poniedziałek, 29 czerwca 2009

urodziny - gównodziny

Urodziny, głupie święto. Świętowanie dnia w którym się urodzono. Nie ma czego świętować.
Kim ja jestem, żeby świętować moje narodziny? Czy ktoś mnie uważa za Boga, albo chociaż za świętego, czy może bohatera? Nie sądzę.
Zawsze na moje urodziny lubiłem robić to, co mi się podoba. Czyli wszystko na przekór innym. Olać wszystkich i okazać się jedyną istotą na świecie. Trochę tak jak myśli jeden ze znajomych (którego imienia nie wymienię) reszta ludzi to tło.

Czasem myślę, że Ziemia to Raj. Jestem w raju, a reszta ludzi to tło. Ludzie mają mi robić dobrze, w sensie sprawiać przyjemności. I pokazywać, że ja mam dobrze. Więc słyszę naokoło o wojnach gdzieś daleko, albo tutaj tylko dawno. O głodzie, korupcji, przemocy, niesprawiedliwości itp. Wszędzie tylko nie na około mnie. W moim pobliżu tylko wspaniali ludzie, dobra zabawa, jedzenie jakie lubię (jakie sobie zrobię/kupię) . Szkoda, że jednak obchodzą mnie inni ....

Pesymiści mnie tak nie drażnią jak tzw "Nay saying". Cokolwiek się robi to marudzenie. Ehhh....
Malta była zajebista, pisanie bloga też nie jest złe, wstawanie o świcie jest super itp. Uwielbiam Hurra Optymizm ;D

sobota, 27 czerwca 2009

Niak

Dzisiaj tylko tekst piosenki, przekład z niemieckiego języka. Zamieścił bym orginał ale wiem, że większość polaków wręcz brzydzi się tym językiem. Ok a teraz tekst:

Jest 1996 r
Moja dziewczyna wyjechała i opala się
nad morzem śródziemnym. Sama?
Tak, mój budżet był mały
No klawo! Zapraszamy do nas, witamy w klubie!
Założę się, dziś znowu upolujemy niezłą zdobycz
spotkamy pijane laski i samych miłych ludzi
Dlaczego ciągle byc smutnym?
Wow, patrzcie na tę laskę!
Wstyd, do tego jesteś w stanie?!
Żaden nie jest twoim ukochanym ze wsi
a ty ogierze myślisz długo o innej.
Powinien beczec?
Wiecie, że jestem wierny mojej dziewczynie
Jestem grzeczny, ale trafiłem właśnie na moją pierwszą miłośc
Mogłem wprawdzie tylko przez sen,
ale na nią od dawna miałem chrapkę.
Widzieliście to spojrzenie,
które rzuciła na mnie właśnie przez salę?
O mój Boże, co za kipiący matoł (ze mnie)
Jaka Pretty Woman,
szczęście sprzyja głupim
Kiedy wysyłam jej nieme spojrzenia
jak kopniaki Rummenige, co myślicie sprawdza to?
Jesteś przejrzysty jak pleksiglas!
Ooo, idzie do ciebie,
no mały masz ochotę poświntuszyc?
No jasne, lepiej nie, to znaczy Niak
Powinienem to naprawdę zrobic czy lepiej odpuścic? Niak

Mam kumpla - Dobrego? powiedziałbym najlepszego
I mam problem,
podoba mi się jego dziewczyna - nie jego siostra?
Gdyby podobała mi się jego siostra nie miałbym tego problemu.
Jest tak, kiedy on, ona i ja się spotykamy, ona wchodzi,
kręci mi się w głowie,
Mówię, ona nic ode mnie nie chce, potem ja kantuję
Ja ją pragnę, ona mnie, ona to wie, ja to wiem
Tylko mój najlepszy kumpel, on tego nie wie.
I tym sposobem jestem że tak powiem, w kłopocie
I to jest też powód, dlaczego czuję się wydymany przez los.
Dlaczego on ma najpiękniejszą kobietę za żonę?
Z najpiękniejszą figurą, A ona jest szczwana? - Dokładnie!
Stają niejednemu łzy w oczach, kiedy widzi,
co się ze mną dzieje, i co się ze mną stało.
Ukazują się Aniołek i Diabełek na moich ramionach
Anioł po lewej, diabeł po prawej.
Z prawej: Weź sobie tę kobietę, ona tego też chce
możesz mi wyjaśnic, do czego są potrzebni dobrzy kumple?
Stój! On chce sprowadzi cię na złą drogę, krzyczy anioł z lewicy
Nie wiesz, że coś takiego to gówno i śmierdzi kłamcą?
I tak kłócą się obaj o moje sumienie.
I czy wierzycie czy nie, czuję się naprawdę do dupy.
I podczas gdy obaj sie przekrzykiwali,
zdecydowałem sie na tak, nie, to znaczy Niak

Powinienem to naprawdę zrobic czy lepiej odpuścic? NIak

Wydaje mi się, że jestem teraz solistą w naszym chłopięcym chórze
E, dwuznaczny, co zamierzasz dzisiaj wieczorem?
Dokończę tu tylko moją zwrotkę
spakuję moje siedem rzeczy i pojadę do mojej dziewczyny
ponieważ kiedy się uczciwie stwierdzi,
są takie miłe spokojne wieczory raczej skąpo zasiane.
Aha, do tego jesteś zaproszony na najlepsze ze wszystkich świąt
jesteś na liście gości.
A jeżeli nie przyjdziesz, to naprawdę coś stracisz.
A kogo to dziwi?
To bedzie prawie impreza stulecia.
Mhm, Właściwie miałbym już ochotę.
O, dzwoni telefon.
I ona powiedziała: byłoby cudownie
gdybyś został ze mną dziś na noc
Myślę, że byłoby to do uzgodnienia?
Wiecie, mam te kobietę i dlatego
idę z pod okapu na deszcz.
No, co teraz mistrzu, idziesz? świński kolego?

Tak, raczej nie, to znaczy Niak!
---------------------------------------------------------------------

Teledysk można zobaczyć na http://www.youtube.com/watch?v=-BXf0u2a-U4
W refrenie przetłumacyzłem "Jain" jako Niak. Czyli takie i Tak i Nie. Jakby nasz bochater nie mógł sięzdecydować. Zresztą, sam drogi czytaczu to zinterpretuj.

A dla tego nie bedzie nic od siebie bardziej, bo jest Malta i nie dosypiam. Chociaż w sumie muszęprzyznać, że niespodziewałem się, że tak wielu moich znajomych oleje te wydażenie kulturalne całkowicie. Czy sie zawiodłem ? nie wiem, w sumie tak. Chyba mogę wymagaćod ludzi inteligętnych, żeby interesowali się kulturą. Ale bardziej mnie udeżyły argumenty przeciw malcie. Że teraz za większośćtrzeba płacić, że porozrzucane spektakle po całym imeście, że kiedyśbyło lepiej. No nic, każdy rozliczy się z włąsnym sumieniem, i sam odpowie na pytanie czy jest starym piernikiem.

czwartek, 25 czerwca 2009

Jeźdzcy

Jadąjeźdźcy jadą. Przez mroczną krainę, po Ziemi.
Jaden z nich to Wojna, tam gdzie przejedzie ludzie walcząze soba.
Sieją strach i spustoszenie.
Drugi z jeźdźców to Mór.
Gdzie się pojawi pojawia się choroba.
Fizyczna jak AIDS czy ptasia- lub świńska grypa.
Jak i psychiczne, psychopatyczni zabójcy i gwałciciele.
Trzeci jeździec to Śmierć. Ludzie umierają w męczarniach.
Od chorób i wojny, ale i w wypadkach.
Kobieta z dzieckiem rozjechana na przystanku przez pijanego kierowcę.
Czwarty jeździec to Głodek (ten z danio)
Go jestem w stanie pokonać!

Chmm zacytuje tu dowone tłumaczenie

"nie umiem tańczyć
nie umiem mówić
jedna żecz we mnie jest ta
sposób w jaki chodzę

nie umiem tańczyć
nie umiem śpiewac
tylko stoję tu
i widzę wszystko"

Widzę, hmm ... a może ustawiam wszystko, żeby było zgodnie z planem. Moim planem. Master planem.

środa, 24 czerwca 2009

Koszmarny wschód nad Maltą

Ostatnio mam coraz więcej koszmarów.
Niedawno opowiadałem Kasi i Asi, jak miałem prorocze widzenie że Sandra Bullock umiera, a potem sie okazało, że to ja miałem ją niby zabić.
Dzisiaj śniło mi się, że straszny pies morderca w srogiej zimie próbuje mnie i mojego brata ... poprostu zjeść.
Dlatego wstałem wcześnie. Wcześniej niż powinienem.

Zawsze lubiłem wschody słońca bardziej niż zachody. I nie chodzi tu o jakąś symbolikę, że niby wschodzące słońce daje nadzieje na nowy lepszy dzień; czy inne głupstwa.
Po prostu dlatego, że zdaję sobie sprawę, że większość ludzi raczej woli później iść spać, niż wcześniej wstać. Więc więcej ludzi ogląda zachody słońca niż wschody. A zatem wschód jest dla mnie czymś bardziej wyjątkowym, jest prawie jak tyko dla mnie, tylko dla VIP. A zachodami niech się podnieca plebs. ;>

Wczoraj się zaczął festiwal Malta. I od dzisiaj będę sobie łaził i patrzył na koncerty, spektakle i happeningi itp. To już 19ty festiwal, i odbywa się co roku. A ja w zasadzie nigdy nie brałem w nim udziału. Kosztował 3,5 mln PLN wiec pójdę chociaż na kilka widowisk, żeby te pieniądze sie nie zmarnowały. A może po cichu liczę, że ktoś ze mną pójdzie. Samemu to ja mogę sobie siedzieć rano przed pracą, a nie po południu ;p


niedziela, 21 czerwca 2009

Wiekszosc ukryta

Miałem napisać dużo różnych rzeczy, ale sie wstydze tak uzewnętrzniać.

Chodzi mi tylko w zasadzie o to, że część ludzi myśli, że jestem miły i dobry. Ale są ludzie którzy nie chcą mnie znać, żałują że mnie poznali i jak tylko mnie zobaczą pewnie będą chcieli mnie pobić jak nie zabić. A ja chciałbym być ich kumplem bo są równi goście. I nic na to nie poradze i tyle.

Człowiek czasem dostaje drugą szanse i jak ktoś był zły w przeszłości zawsze może starać sie być dobry w teraźniejszosci. A może w przyszłosci jego winy zostaną wybaczone.

Z doktryna chrześcijaństwa pójdę do piekła bo nie żałuje tego co zrobiłem a inni mi i tak nie wybaczą. Może to dobrze, że jestem ateistą ? A co na to inni? A może inni też nie mają tak lekko? Może mają gorzej ale się nie przyznają? Tak czasem sobie patrze na moich znajomych i się zastanawiam jakie tajemnice oni skrywają. Pewnie nigdy nie będzie mi dane posłuchać ich zwierzeń, a szkoda gdyż na pewno większość ludzi przeżyła sporo. A ja bym z chęcią poczytał w innych. A może poprostu chiałbym, żeby ktoś poczytał we mnie? A może poprostu brakuje mi Chaos ;>

Na dzisiaj starczy.

sobota, 20 czerwca 2009

Wyścig

Przetłumaczyłem sobie jeden tekst piosenki
wydał mi się bardzo ciekawy wiec go tu wkleje

Opowieści z poza rutyny

zaczalem cos, co jak myslalem nigdy nie skoncze
od czadsu do czasu trace czucie
pozatym nigdy nie przestalem wierzyc
ze kazda droga musi osiągnąć swoje skrzyzowanie
bez telefonu nie ma działania
bez świtu nie ma poranka
najgorsze wiesci przychodza bez ostrzezenia
zycie jest jak mityczny ptak
nie moze byc opisane w slowach
patrzac na wschodzace slonce
kontempluje to co zrobilem
o wszystkich rzeczach ktore powiedzialem
moje mysli byly pelne strasznych hasel
naprawde myślałem, że mój wyścig trwa
prawda jest taka, że wyscig dopiero sie zaczyna


hmm mam nadzieje ze sie spodoba

ja w nim widze troche odbicie siebie, troche jakby moje zycie, mimo ze duzo juz przeszedlem to jeszcze sporo przedemna. w sumie moze kazdy moglby powiedziec cos takiego?

obulo out



piątek, 19 czerwca 2009

Zawsze jest ten pierwszy post

"Huja tam blog" powiedziałby Entombet na wiesć, że założyłem bloga. Ale w życiu wszystkiego trzeba spróbować wiec piszę.

Myśl pierwsza, która mnie naszła.

Musi być równawaga pomiędzy egoizmam i altruizmem. Taki balans da nam szczęście.
Prosty przykład:

Człowiek A potrzebuje pomocy, Człowiek B chce mu pomóc. Rozpatrzmy skrajny przypadek gdy A jest altruistą a B egoistą. A nie bedzie prosił o pomoć B żeby mu nie przeszkadzać, nie zabierać czasu i energi i pozostanie w potrzebie i nieszczęśliwy. B jako egoista nie bedzie chciał pomóc A, bo nie bedzie mu sie to kalkulowało, za duzo energi i czasu bedzie musiał poświęcić a jako powiedzmy znajomy A wie, że raczej nic w zamian nie dostanie.

Przypadek skrajny w druga strone. A egoista kombinuje, żeby B zrobił za niego całą robotę. B sie na to godzi. Sytuacja zadowala pozornie obu, jednak mi to przypomina jakieś niewolnictwo. Albo nie wiem co. Czy coś takiego wogole jest możliwe? Pozatym B bedzie w końcu nieszcześliwy, bo bedąc sam w potrzebie nie bedzie miał odwagi poprosić nikogo o pomoc, a sam nie bedzie miał czasu rozwiązywać swoich problemów, bo bedzie zajęty problemami A.

Przypadek równowagi. B z chęcią pomoże A, podbuduje swoje ego, że jednak jest potrzebny komuś, zrobi dobry uczynek, a jednocześnie wie, że jak sam bedzie w potrzebie to nie bedzie sie bał o pomoc poprosić. I ta pomoc otrzyma bo B z chęcią pomoże.

Wniosek
Nie powinienem bać się moich pragnień. Powinienem te pragnienia sygnalizować, i nie bać się prosić o pomoc, jednocześnie będąc proszony o pomoc zawsze takiej udzielać.

Może to głupie ale moje ;D