a BÓG

Znowu temat o bogu? Zastanawiające ile ateista może na ten temat napisać.

Człowiek od zarania dziejów wymyślał sobie zasady moralne oraz etykę. Jedną z takich zasad stosowaną w sumie do dziś dzień jest sex po małżeński. Człowiek powinien uprawiać sex po ślubie.

Oczywiście od zarania dziejów człowiek łamał te wskazówki moralne. Każdy to wie. Co się wtedy działo? A no narody wtedy wymierały. Oto przykłady: sodoma i gomora, wielka potęga rzymska, czy nawet grecka.
No więc zostawmy Rzym i Grecję. Ale weźmy sodomę i gomorę. Tam się to dopiero rzeczy działy, i co się stało ? Bóg zjarał te miejsca deszczem siarki.
Źródło Wikipedia podaje:
Jak utrzymuje Biblia – przyczyną zagłady Sodomy i Gomory były: niegodziwości i nieokiełznana rozpusta ich mieszkańców oraz przejawiany przez nich cyniczny brak szacunku i pogarda dla prawa i autorytetów, a w szczególności wobec Boga.

A co jest teraz? Człowiek bzyka się na lewo i prawo z każdym. Narkotyki dostępne w sklepach jak czekolada czy herbata. I co na to bóg? A no wprowadzę HIV. Teraz sobie wyobraź, że bóg chce nadal poszanowania jego godności. Drżyjcie ci co bzykają nieznajomych i ci którzy używają czyiś igieł. I znowu powróci ład i porządek.
...

Ale teraz ludzie są o krok od wynalezienia szczepionki na HIV, i co teraz ? Co się z nami stanie bez takiego hamulca? Na czym się skończy?

No kto ma jakieś pomysły.
Naprędce powiem,m że każdy może zamiast boga wstawić tu np. matkę naturę która zawsze dąży do równowagi, albo kosmitów z ich jakimś mrocznym planem.

I jeszcze tylko dodam, że tekst ten powstał w wyniku moich rozmyślań o przyzwyczajeniach społeczeństwa a poligamii.

niedziela, 27 września 2009

Następna przypowieść

Rabin w synagodze powiedział swojemu zborowi: "Jestem... zerem!". A po nabożeństwie dobrze prosperujący biznesmen uścisnął dłoń rabiemu i kiwając głową na znak zgody, powiedział z uczuciem: "Jestem... zerem!".
I podszedł do niech dozorca. I powiedział naprawdę szczerze: "Jestem... zerem!". A biznesmen wskazał kciukiem tego faceta i zwrócił się do rabiego. "Tylko popatrz, kto się uważa za zero!"


sobota, 26 września 2009

Czy potrzebni są przyjaciele?

Noc robi się chłodna i gwiazdy patrzą w dół
Tulisz się na chłodnej ziemi.
Budzisz poranek w płaszczu obcego
Ale nikogo nie widzisz.
Pytasz siebie, kto ma na ciebie oko?
Mój jedyny przyjaciel, kto to może być?
Ciężko powiedzieć, nie cierpię tego mówić, ale to pewnie ja.

Kiedy twój brzuch jest pusty i głód jest taki realny
Jesteś za dumny by żebrać i za głupi by kraść,
Szukasz w mieście twojego jedynego przyjaciela,
Nikogo nie widzisz.
Pytasz siebie, kto ma na ciebie oko?
Samotny głos który mnie uwolni.
Nienawidzę tego mówić, nie cierpię tego mówić, ale to pewnie ja.

Nie jesteś najłatwiejszą osobą jaką poznałem
Jest nam trudno pokazywać uczucia,
Ktoś mógłby powiedzieć, że powinienem ci dać odejść w swoją stronę
Przez ciebie tylko płaczę
Ale jest jeden gość, tylko jeden gość
Kto odda swe życie za ciebie i umrze,
Nienawidzę tego mówić, nie cierpię tego mówić, ale to pewnie ja.

Kiedy świat zwariuje i straci sens
Tylko jeden głos przyjdzie ci w obronie
Jury jest obecne i rozglądasz się po pokoju
Jedna przyjazna twarz, to wszystko czego ci trzeba.
I jeśli jest tam jeden gość, tylko jeden gość
Kto odda swe życie za ciebie i umrze,
Nienawidzę tego mówić, nie cierpię tego mówić, ale to pewnie ja.

wtorek, 22 września 2009

30 post

To już 30 post. Nie sądziłem, że dam rade aż tyle naskrobać.
I tak nie mam weny więc podsumuje chociaż to co mi się udało osiągnąć.

1. Okazało się, że prowadzenie bloga nie zajmują jakoś strasznie wiele czasu. Sam powiedzmy jak poświęcę 1h na 3 dni to już jest dużo. Z tego co obserwuję inne blogi, niektórzy piszą jednego posta na tydzień albo czasem rzadziej.

2. Mojego bloga obserwuje jawnie 7 osób, a czyta, bądź czytuje trochę więcej. Niewiele osób komentuje moje wypociny online. Na szczęście zdarzają się ciekawe komentarze w RL (real life).
Więc jednak zmusza top trochę do myślenia niektóre osoby.

3. Blog jako pewnego rodzaju spowiednik się sprawdza, zawsze jak coś napiszę to moje myśli są lepiej poukładane i sprecyzowane. Gdy spiszę moje przemyślenia to mogę myśleć dalej i potem odnieść się do tego co napisane. W blogu też mogę określić mój nastrój, tak jak niektórzy ograniczają się do krótkiej frazy w opisie na gg, to ja mogę tu przytoczyć cały tekst.

4. Jest ryzyko, że ktoś się ze mnie powyśmiewa lub coś. Jednak ja jestem odporny na szyderę, a konstruktywną krytykę znoszę z wielką przyjemnością. Poza tym ja jestem trochę ekshibicjonistą mentalnym i nie wstydzę się obnażać. Jak powiedział Terencjusz: "homo sum, humani nihil alienum a me esse puto"

co jeszcze?
Nie zachęcam do posiadania swojego bloga. Bo to w gruncie rzeczy śmieci. Takie śmieci z głowy. Jakby lufcik do bałaganu myśli. Trudno nawet ocenić czy to co piszę to piszę dla siebie czy pod publiczkę. Czy czytając to poznajesz bardziej mnie? Czy może to tylko pusty lans?
Mi taki blog był potrzebny, bo ja lubię słuchać ludzi, a ludzie lubią mówić. Ja też lubię mówić, ale ludzie nie umieją słuchać. Więc piszę sobie i wyobrażam sobie, że ktoś to czyta, czyli jakby mnie słuchał. Czyli może robię to sam dla siebie? A może napisałem to, żeby ktoś chciał mnie posłuchać?

Obojętne co zrobisz, dziękuję ci bardzo, że dobrnąłeś do tego miejsca. To oznacza, że czytałeś. A to znaczy, że zostałem wysłuchany. A to z kolei poprawiło mi humor. Dziękuję.

A w nagrodę zjem sobie cukierka i pomyślę o Tobie.

czwartek, 17 września 2009

Wyobraź sobie ...

Wyobraź sobie że zawsze masz czas
Wszystko jest dobrze i wszystko w sam raz
Wyobraź sobie że możesz tak stać
Nad głową zorze i miętowa mgła
Wyobraź sobie że zawsze masz czas
Jak duch symetrii rozpięty na drzwiach
Nikt ci nie powie jak długo ma trwać
Pogodny letarg w pół kroku do gwiazd
Wyobraź sobie że zawsze masz czas
Nie musisz jeść i nie trzeba też spać
Nie trzeba myśleć nie trzeba się bać
Nie trzeba nic tylko trzeba mieć czas
Wyobraź sobie że zawsze masz czas
I kołysz się w miętowej mgle
Jak konik morski nad malachitowym dnem
Kołysz się cały czas
Kołysz się aż do dna
Kołysz się zawsze
Kołysz się
Wyobraź sobie że zawsze masz czas
Kupiłem globus i teraz mam dwa
Zbieram na trzeci mniej więcej od lat
Tak jakoś zleci w dostatku mój czas
Wśród tych globusów na Prozaku i dat
I nawet jeśli mówię coś od rzeczy
Czy nawet kiedy nie chcę mówić nic
To nawet wtedy kołysz swój berecik
To nawet wtedy kołysz kołysz się
Nawet w deszczu
Do siedmiu słońc
Do siedmiu słońc
Do siedmiu słońc
Wyobraź sobie że zawsze masz czas

wtorek, 15 września 2009

Nie wiem co napisać ...

... więc piszę cokolwiek mi przyjdzie do głowy.
Chaos kupiła wszystkie części Arkham Horror. Więc po jej powrocie biedziemy wielokrotnie ratować miasto Arkham oraz cały świat przed zagładą i koszmarem. Oczywiście o wiele więcej razy bedziemy umierać i cierpieć męki ;>
Już nie mogę się doczekać, szczególnie, że jestem w trakcie czytania książki "sejsmiczna pogoda" właśnie o duchach, magicznych mocach itp, chociaż mniej tam jest horroru, a jak jest to trochę innego typu. Ale napalać się mogę. Mimo, że jeszcze sporo piasku w klepsydrze czasu musi upłynąć nim zagram.

Za 24 dni wraca Chaos i świat znowu stanie na głowie. A może się ustabilizuje? Czyżby to był koniec imprez? Czy może nie? Na pewno będę lepiej się odżywiał hehehe.

Z innej beczki.
Uśmiecham się codziennie rano, mimo że muszę iść do pracy, zrobić sporo dziwnych rzeczy, nie ma przy mnie kobiety, ani przyjaciela. Siedzę sam i patrzę w niebo, inni mają gorzej, i dają radę. Ja jak bym miał gorzej (a na pewno przyjdzie taki czas) i tak się bede śmiał. Głowa do góry i jechane. Nie ma takiej sytuacji z której nie można wyjść. Świat się zmienia ale nie na gorsze. Inność jest dobra.


sobota, 12 września 2009

I dlatego lubię ...

Ci co mnie znają doskonale wiedzą, że na starcie traktuje każdego tak samo. Że Lubie każdego, uważam, że każdy człowiek jest warty znajomości ze mną.
Nie jest to takie proste jak się wydaje. Po pierwsze kiedyś jak byłem mały (tak tak, kiedyś byłem mały) nienawidziłem ludzi, wszystkich jednakowo, ludzie byli brzydcy, głupi i nieciekawi. Oczywiście każdy kiedyś wyrasta z młodzieńczego buntu, ba niektórzy wyrastają z głupoty (może i mnie się to w końcu uda ;p ). W zasadzie niewiele się zmienił0o, traktuje wszystkich ludzi dokładnie tak samo jak kiedyś, z tym że obniżyła się trochę moja poprzeczka, czy też punkt odniesienia więc teraz mogę wszystkich lubić.
Trzeba sobie zdać też sprawę, że nie każdy człowiek jest przystosowany do lubienia tak o. Zabawna ale ludzie mają nad sobą pewną aurę, i niektórzy są lubiani bardziej na starcie a niektórzy mniej. A jest to zupełnie dziwnie bezpodstawne. Wyobrażasz sobie że spotykasz kogoś i już za nim nie przepadasz, a w gruncie rzeczy jest ta osoba całkiem fajna, dobra i porządna? W drugą stronę też to może zadziałać, lubisz od razu drania?
No i tu dochodzę do mojego sedna. Patrzę trochę na ludzi z punktu ewolucji i "kosmitów". Zaraz wyjaśnię o co kaman z tymi kosmitami. wpierw o ewolucji. Czasem zdarza mi się obgadać kogoś (wtedy głównie słucham, bo nie lubię gadać o kimś bez tej osoby), i słyszę różne epitety na temat innej osoby, ot np że X jest puszczalska, że Y jest głupi, że Z się wywyższa ponad innych, że Q ma głupi i denerwujący śmiech a C jest przewrażliwiona itd. etc.
Nie ma wad, są tylko cechy które aktualnie są niepotrzebne. Nikt z nas dzisiaj nie toleruje agresji itp, ale oczywiście są na świecie ludzie agresywni. Czy są gorsi ? Nie bo np. wyobraźmy sobie, że na ziemi lądują obcy, którzy są nieprzyjaźni nam, ludziom. Walczymy, i kto jest potrzebny ? Agresywne osiłki, nie znający strachu debile i szaleńcy. Ludzie którzy np nie wahają się poświęcić innych żeby zwyciężyć itp. Ludzie ponoszą straty i trzeba się rozmnożyć, "puszczalstwo" staje się cnotą. Za 9 dzieci dostaje się medal itd itp. Wiesz o co chodzi.
Dalej, lubię każdego też z innego względu, wiem że sam jestem osobą raczej nieciekawą i jakbym liczył na to że lubiąc innych, sam będę przynajmniej akceptowany.

Na koniec jeszcze cytat (trym razem mój):

Z wiekiem ewoluuję z człowieka poważnego w błazna.

poniedziałek, 7 września 2009

INNE TRUNKI

Gdyby kto w księdze przeznaczeń mógł czytać,
Widzieć, jak czasu bieg zrównywa góry!
Jak ląd, znudzony swych posad trwałością,
Topnieje, z morza miesza się falami!
Jak oceanu znowu pas skalisty
Jest za przestronny dla Neptuna lędźwi!
Gdyby szyderstwa losu mógł wyczytać!
Wiedzieć, jak puchar zmian ludzkiego życia
Co dzień fortuna inny leje trunek!
Gdyby to widział młodzik najszczęśliwszy,
Minionych życia niebezpieczeństw pomny,
Przyszłych trudności strwożony ogromem,
Księgę by zamkną, siadł smutny i skonał.


Jestem ciekaw co myślicie o tym wierszu, co myślicie o sobie po jego przeczytaniu.

sobota, 5 września 2009

Pionek

No to jedziemy na pionka.
Ciekawe jak będzie, na pewno ciekawie ;D
i znowu się nie wyspie. ale co tam, raz się żyje.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Dyskusja

Dzisiaj popełniłem dyskusję z jedną osobą. Osoba ta doszła do moim zdaniem tragicznego wniosku, że dyskusja jest zbędna, nie potrzebna, do dupy, bo i tak każdy myśli swoje. Powiedziała , że dyskusja nic nie daje więc poco rozmawiać.
Bardzo mnie to poruszyło więc postanowiłem podjąć polemikę. I w głębi duszy mam nadzieję, że to tylko ja coś źle zrozumiałem.

Według Wikipedii:

Dyskusja (łac. discussio - roztrząsanie) - jeden ze sposobów wymiany poglądów (popartyargumentami) praktykowany przez dwoje lub więcej osób zainteresowanych danym tematem lub zjawiskiem. Przeprowadzana zwykle w formie ustnej, ale nie tylko (np. dyskusje w formie pisemnej prowadzone są na internetowych forach dyskusyjnych). W wyniku dyskusji dochodzi zwykle do ścierania się różnych poglądów, czasami wypracowywania kompromisów i określania wspólnych stanowisk.

Bardziej sformalizowaną formą dyskusji (i toczoną zwykle przez bardziej kompetentne grono lub wybranych uprzednio przedstawicieli) jest debata (np. debata parlamentarna).

Dyskusja jest jedną z form zapobiegania konfliktom między ludźmi. Nawet gdy w wyniku rozmów nie dochodzi do wypracowania wspólnego stanowiska dyskusja pomaga w określeniu tzw. "protokołu rozbieżności", który zawiera spis punktów różniących strony. To już daje podstawę do dalszych prac umożliwiających jakieś pogodzenie sprzecznych interesów lub zawarcie w pewnych sprawachkompromisu.

Dyskusja to także jedna z form uczenia, w czasie której nauczyciel tak próbuje rozmawiać z uczniem, aby naprowadzić go na sposób rozumowania ułatwiający zrozumienie danego zjawiska lub pojęcia.


Już sama definicja pokazuje jak bardzo potrzebnym i użytecznym sposobem rozmawiania jest dyskusja. Dodam jeszcze kilka przykładów.

Większość wynalazków powstało w oparciu o dyskusję. Czy mielibyśmy silnik spalinowy, samoloty, komputery osobiste, skale temperatury itp gdyby nie naukowa dyskusja? Czym była by demokracja bez wymiany poglądów?


Ja uwielbiam dyskutować, staram się zrozumieć co myśli inny człowiek. Czasem jest to trudne i jak ktoś jest niecierpliwy może dać za wygraną, o ja nie jestem geniuszem i nie łapię wszystkiego ot tak w locie. Cieszy mnie zawsze jak ktoś (łącznie ze mną) zmieni poglądy , albo chociaż zanotuje sobie w głowie, że można inaczej. Albo że inaczej nie jest złe.

Dyskutowanie to jedna z tych rzeczy dla której jestem z moją kobietą. Ona ma wiele poglądów innych niż ja to nie znaczy wcale że nie możemy się dogadać. Po to mi są potrzebni przyjaciele, żeby ,móc z nimi dyskutować na każdy temat. Dużo rozmawiać, dzięki temu mogę patrzeć na świat z wielu różnych perspektyw. A to jestem właśnie ja.


Kto myśli że dyskusja jest nie ważna? I czemu?

piątek, 28 sierpnia 2009

Kawał sprośny

Lecą samolotem Robert, Mikołaj i Zbyszek. Samolot ma awarie i zaczyna spadać. Wszyscy zakładają spadochrony i muszą skakać. Robert krzyczy: "Kobiety przodem!", Zbyszek na to: Pierdolić kobiety." No co Mikołaj: "A zdążymy jeszcze?"

środa, 26 sierpnia 2009

Coś o sobie

No i napiszę coś o sobie, bo nie mam pomysłu na coś innego.

Ludzie często mają mnie za towarzyskiego, miłego, fajnego, dobrego, zabawnego pamperka.
(nie potrafię sobie znaleźć innych epitetów)
Często nie znają mojej złej strony.

Jestem żyjącym dowodem na sens dawania "drugiej szansy"

(...) tu było napisane dużo o mnie i może wiele mądrości, ale skasowałem to bo nie wiem czy inni to chcą czytać (...)

Napiszę tylko dobrą radę. Zrozum, pomóż, daj szansę.

No i nie bądź głupim egoistą. Zrezygnuj z czegoś, żeby ktoś inny też miał coś z życia.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Tajemnice

Każdy człowiek chyba ma jakieś tajemnice. Nawet ja mam ;D

Czy człowiek chce mówić o swoich tajemnicach? Na pierwszy rzut oka pewnie nie. Bo po co? To tak trochę jakby ukazywać swój słaby punkt. Czy ktoś to potem wykorzysta? Lepiej nie ryzykować.

Ale czy nie korci nas (czy was drodzy czytelnicy), żeby czasem powiedzieć komuś coś o sobie, albo o czymś czego było się świadkiem albo w ogóle powierzyć jakiś sekret czy tajemnicę?

Ja na przykład mam ochotę czasem komuś się zwierzyć. Nawet o tajemnicach powierzonych mi przez inne osoby w zaufaniu. Oczywiście jedyną osobą której mogę powiedzieć wszystko to moja druga połowa. Ufam jej bezgranicznie i to co ja wiem powinna wiedzieć i ona. Ale co jeśli ktoś nie ma swojej drugiej połowy? Albo co gorsza ma swoja połowę ale jej nie ufa? Czy dręczą go te sekrety w jego głowie?

Czy to dobrze jak ktoś trzyma w sobie tajemnicę? To źle czy dobrze? A może to ja jestem jakimś gadułą a normalni ludzie uwielbiają sekrety? Kto mi powie?

piątek, 21 sierpnia 2009

A jacy są faceci ?

Miałem napisać coś o facetach. Żeby było po równo, więc piszę.

Faceci to bardzo proste istoty. I głupie.

Po pierwsze to takie duże dzieci. Ciągle walczą o uwagę. Muszą czuć się zauważeni więc się popisują ciągle na rożne sposoby. Jak dziecko które zwraca uwagę rodziców swoim zachowaniem. Najczęściej interesuje ich uwaga oczywiście płci przeciwnej. Zachowanie może być oczywiście różne. Jedni np płaczą i marudzą jak to im nie jest ciężko, albo jak ich ręka boli. Inni chcą być supermenem dżentelmenem, i ganiają za panną jak mucha za miodem. A inni chcą być lepsi niż koledzy i starają się biegać szybciej, czy wskakują do wody pierwsi. Chwila poświęconej uwagi takiemu delikwentowi i już mamy u niego plusa.

Do facetów kobietom najlepiej podchodzić z kijem i marchewką. Wobec mena trzeba być wymagającym ale trzeba pamiętać o pochwale. Wtedy facet czuje się dowartościowany. Jeżeli kobieta nie będzie wykożystywać faceta, szybko zacznie czuć się niepotrzebny. Po co być supermenem jak nie ma potworów do pokonania? Z kolei czyn nie pochwalony odbije się smutkiem nie docenienia. Facet pomyśli "ja tu się poświęcam a ona co ? niewdzięcznica ;/ "

Facet jest ślepy, często nie widzi co się wokoło dzieje. Kto do niego wzdycha a kto nie. Często źle odczytuje sygnały. Do tego facet często myśli pałką, czyli hormonami i nazywa to miłością. Często jest narażony na zdradę, bo przyduszony nie potrafi panować nad odruchami.

bym napisał więcej, ale teraz nie mam siły i czasu ;/


wtorek, 18 sierpnia 2009

Masakra i bluźnierstwo

Dawaj dawaj Boże! Możesz przecież jeszcze więcej ...

No dawaj, i tak mnie nie zgnieciesz!

Bo to ja jestem potężniejszy i bardziej dbam o moich wyznawców niż ty!


niedziela, 16 sierpnia 2009

Kaszuby

Każdy wie doskonale, że na Kaszubach było naprawdę wyśmienicie. To chyba najlepsza impreza w Polsce. Więc nie ma co pisać o pozytywnych stronach itp. Wole poruszyć to co mnie najbardziej zmotywowało do myślenia i działania.

Grałem o wiele mniej niż planowałem. Wolałem aktywnie spędzać czas, pływając w jeziorze czy grając w siatkę. Oraz poznawać lepiej innych ciekawych ludzi.
Udało mi się znaleźć osoby które na imprezie cierpiały okropnie i myślały, że nigdy już więcej nie przyjadą na tą imprezę. Mam nadzieję, że dwóm z tych osób udało mi się pomóc i już tak nie myślą.

Stojąc z boku i patrząc można sporo za obserwować. I na fabule kaszubkonu można by napisać niezły scenariusz do jakiejś szmiry romantycznej. Czasem aż żal mi tego, że człowiek jest taki głupi i ślepy, a pod wpływem hormonów staje się jeszcze chyba głupszy. Życie byłoby naprawdę takie proste gdyby ludzie nie byli takimi głupcami. Szkoda, że nie mam odwagi napisać szczegółowo co się działo, wymagało by to zgody na publikację zbyt wielu osób. Ale napiszę jedno: to co widziałem, usłyszałem, doświadczyłem, utwierdziło mnie w przekonaniu tylko, że człowiek jest zwierzęciem dobrym z podstawy. Wszystkie złe uczynki są raczej zawsze wynikiem głupiej pomyłki, niewiedzy i nie świadomości.

Znajdując zawsze pozytywy mogę śmiało stwierdzić, że moja półroczna samotność wpłynie ma mnie dobrze. Dzięki temu potrafię zrozumieć więcej. Zapytany : "Czym lepiej się kierować w życiu, rozumem czy sercem?" Powinienem od powiedzieć:
"Działaj zawsze za pomocą rozumu i uraduj swoje serce"

sobota, 8 sierpnia 2009

Kobiety

Kobiety ... są skomplikowane a zarazem proste. Odnaleść klucz do ich szczęścia często oznacza radośćdla każdego.

Faceci zazwyczaj są głupi albo leniwi, albo to i to (tragedia). Oczywiścia zdarzają się teżgorsi, tacy którzy nie mają szacunku do kobiet (zresztą chyba nie mają szacunku w ogóle do ludzi).

Ja chyba wiem o co kaman. Wiec udzielę kilku rad ;D

Kobieta jest trochę jak dziecko, potrzebuje trochę uwagi, więc trzeba czasem coś od siebie powiedzieć czy zrobić. Najczęściej wystarczy powiedzieć "coś miłego" albo zauważyć jakiś drobny szczegół.

Kobieta potrzebyjuje faceta zdecydowanego ale i uległego. Trzeba zawsze mieć się na baczności. I wiedzieć kiedy podjąć męską decycję. Nawet jeśli chodzi o błachostki, jak np: Jesteś głodna? co chcesz zjeść ? ... Hmm w sumie bym cośzjadła ale nie wiem co ... (i tu ukryte pytanie "to może polećmi coś albo zaskocz mnie")

Kobieta ma bardzo rozbudowaną empatię wiec nigdy się przy niej nie denerwujemy i nie smucimy. Bo to nakręca tylko spiralę. W krytycznych sytuacjach zawsze zachować spokój.

Komplementy dawaj często ale z umiarem. Komplement to dobra sprawa ale lepiej nic nie mowic niż przedawkować

Kobiety mająswoje okresy i fochy, trzeba to zrozumieći uszanować.

Kobiety lubią szczerość jednak informacje niechciane trzeba umiećprzekazać łągodnie. Np nie mów: brzydka jest ta bluzka. Lepiej powiedz: A może w tej niebieskiej byś lepiej wyglądałą? By ci pasowało do oczu?

Kobieta jest zawsze mądrzejsza od faceta, mózgi mają podobne ale ona ma jeszcze instynkt. Poprostuy czasem czuje sie zagubiona ale nie daj sie zwieść ;>

Kobieta jest jak deszcz. Mokniesz, ale bez niego świat umiera.

Ok narazie tyle, jak wroce tro moze dopisze wiecej, albo napisze cos o facetach ;>

czwartek, 6 sierpnia 2009

Wakacje na Kaszubach

Stało się!

Jutro ostatni dzień pracy, pakowanie się i w sobotę z rana jazda na kaszuby!
Już się nie mogę doczekać. Mimo że mój najdroższy Chaos nie jedzie mam nadzieje, że bedę siędobrze bawił. Chociaż to hcyba pewne :D

Idealne wakacje, to jakby wszyscy moi przyjaciele i znajomi pojechali ze mną na taką impreze jak Kaszubkon. Szkoda, że spora częśc osób nie pojedzie ;/ ale liczę na nich w przyszłym roku.
Bo takie wyjazdy jednak integrują ludzi. Nasz poznańska ekipa nieźle się zrzyła rok temu. No i nie wspominam nawet o poznaniu mnustwo wspaniałych ludzi z całej polski.

I to narazie tyle tego lekkiego posta. ;D

niedziela, 2 sierpnia 2009

Podejscie

Każdy ma swoje podejście do życia. Niektórzy biorą je dosłownie a niektórzy z dużym dystansem. Lubie poznawać punkty widzenia innych, szkoda że nie każdy chce się nimi ze mną podzielić.

Często patrze czy ktoś ma gorzej ode mnie czy ja mam gorzej. Jak ma gorzej to staram się pomóc, ale często się zdarza ze mi nie wychodzi. wiem ze czasem liczy się to ze próbowałem itp, ale jak nie pomogło to co to zmienia.

Grzesiek miał racje, życie kopie dobrych ludzi w dupę, albo nawet w "jajka i ogórka".

Dzisiaj znowu dołek, mi się nic nie udało, może nawet coś popsułem, do tego wiem ze nikt mi nie pomoże, bo nikt mnie nie zna, a nie ma tych co mnie znają. Zresztą kto by chciał mnie znać tak naprawdę, po co to komu. Każdy i tak ma mnóstwo swoich problemów.

ale mimo niepowodzeń się nie ugnę, bo wiem jak to jest jak się traci dobrego kumpla.

Walczę więc do końca, prędzej umrę niż się poddam. Bo takie mam podejście.

wtorek, 28 lipca 2009

Po co komu uczyć się muzyki?

Taka myśl mnie naszła.
Niektórzy ludzie nie wiedzą dużo o muzyce. Podejrzewam nawet, że zdecydowana większość nie zna podstaw. W szkole jest niewiele zajęć z muzyki, a jak już jest to często polega ona na śpiewaniu pioseneczek dla dzieci. I wiedzy jest niewiele.

Po co nam uczyć się o muzyce?

Otóż uważam, że jeżeli się niewiele wie o muzyce nie można się w pełni delektować jej doskonałością. Nie doceniamy wtedy tego piękna i zawiłości i sprytu. Czemu tak twierdzę ?

Przykład dla kobiet (przepraszam za uogólnienia):
Czy podniecają cię 4 rdzeniowe procesory? Czy odczuwasz dreszczyk emocji jak twój komp w najnowszym 3dMarku dostaje 1000pkt? Czy potrafisz delektować się antyaliasingiem i shaderami?
Nie?? może dla tego że nie wiesz co to jest ? Być może komputer jest ci potrzebny tylko po to, żeby sobie pograć czy pogadać z innymi, albo tylko do pracy ? Więc pewnie potrafisz czerpać przyjemność z komputeryzacji, ale to jest nic jakbyś wiedziała / wiedział więcej.

Przykład dla facetów:

Czy interesują cie tusze do rzęs czy podkłady, szminki czy różne zapachy perfum i inne takie ? a może dla tego że nic o nich nie wiesz? A może jak byś wiedział więcej to byś doceniał, że to łatwiej zmyć czy coś?

podobnie jest z muzyka ...

resztę dopowiedz sam albo podaj inne przykłady

poniedziałek, 27 lipca 2009

prof Dumbledore

Wczoraj byłem na filmie "Harry Potter i książę półkrwi". Nie chce tu pisać czy film mi się podobał i dla czego. Nie przeczytałem jeszcze książki. ale...

Zastanowiła mnie jedna rzecz. Uwaga, tu będzie spoiler dla tych którzy nie czytali lub nie widzieli filmu, lepiej nie psuć sobie zabawy i nie czytać dalej.

Profesor Dumbledore umiera na końcu. Zabija go Snape. Oczywiście scena mnie bardzo wzruszyła. Ja sam jestem takim Dumbledorem, lubię każdego człowieka. Wierzę, że każdy jest bazowo dobry. Wybaczam innym. I pewnie też umrę z ręki kogoś , kogo uważam za kogoś bliskiego, być może z ręki kogoś, kogo uważam za przyjaciela. Skończę tak marnie jak profesor D. Smutny to koniec.

A może nie smutny. Domyślam się, że tamta śmierć nie poszła na marne. Ale to nie jest istotne. Istotne jest chyba to, że nawet wiedząc jakie jest ryzyko. Wiedząc, że zostanę kiedyś zdradzony i tak się nie poddam i będę wierzył w innych. Bo wierzę w innych i wierzę w siebie. Ba! Wiem, wiem że czynię tak jak powinienem.

I tyle ...

wtorek, 21 lipca 2009

Wakacje

W zasadzie mimo, że ciągle pracuję to czuję się jak na wakacjach. Pogoda wyśmienita, chyba najlepsza jaka może być w wakacje. Gram w piłeczkę nad jeziorkiem prawie codziennie i jest wypas. I jestem szczęśliwy. Szkoda że nie ma przymnie tej najważniejszej osoby. Bo wtedy to już zupełnie było by bosko.

środa, 8 lipca 2009

Ranny

Nowy przekład, ciekawe czy ktoś to rozpozna. Ciekawe czy ktoś to przemyśli.


Skrzywdziłem dzisiaj siebie
Aby sprawdzić, czy nadal mogę czuć
Skupiłem się na bólu
Jedyną rzeczywistą rzeczą
Igła łzawiła dziurę
Stare znajome żądło
Próbuje zabić wszystko poza
Ale wszystko pamiętam

Czym się stałem
Mój najsłodszy przyjacielu
Każdy kogo znam odchodzi
Na końcu
I możesz mieć to wszystko
Moje imperium brudu
Zawiodę ciebie
Skrzywdzę cię

Noszę tę koronę z cierni
Na moim tronie kłamstw
Pełny połamanych myśli
Których nie mogę naprawić
Pod plamami czasu
Zanikają uczucia
Jesteś kimś innym
Ja jestem tu

Czym się stałem
Mój najsłodszy przyjacielu
Każdy kogo znam odchodzi
Na końcu
I możesz mieć to wszystko
Moje imperium brudu
Zawiodę ciebie
Skrzywdzę cię

Jeżeli będę mógł zacząć od początku
Miliony mil dalej
Chciałbym zostać sobą
Chciałbym znaleźć sposób

wtorek, 7 lipca 2009

Jak bardzo skurwisz się, by ...

Mam madzieję, że taki wulgaryzm w tytule nie obraził nikogo. To cytat Kazika oczywiście. Tak sobie siedzę i myśle, bo mam sporo czasu wolnego. A myśle na temat tego co mogę napisać na blogu a co nie. Tak naprawdę miałem ochotę napisać cośo sobie. Ale brakuje mi tych chamulców, tego mentalnego ograniczenia, które winno byćw pojone w każdym z nas. Taki rodzaj sumienia mówiący mi co mogę zrobić a czego nie powinienem. I tak siędzę i myśle jak wiele mogę powiedziećo sobie.

Dynda mi to kto to przeczyta, może koleżanka, może przyjaciel, może mama a może premier ? Dla przeciętnego człowieka to i tak nie ma żadnego znaczenia. Ktośkto mnie nie zna (współczuję, że chce mu sięczytaćblogi nieznajomych) po przeczytaniu zapewne zapomni o tym zaraz, albo popuka się w głowę albo coś. Ale ktośkto mnie zna? Co może pomyśleć ktośkto mnie zna jak przeczyta coś o mnie czego generalnie nikomu nie muwię (i nie dla tego że się wstydzę, tylko raczej dla tego, że nikt nie pyta).

Zapewno pomyśli, że mnie nie zna.
Ostatnio właśnie jedna droga mi osoba zdała mi relację. Czyta i czyta i sie zastanawia, czy to naprawde ja? Jaki jestem naprawdę, gdzie udaję? Bo to przecież nie ja, to nie mój styl. Że wydawałem się poważnym człowiekiem a tu robie jakieśdziecinady i głupoty. hmm

punkt siedzenia

ok, ok już piszę coś o sobie.
narazie jakiś sofcik (czyli nawiązując do tytułu od oralnego)

Mojąistotę można określić jednym słowem. Słowo to: WODA. Tak, tak, zwykłe H2O. Woda. Czysty, przejżysty i spływa tam gdzie mu wygodniej. Ta przejżystośc to tak jakbym nie miał nic do ukrycia, można mnie zobaczyćna wylot. I jestem szczery (tzn staram się być w miarę możliwości). A co do spływania ... Często jest tak, że życie przychodzi do mnie a nie ja do niego. Miałem może kilka życiowych problemów do rozwiazania, z tego jeden chyba tylko byłbardzo poważny i trudny. Reszte decyzji podejmowałem jak spływająca woda. Woda płynie, omija prszeszkody, szasem zatrzymuje sie w zagłębieniu by potem jak sie nazbiera odpowiedni poziom ruszyć dalej. Jak jest większy spadek to płynie szybciej. Jak jesy luźny grunt to daje sięwchłonąć. Itd
A teraz przykłądy:
Po skończeniu podstawówki wybrałem liceum, bo było bliziutko domu, i moja mama tam uczyła wiec bywałęm tam czasem jako mały szkrab. Tak jakbym szadł na swoje. Wybrałem kierunek mat-fiz, tylko dla tego, że nauczali tam angielskiego i niemieckiego. Języki które jak mi sięwydają są ważne. Studia? Chciałem zostać informatykiem, bo lubie komputery, ale się nie dostałem. Na fizykę brali każdego. Niby chciałem się przenieść, ale na fizyce było fajnie więc zostałem. Praca? Szukałem dość długo bo ok pół roku. Jak ślepej kurze ziarno sie trafiło i jestem zadowolony. Miłosnych tematów nie będe poruszał bo to już byłaby penetracja ;>
Znajomi ? Zacząłem od Cuba, bo był blisko, a w gry gram od małego. "Prezesa" poznałem u "Dwunastnicy", i tam się dowiedziałem o chęci organizacji spotkań z planszówkami. Lubię grać wiec byłem tam. Więc znajomi jakby mnie poznali a nie ja ich. Kto przyszedł na gry był z czasem poznawany ;D
OFE? niby jedyna rzecz którą wybieramy sami hehehe, ale też się przecież kogoś trzeba poradzić.

Hmm taki jestem ... pfff

A może ktoś chce o coś zapytać ?

niedziela, 5 lipca 2009

Muzyka

Muzyka to jest to, to jest jedna z 3 rzeczy które uwielbiam w życiu i bez których nie było by mnie.
Ilościowo muzyki jest nieskończenie wiele, znam wielu melomanów i nie tylko. Nikt nie słucha dokładnie tego co ja. Oczywiście są ludzie którzy lubią znaczną część mojej muzyki. Ale zdecydowanej większości ona nie podchodzi.

Z jednej strony trochę dziwne bo mam naprawdę sporo muzyczki, z drugiej strony nic dziwnego, bo to co mam to albo starocie albo jakieś dziwolągi.

Oczywiście cieszę się z tego, że każdy słucha czegoś innego. Wtedy mogę poznawać dzięki innym nową muzykę, i czasem znajduję coś ciekawego dla siebie. A z drugiej strony, człowiek chyba potrzebuje kogoś z kim będzie dzielił przyjemność. Tak się zawiązuję grupy puncków, skinów, emo czy innych typków. Tak się zawiązała gramajda nawet, grupa ludzi dzielących podobne hobby.
Ja na szczęście mam kogoś kto w większości chyba lubi moją muzyczkę, i to jest fajne.

Zabawne, oktawa daje tyle możliwości. Jest tyle różnych instrumentów. Tyle dźwięków.

Zauważyliście, że dla wielu ludzi ważna jest muzyka? Na większości czatów jak kogoś poznajesz to prędzej czy później pada pytanie "czego słuchasz?".

Do czego mnie inspiruje muzyka? Dla czego ja jej słucham? Jestem uzależniony, często siedzę ponad godzinę i próbuję się oderwać od kompa żeby iść spać. I nie mogę, póki lecą dobre kawałki. Poza tym muzyką potrafię wyrazić swoje uczucia i emocje. Pokazać swój nastrój.

Np teraz mam bardzo optymistyczno- muzyczny nastrój i chciałbym powiedzieć:


czyli mi obojętne, nie obchodzi mnie to, dynda mi to, dopóki śpiewasz, dopóki tańczysz.
Póki jest muzyka jestem i ja.

czwartek, 2 lipca 2009

Bóg/Bogowie istnieją!

Tło tego rozmyślania zaczyna się jakieś ponad 2 tygodnie temu. Kiedy to zaginął Kot. (miał imię i właściciela, jednak to jest nieistotne teraz). Przyjaciele i rodzina pomagali właścicielowi szukać kota. Zostały rozwieszone plakaty i ogolnie zrobiono wszystko co się dało by kota odnaleźć.


Cisza


Aż pewnego dnia telefon, jest ślad.


Chodząc po nocach na świeżym powietrzu rożne rzeczy przychodzą do głowy. Rozpoczęło się niewinnie. Pomyślałem, że bardzo tego kota chcę znaleźć. I zastanawiałem się czy wole żebym go ja znalazł czy żeby w ogóle się znalazł. Oczywiście zaraz sobie odpowiedziałem, że albo chciałbym znaleźć kota albo chociaż zobaczyć jak właściciel go odnajduje. To pierwsze dało by mi "punkty" a to drugie Radość z widoku radosnego właściciela.


Wiec idę ścieżką i myślę. "Jak znajdę kota to znaczy że Bóg istnieje, i w niego uwierzę. Z tym, że skąd będę wiedział, który to bóg? Żydowski Jahwe? A może Allah ? ile jest wyznań i kto ma rację? A może zrobić taki test, ze jak zobaczę Kota z prawej to zostanę buddystą, a jak z lewej itp, ale po 1 nie starczy strona na wszystkich chociażby głównych bogów. Po 2 jak ja byłbym bogiem to nie grał bym w takie głupie gierki z człowieczkiem takim jak ja. Bogowie nie zdobywają wyznawców przekupstwem, tak robi szatan, albo mafia ;D"


Następnego dnia pytam właściciela: "Czy ty wierzysz w Boga? czy modlisz się za kota? czy modlisz się żeby do ciebie wrócił czy, żeby miał dobrze, żeby żył i był szczęśliwy z kimkolwiek teraz jest ?"
Czy wiara służy tylko do naszych egoistycznych celów? żeby nam było lepiej ? Jeżeli tak to bez niej też się idzie obyć. Tak jak bez alkoholu czy słodyczy. (może mało trafne porównaniem, ale co tam)


Po kilku dniach kolejny ślad.
Idziemy szukać i kolejne myśli. To skoro nie ma boga więc to czysty przypadek zadecyduje czy znajdę kota. Obszar ma określone wymiary, mój wzrok i słuch obejmuje określony obszar, kot jest w jednym punkcie. Wszystko się porusza. Jaka jest szansa na spotkanie? Znikoma, jeżeli obszar jest taki duży i trudno dostępny. Ale o co chodzi z wiarą ? Wiara to też takie szukanie boga? Szanse są znikome a jednak szukam ? Wierzę że znajdę. Czy jest jakaś analogia między szukaniem kota a szukaniem boga? Jeżeli bóg istnieje to kiedyś powinienem go znaleźć, tak jak kiedy szuka się kota z dużym determinizmem, mimo marnych szans, w końcu musi się odnaleźć. A jeśli nie ? Może być tak, że bóg istnieje i chce być znaleziony, ale nie poprzez kota. Co bym zrobił gdybym był bogiem? Jak dam debilowi znaleźć kota, to się ucieszy i uwierzy we mnie, ale na jak długo ? Na chwilę, potem znowu się odwróci. Już nie raz tak przecież robił. To co? Mam sprawić by kot nigdy nie powrócił ? Wtedy na pewno nie uwierzy .. a może ?


Dzisiaj kot się odnalazł, pierwsze co pomyślałem ? Szkoda że nie widziałem radości właściciela. A potem: bóg musi istnieć i właśnie zrobił ze mnie barana i śmieje się ze mnie do rozpuku.
Bo niby co? Czysty przypadek? Ktoś w końcu rzucił sześć szóstek sześcioma kostkami ?


zacytuję tu Roberta Luisa Stevensona:


"Nikt za mnie grosza nie da rad,
Przykry mój wygląd oraz zapach;
Małpa, co ma niebieski zad,
Z drzew raju zwisam na swych łapach."

poniedziałek, 29 czerwca 2009

urodziny - gównodziny

Urodziny, głupie święto. Świętowanie dnia w którym się urodzono. Nie ma czego świętować.
Kim ja jestem, żeby świętować moje narodziny? Czy ktoś mnie uważa za Boga, albo chociaż za świętego, czy może bohatera? Nie sądzę.
Zawsze na moje urodziny lubiłem robić to, co mi się podoba. Czyli wszystko na przekór innym. Olać wszystkich i okazać się jedyną istotą na świecie. Trochę tak jak myśli jeden ze znajomych (którego imienia nie wymienię) reszta ludzi to tło.

Czasem myślę, że Ziemia to Raj. Jestem w raju, a reszta ludzi to tło. Ludzie mają mi robić dobrze, w sensie sprawiać przyjemności. I pokazywać, że ja mam dobrze. Więc słyszę naokoło o wojnach gdzieś daleko, albo tutaj tylko dawno. O głodzie, korupcji, przemocy, niesprawiedliwości itp. Wszędzie tylko nie na około mnie. W moim pobliżu tylko wspaniali ludzie, dobra zabawa, jedzenie jakie lubię (jakie sobie zrobię/kupię) . Szkoda, że jednak obchodzą mnie inni ....

Pesymiści mnie tak nie drażnią jak tzw "Nay saying". Cokolwiek się robi to marudzenie. Ehhh....
Malta była zajebista, pisanie bloga też nie jest złe, wstawanie o świcie jest super itp. Uwielbiam Hurra Optymizm ;D

sobota, 27 czerwca 2009

Niak

Dzisiaj tylko tekst piosenki, przekład z niemieckiego języka. Zamieścił bym orginał ale wiem, że większość polaków wręcz brzydzi się tym językiem. Ok a teraz tekst:

Jest 1996 r
Moja dziewczyna wyjechała i opala się
nad morzem śródziemnym. Sama?
Tak, mój budżet był mały
No klawo! Zapraszamy do nas, witamy w klubie!
Założę się, dziś znowu upolujemy niezłą zdobycz
spotkamy pijane laski i samych miłych ludzi
Dlaczego ciągle byc smutnym?
Wow, patrzcie na tę laskę!
Wstyd, do tego jesteś w stanie?!
Żaden nie jest twoim ukochanym ze wsi
a ty ogierze myślisz długo o innej.
Powinien beczec?
Wiecie, że jestem wierny mojej dziewczynie
Jestem grzeczny, ale trafiłem właśnie na moją pierwszą miłośc
Mogłem wprawdzie tylko przez sen,
ale na nią od dawna miałem chrapkę.
Widzieliście to spojrzenie,
które rzuciła na mnie właśnie przez salę?
O mój Boże, co za kipiący matoł (ze mnie)
Jaka Pretty Woman,
szczęście sprzyja głupim
Kiedy wysyłam jej nieme spojrzenia
jak kopniaki Rummenige, co myślicie sprawdza to?
Jesteś przejrzysty jak pleksiglas!
Ooo, idzie do ciebie,
no mały masz ochotę poświntuszyc?
No jasne, lepiej nie, to znaczy Niak
Powinienem to naprawdę zrobic czy lepiej odpuścic? Niak

Mam kumpla - Dobrego? powiedziałbym najlepszego
I mam problem,
podoba mi się jego dziewczyna - nie jego siostra?
Gdyby podobała mi się jego siostra nie miałbym tego problemu.
Jest tak, kiedy on, ona i ja się spotykamy, ona wchodzi,
kręci mi się w głowie,
Mówię, ona nic ode mnie nie chce, potem ja kantuję
Ja ją pragnę, ona mnie, ona to wie, ja to wiem
Tylko mój najlepszy kumpel, on tego nie wie.
I tym sposobem jestem że tak powiem, w kłopocie
I to jest też powód, dlaczego czuję się wydymany przez los.
Dlaczego on ma najpiękniejszą kobietę za żonę?
Z najpiękniejszą figurą, A ona jest szczwana? - Dokładnie!
Stają niejednemu łzy w oczach, kiedy widzi,
co się ze mną dzieje, i co się ze mną stało.
Ukazują się Aniołek i Diabełek na moich ramionach
Anioł po lewej, diabeł po prawej.
Z prawej: Weź sobie tę kobietę, ona tego też chce
możesz mi wyjaśnic, do czego są potrzebni dobrzy kumple?
Stój! On chce sprowadzi cię na złą drogę, krzyczy anioł z lewicy
Nie wiesz, że coś takiego to gówno i śmierdzi kłamcą?
I tak kłócą się obaj o moje sumienie.
I czy wierzycie czy nie, czuję się naprawdę do dupy.
I podczas gdy obaj sie przekrzykiwali,
zdecydowałem sie na tak, nie, to znaczy Niak

Powinienem to naprawdę zrobic czy lepiej odpuścic? NIak

Wydaje mi się, że jestem teraz solistą w naszym chłopięcym chórze
E, dwuznaczny, co zamierzasz dzisiaj wieczorem?
Dokończę tu tylko moją zwrotkę
spakuję moje siedem rzeczy i pojadę do mojej dziewczyny
ponieważ kiedy się uczciwie stwierdzi,
są takie miłe spokojne wieczory raczej skąpo zasiane.
Aha, do tego jesteś zaproszony na najlepsze ze wszystkich świąt
jesteś na liście gości.
A jeżeli nie przyjdziesz, to naprawdę coś stracisz.
A kogo to dziwi?
To bedzie prawie impreza stulecia.
Mhm, Właściwie miałbym już ochotę.
O, dzwoni telefon.
I ona powiedziała: byłoby cudownie
gdybyś został ze mną dziś na noc
Myślę, że byłoby to do uzgodnienia?
Wiecie, mam te kobietę i dlatego
idę z pod okapu na deszcz.
No, co teraz mistrzu, idziesz? świński kolego?

Tak, raczej nie, to znaczy Niak!
---------------------------------------------------------------------

Teledysk można zobaczyć na http://www.youtube.com/watch?v=-BXf0u2a-U4
W refrenie przetłumacyzłem "Jain" jako Niak. Czyli takie i Tak i Nie. Jakby nasz bochater nie mógł sięzdecydować. Zresztą, sam drogi czytaczu to zinterpretuj.

A dla tego nie bedzie nic od siebie bardziej, bo jest Malta i nie dosypiam. Chociaż w sumie muszęprzyznać, że niespodziewałem się, że tak wielu moich znajomych oleje te wydażenie kulturalne całkowicie. Czy sie zawiodłem ? nie wiem, w sumie tak. Chyba mogę wymagaćod ludzi inteligętnych, żeby interesowali się kulturą. Ale bardziej mnie udeżyły argumenty przeciw malcie. Że teraz za większośćtrzeba płacić, że porozrzucane spektakle po całym imeście, że kiedyśbyło lepiej. No nic, każdy rozliczy się z włąsnym sumieniem, i sam odpowie na pytanie czy jest starym piernikiem.

czwartek, 25 czerwca 2009

Jeźdzcy

Jadąjeźdźcy jadą. Przez mroczną krainę, po Ziemi.
Jaden z nich to Wojna, tam gdzie przejedzie ludzie walcząze soba.
Sieją strach i spustoszenie.
Drugi z jeźdźców to Mór.
Gdzie się pojawi pojawia się choroba.
Fizyczna jak AIDS czy ptasia- lub świńska grypa.
Jak i psychiczne, psychopatyczni zabójcy i gwałciciele.
Trzeci jeździec to Śmierć. Ludzie umierają w męczarniach.
Od chorób i wojny, ale i w wypadkach.
Kobieta z dzieckiem rozjechana na przystanku przez pijanego kierowcę.
Czwarty jeździec to Głodek (ten z danio)
Go jestem w stanie pokonać!

Chmm zacytuje tu dowone tłumaczenie

"nie umiem tańczyć
nie umiem mówić
jedna żecz we mnie jest ta
sposób w jaki chodzę

nie umiem tańczyć
nie umiem śpiewac
tylko stoję tu
i widzę wszystko"

Widzę, hmm ... a może ustawiam wszystko, żeby było zgodnie z planem. Moim planem. Master planem.

środa, 24 czerwca 2009

Koszmarny wschód nad Maltą

Ostatnio mam coraz więcej koszmarów.
Niedawno opowiadałem Kasi i Asi, jak miałem prorocze widzenie że Sandra Bullock umiera, a potem sie okazało, że to ja miałem ją niby zabić.
Dzisiaj śniło mi się, że straszny pies morderca w srogiej zimie próbuje mnie i mojego brata ... poprostu zjeść.
Dlatego wstałem wcześnie. Wcześniej niż powinienem.

Zawsze lubiłem wschody słońca bardziej niż zachody. I nie chodzi tu o jakąś symbolikę, że niby wschodzące słońce daje nadzieje na nowy lepszy dzień; czy inne głupstwa.
Po prostu dlatego, że zdaję sobie sprawę, że większość ludzi raczej woli później iść spać, niż wcześniej wstać. Więc więcej ludzi ogląda zachody słońca niż wschody. A zatem wschód jest dla mnie czymś bardziej wyjątkowym, jest prawie jak tyko dla mnie, tylko dla VIP. A zachodami niech się podnieca plebs. ;>

Wczoraj się zaczął festiwal Malta. I od dzisiaj będę sobie łaził i patrzył na koncerty, spektakle i happeningi itp. To już 19ty festiwal, i odbywa się co roku. A ja w zasadzie nigdy nie brałem w nim udziału. Kosztował 3,5 mln PLN wiec pójdę chociaż na kilka widowisk, żeby te pieniądze sie nie zmarnowały. A może po cichu liczę, że ktoś ze mną pójdzie. Samemu to ja mogę sobie siedzieć rano przed pracą, a nie po południu ;p


niedziela, 21 czerwca 2009

Wiekszosc ukryta

Miałem napisać dużo różnych rzeczy, ale sie wstydze tak uzewnętrzniać.

Chodzi mi tylko w zasadzie o to, że część ludzi myśli, że jestem miły i dobry. Ale są ludzie którzy nie chcą mnie znać, żałują że mnie poznali i jak tylko mnie zobaczą pewnie będą chcieli mnie pobić jak nie zabić. A ja chciałbym być ich kumplem bo są równi goście. I nic na to nie poradze i tyle.

Człowiek czasem dostaje drugą szanse i jak ktoś był zły w przeszłości zawsze może starać sie być dobry w teraźniejszosci. A może w przyszłosci jego winy zostaną wybaczone.

Z doktryna chrześcijaństwa pójdę do piekła bo nie żałuje tego co zrobiłem a inni mi i tak nie wybaczą. Może to dobrze, że jestem ateistą ? A co na to inni? A może inni też nie mają tak lekko? Może mają gorzej ale się nie przyznają? Tak czasem sobie patrze na moich znajomych i się zastanawiam jakie tajemnice oni skrywają. Pewnie nigdy nie będzie mi dane posłuchać ich zwierzeń, a szkoda gdyż na pewno większość ludzi przeżyła sporo. A ja bym z chęcią poczytał w innych. A może poprostu chiałbym, żeby ktoś poczytał we mnie? A może poprostu brakuje mi Chaos ;>

Na dzisiaj starczy.

sobota, 20 czerwca 2009

Wyścig

Przetłumaczyłem sobie jeden tekst piosenki
wydał mi się bardzo ciekawy wiec go tu wkleje

Opowieści z poza rutyny

zaczalem cos, co jak myslalem nigdy nie skoncze
od czadsu do czasu trace czucie
pozatym nigdy nie przestalem wierzyc
ze kazda droga musi osiągnąć swoje skrzyzowanie
bez telefonu nie ma działania
bez świtu nie ma poranka
najgorsze wiesci przychodza bez ostrzezenia
zycie jest jak mityczny ptak
nie moze byc opisane w slowach
patrzac na wschodzace slonce
kontempluje to co zrobilem
o wszystkich rzeczach ktore powiedzialem
moje mysli byly pelne strasznych hasel
naprawde myślałem, że mój wyścig trwa
prawda jest taka, że wyscig dopiero sie zaczyna


hmm mam nadzieje ze sie spodoba

ja w nim widze troche odbicie siebie, troche jakby moje zycie, mimo ze duzo juz przeszedlem to jeszcze sporo przedemna. w sumie moze kazdy moglby powiedziec cos takiego?

obulo out



piątek, 19 czerwca 2009

Zawsze jest ten pierwszy post

"Huja tam blog" powiedziałby Entombet na wiesć, że założyłem bloga. Ale w życiu wszystkiego trzeba spróbować wiec piszę.

Myśl pierwsza, która mnie naszła.

Musi być równawaga pomiędzy egoizmam i altruizmem. Taki balans da nam szczęście.
Prosty przykład:

Człowiek A potrzebuje pomocy, Człowiek B chce mu pomóc. Rozpatrzmy skrajny przypadek gdy A jest altruistą a B egoistą. A nie bedzie prosił o pomoć B żeby mu nie przeszkadzać, nie zabierać czasu i energi i pozostanie w potrzebie i nieszczęśliwy. B jako egoista nie bedzie chciał pomóc A, bo nie bedzie mu sie to kalkulowało, za duzo energi i czasu bedzie musiał poświęcić a jako powiedzmy znajomy A wie, że raczej nic w zamian nie dostanie.

Przypadek skrajny w druga strone. A egoista kombinuje, żeby B zrobił za niego całą robotę. B sie na to godzi. Sytuacja zadowala pozornie obu, jednak mi to przypomina jakieś niewolnictwo. Albo nie wiem co. Czy coś takiego wogole jest możliwe? Pozatym B bedzie w końcu nieszcześliwy, bo bedąc sam w potrzebie nie bedzie miał odwagi poprosić nikogo o pomoc, a sam nie bedzie miał czasu rozwiązywać swoich problemów, bo bedzie zajęty problemami A.

Przypadek równowagi. B z chęcią pomoże A, podbuduje swoje ego, że jednak jest potrzebny komuś, zrobi dobry uczynek, a jednocześnie wie, że jak sam bedzie w potrzebie to nie bedzie sie bał o pomoc poprosić. I ta pomoc otrzyma bo B z chęcią pomoże.

Wniosek
Nie powinienem bać się moich pragnień. Powinienem te pragnienia sygnalizować, i nie bać się prosić o pomoc, jednocześnie będąc proszony o pomoc zawsze takiej udzielać.

Może to głupie ale moje ;D