niedziela, 13 listopada 2011

Znowu się czepiam

Nowa myśl mnie natknęła

Chrześcijanie to w zasadzie tacy komuniści.

Bo tak myślę sobie:

Marks chciał dobrze, część innych pewnie też. Idea komunizmu ? Piękna w sumie. Wszyscy równi, wspólnie pracujemy dla dobra całego narodu czy nawet roju. Bo tak mi się kojarzy w zasadzie idea komunizmu. Jak mrowisko. Każdy na swoje zadanie, nikt się nie leni. Wszyscy razem.
W praktyce jednak ludzie są ułomni i nic z tego nie wyszło.

Tak jak w religii katolickiej. (żeby nie było, czepiam się tej religii nie dla tego, że nie lubię jej jakoś wyjątkowo. Ja uważam, że każda religia to trochę głupota i zabobon. Ale cóż, niektórym to jest potrzebne, a jeżeli jest z tego dobro a nie zło to będę to popierał).
I tak idea Chrześcijańska, całe te 10 przykazań. Dla mnie bomba. Bardzo ładna etyka ubrana w pewną mitologie. (w zasadzie mogło by być bez tej otoczki, ale widocznie jest potrzebna głowologia). Co z tego, że idea bardzo dobra, jak wykonanie do bani.
Na pewno są ludzie dobrzy i prawi i religijni itd. Ale odnoszę wrażenie, że większość to jakaś pomyłka. I nic z tego nie wyszło.

No bo co, wyobrażam sobie:
Idę do kościoła na 1h tygodniowo i mam zaliczone. Jak studencik "odhacza" obecność na wykładzie. Zresztą tak jak na studiach część ludzi pewnie nie uważa na kazanie itp ;> No ale przy najmniej nie sądzę żeby w ostatnich rzędach spali :D

No ok ale do sedna. Kościółek zaliczony teraz znowu mogę cały tydzień przeklinać, obijać się, ... z resztą co tam będę wymieniał. Po prostu grzeszył ;>

Czy się stoi czy się leży, po śmierci Niebo się należy.


środa, 2 listopada 2011

Świerszcz

Na pczątek analiza tekstu Marcina Świetlickiego:

Powiedziałem: znam takie miejsce,
gdzie przychodzą umierać koty.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę.

Powiedziałem: jest jasne i ważne.
Powiedziałem: jest czyste i pierwsze.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę, nie chcę.

Powiedziała to w taki sposób,
że musiałem odwrócić się od niej.
Od tamtej pory
powoli
zbliżam się
do wyjścia.

Moja analiza:

Podmiot liryczny zwraca się w pierwszej zwrotce prawdopodobnie do swojej ukochanej osoby z pytaniem. Czy chce zobaczyć miejsce gdzie przychodzą umierać koty. Powszechnie wiadomo, że "nikt nie widzi śmierci kotów". Stary kot wie kiedy nadchodzi jego czas u znika gdzieś. Sam jako właściciel wielu kotów nigdy nie widziałem kiedy mój kot umarł. Myślę więc, że podmiot liryczny chce pokazać swojej kochanej kobiecie coś wyjątkowego. Coś, czego prawdopodobnie nikt jeszcze nigdy nie widział. Wielu ludzi chciało by poznać taki sekret kotów. Ona jednak odpowiada, że nie chce. Krótko i zwięźle.
Podmiot liryczny nie rezygnuje i próbuje zachęcić swoją miłość. Opowiada jakie to miejsce jest wyjadkowe. Jest jasne, ważne, czyste, i pierwsze jakby koty wybrały na miejsce swojej śmierci wyjadkowe miejsce na ziemi. Mówi się, że kot ma 9 żyć. Isota która żyje tak długo, która potrafi oszukać śmierć tyle razy musi mieć pewien szacunek dla umierania. Ludzi dla swojego Boga potrafią wznieść niewyobrażalnie piękne budowle, potrafią wytworzyć przepiękne działa sztuki. Kot potrafił widocznie znaleźć przepiękne i wyjątkowe miejsce w którym mógłby umrzeć. Mimo samego umierania, miejsce te nie jest ponure i mroczne. Ono jest jasne, przyjemne.
Jednak ona odpowiada : Nie chcę. Dwa razy, krótkie zdanie.
Podmiot liryczny wyjaśnia w trzeciej zwrotce, że sposób w jakim odmówiła, spowodował, że musiał odwrócić się od niej. Nie ma tu informacji jaki do był sposób, jest tylko skutek. Od tamtej pory, powoli oddala się do wyjścia. Jakby zaczął oddalać się od niej psychicznie, zatraca z nią więź emocjonalną, aż w końcu być może odejdzie od niej. Być może sposób wypowiedzenie "nie chcę" nie był przyjemny. Może był za stanowczy. Sam nie cierpię jak ktoś mowi "nie bo nie" i pozostaje głuchy na wszelkie argumenty. A może chodziło raczej o to, że Ona nie postarała się wyjaśnić dla czego nie chce. Czy się boi ? Czy ją to brzydzi? Czy ma jakieś zasady moralne których nie chce naruszyć? Czy może boi się przyznać i po prostu ucina wszelką dyskusję? Może On popełnił błąd i nie wyjaśnił jej jakie to dla niego ważne, żeby zobaczyła to co on wie.
Dla mnie w tym tekście zawarta jest duża część istoty bycia ze sobą. Człowiek powinien dzielić się swoimi wyjątkowymi chwilami, pomysłami, przeżyciami ze swoją drugą połówką. Ale tez powinien potrafić przyjąć taki "dar" od swojej połówki. A jeżeli nie chce lub nie może, powinien to wyjaśnić poprzez dialog/dyskusję. Dwoje kochających się ludzi powinno się rozumieć i razem dochodzić do kompromisów. Ale też wyrażać swoje pragnienia czy problemy i nie zamykać się w sobie.
Jakby cięta odmowa, próba odepchnięcia psychicznego partnera, mogła być początkiem końca związku.

.
.
.

Uwielbiam grę Twilight Imperium. jest to dla mnie najfajniejsza z gier. I tylko jedną wadę (zajmuje dużo czasu). I same zalety.

niedziela, 23 października 2011

Targi Hobby 2011

Nareszcie koniec.
To były bardzo męczące 2 dni mojego życia.
Naraz nałożyły się 2 imprezy (jedna haloweenowa z piątku na sobotę, i druga urodzinowa z soboty na niedzielę). Kinga chora (zapalenie krtani) więc ją trochę impreza planszówkowa ominęła ;/
Asia "robi" za dwóch co skutkuje chorobą (jutro leży cały dzień w łóżku).
Taki zamęt odbił się też na porządku w naszym domu, wielki bałagan, asia zrobiła dzisiaj 2 prali prania i już można wejsć do łazienki. I dobrze bo już myślałem, że się dzisiaj nie wykąpię.
Nasze autko dało radę, dzielnie woziło nasze tyłki i gry, mimo, że latało na oparach.

Były tez i niespodzianki. Okazało się, że nasza koleżanka (która zrezygnowała z członkostwa Gramajdy chyba dla tego, że nie miała czasu na pracę w stowarzyszeniu, a może to było dla tego, że jej chłopak nie został wybrany do zarządu i w geście obrazy też opuścił nasze szeregi. zresztą nie wiem sam, bo w sumie nigdy na ten temat nie rozmawiałem) założyła swoje własne stowarzyszenie (czy też fundację). Z jednej strony fajnie, że rośnie ilość frontów na których planszówki będą propagowane. Z drugiej strony słyszałem, że niektórzy się obawiają o "kradzież" sponsorów i "werbunek" ludzi z gramajdy. Dla mnie osobiście to pomysł ten był trochę rozczarowaniem, jakby ujawniającym prawdziwe intencję "żądzy władzy".
Bo logika mówi mi tak:
1. Chcę propagować planszówki i miło i pożytecznie spędzać czas -> wstępuję do stowarzyszenia -> kandyduję do zarządu -> nie zostaję wybrany -> pomagam przy organizacji imprez, albo sam takie imprezy organizuję, noszę przy sobie jakieś planszówki i pokazuję je innym, uczę zasad.
2. Chcę mieć władzę -> wstępuję do stowarzyszenia, by piąć się w górę -> kandyduję do zarządu -> nie zostaję wybrany -> sam zakładam stowarzyszenie i mianuję się członkiem zarządu -> "i'v got the power" chciało by się zaśpiewać

hmm ale mniejsza o to. życzę moim znajomym wszystkiego najlepszego, i mam nadzieję, że wielu ludzi uda im się zachęcić do planszówkowego hobby.

Aha, i dziękuję wszystkim, którzy docenili to, że pozostałem na postarunku na Hobby i nie pojechałem do Essen ;D

no czas spać ;p

niedziela, 9 października 2011

Obudziła się

Chciałem napisać coś ...

Ale Kinga się obudziła więc idę spać obok ;p

piątek, 7 października 2011

Sens


Właśnie skończyłem kolejną bitwę w Kings Bounty. Odpaliłem sobie muzyczkę i usiadłem kontemplując. I wydawało mi się jakbym kawałkiem jaźni objął sens. Jakbym zobaczył te wzory wszechświata, mało tego jakbym potrafił określić jego wszystkie niewiadome i w szczególności poznać rozwiązanie.
Nagle wszystko stało się jasne ...
Ucieszyłem się bardzo
Za bardzo, wręcz podnieciłem się odkryciem jak dziecko odkrywające, że na dnie paczki został jednak jeszcze jeden cukierek. I to mnie wytrąciło.
Wzór jakby się rozmazał.

Zgubiłem gdzieś parametr.

Dobrze chociaż, że dobry nastrój pozostał ;p


niedziela, 25 września 2011

Rebeka

Wróciłem właśnie z koncertu Rebeki. No po prostu cud miód. Jak wydadzą płytę kupuję w ciemno. Po prostu polski Bjork.

Jednocześnie to była próba zorganizowania jakiegoś wspólnego wyjścia ze znajomymi z gramajdy.
Cóż mogę napisać, honor uratował Grzesiek, który choć to pewnie nie jego typ muzyki się stawił i poszedł z Nami ;p

Cieszy mnie bardzo to, że na polskim rynku muzycznym są ciągle postacie wyjątkowe (tak, bo i Iwona i Bartek są po prostu wyjątkowi). I zdarzają się muzyczne perełki.
A oglądanie i słuchanie ich na scenie to czysta przyjemność ;D
(tzn jak oni są na scenie, a nie ja )

Dodatkowo cieszy mnie to, że mimo że wiek mój coraz większy, to ciągle umysł pozostaje otwarty na wrażenia. Cieszy mnie to, że nie mówię za często " to nie mój typ muzyki" czy " to "nie mój typ gier" czy "to nie mój typ kobiety" hehe.
Zawsze się bałem umysłowego zwapnienia, braku chęci do rozwijania się i mentalnego zaszufladkowania.

No nic, pomyślałem, że następny wypad zaplanuję do kina na 20 lat Pearl Jam, ale nie wiem czy warto się wysilać ... pewnie i tak spróbuję ;p


wtorek, 13 września 2011

Żyję nad oceanem
I podczas nocy
Nurkuję w niego
W dół, do dna
Pod wszystkimi prądami
I spuszczam kotwicę
Tutaj zostaję
Tu jest mój dom

Kto to śpiewa część osób wie (mam nadzieję)

Ostatnio całkiem ciężko było. Dzisiaj wstałem o 6:00 i dopiero teraz mam chwilę czasu dla siebie. Siedzę tu, słucham muzyki i piszę w eter.
Ostatnio brakuje mi opanowania i siły woli.
Czuję się jak jakiś pijak, nie potrafię opanować swoich żądz. Szybko się denerwuję. Krzyczę i przeklinam. Straszne jakieś. Dzisiaj poprawiłem sobie Karmę w moim pokoju i liczę, że będzie lepiej.

Ja jestem jednak dobrze nastawiony na życie. I nie będę żałował, że inni są głupsi. A może to ja jestem ten głupek ? No to gdzie jest mój dystans do siebie?

Ale jednak jak przyłapię jeszcze raz kogoś na żarciu/piciu przed moim kompem. To stłukę naczynie ...

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

ZOO

Dzisiaj poczułem się jak na wakacjach. Nie, nie zagrałem w żadną planszówke. Trochę szkoda. Ale byłem z moją familią w ZOO.
Poznańskie Nowe ZOO jest bardzo fajne. Dzisiaj był jeszcze dodatkowy festyn dla dzieci. Od 10 do 17 na świeżym powietrzu nieźle nas wymęczyły. Ale czas spędzony w zasadzie wśród dziczy był naprawdę "family fun".

Tak wiem ,że na co dzień jestem prawdziwym mężczyzną. Szorstki i twardy jak zadek słonia. Ale muszę to dzisiaj (poniekąd publicznie) powiedzieć. Że kocham moje dziewczyny.

No i pomijam jeszcze fakt, że obejrzałem ekranizację Filarów Ziemi. Trochę zresztą zawiodłem się, ponieważ historia przedstawiona w filmie była dość mocno pozmieniana. Ale pewnie zostało to wykonane na potrzeby serialu. I w sumie nie był on taki zły ;p
A po deszczu zawsze jest słońce.

sobota, 13 sierpnia 2011

niedziela, 7 sierpnia 2011

Coś optymistycznego

Dawno tego nie słyszałem a bardzo lubię:

4 jeźdźcy

Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą

Pierwszy niesie ci głód
Tak, pierwszy niesie ci głód
Pierwszy niesie ci głód
Pierwszy niesie ci głód
Niesie ci głód i pragnienie
Pierwszy niesie ci głód
Nie będziesz już nigdy syty
Nigdy nie będziesz już
Pierwszy niesie ci głód
Głód w każdym miejscu twego ciała
Niesie ci głód, którego nie chcesz, a który dostaniesz i tak

Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą

Drugi niesie ci wojnę
Tak, drugi niesie ci wojnę
Drugi niesie ci wojnę
Drugi niesie ci wojnę
Niesie ci wojnę na wschodzie
Na zachodzie niesie ci
Nie zaznasz już spokoju
Huk armat budzić cię będzie
Drugi niesie ci wojnę
Wojnę wokół całego ciebie
Niesie ci wojnę, której nie chcesz, a którą dostaniesz i tak

Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej jeźdźcy,
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Jadą czterej, jadą czterej jeźdźcy
Jadą czterej, jadą

Trzeci niesie ci śmierć
Tak, trzeci niesie ci śmierć
Niesie śmierć twoim bliskim
Nieznajomym twym niesie ją
Trzeci niesie ci śmierć
Śmierć duszy twej i twego ciała
Niesie ci śmierć której nie chcesz, a którą dostaniesz i tak

Lecz nie trać nadziei
Nadziei nie trać
Nadziei nie trać
Tracić nie wolno
Czwarty jedzie z nimi
On potężniejszy jest od tamtych trzech
On niesie ci miłość i wiarę
I miłość i wiarę, nadzieję dla ciebie ma
Niesie ci słońce i gwiazdy
On potężniejszy jest od tamtych trzech...

Nie muszę dodawać, że utwór perfekcyjnie wykonany przez Kult.

No to do roboty, bo samo się nie zrobi ....

środa, 20 lipca 2011

Urodziłem się MG

Kto to jest Mistrz Gry ?
Według Wikipedii:


Od małego inni ludzie za mną nie przepadali ... na pierwsze wrażenie. W przedszkolu nabijali się z mojego imienia. Ale mnie to mało obchodziło. Od małego miałem w głębokim poważaniu co o mnie myślą. Nigdy nie garnąłem się tez do nikogo. Mam nadzieję, że ci, którzy się przebili przez mój mur "strefy intymnej" nie żałują.

Ale do sedna. Nigdy nie zabiegałem o względy innych, więc podczas zabaw zawsze byłem "tym złym". Jak bawiliśmy się w Batmana, ja byłem Two Face. Jak na tapecie był He-Man, ja byłem Szkieletorem. Ja byłem Krakenem, czy Goblinem. Na początku zabawy, każdy chciał być tym dobrym. Atakować i niszczyć zło. Jako urodzony narrator, pozwalałem na to. Jako zły bohater wymyślałem przeróżne sposoby na zawładnięcia światem (stąd zresztą moja wielka sympatia do kolegi Pinkiego ;p ). A potem efektownie umierałem. Jako Godzilla trafiony pociskiem nuklearnym wywracałem się niszcząc budynki by legnąć pod gruzami miasta. Ofiara niedopatrzeń swoich genialnych planów. trochę jak Kojot ze Strusia Pędziwiatra. Większość ludzi, widząc moją kreatywność i zabawę jaką odczuwam gdy dobro zwycięża, a ja przecież jako zły przegrywam, przyłączała się do mnie. Nie wiele czasu minęło i nikt nie chciał strzelać z patyka jako Aliant. Tylko jeździć wyimaginowanym Hanomagiem - Nazistowskim transporterem opancerzonym.

Z czasem przyszły "eRPeGi" i moje mistrzowanie. I znowu misterne plany i porażki nekromantów, bogów chaosu czy międzygalaktycznego imperium.

Dopiero dzisiaj na kibelku tknęła mnie myśl.
Dobro jest nudne. Superbohater musi tylko znaleźć swojego Nemezis i go pobić. To Antybohater jest tą stroną kreatywną. Czyli tą moją stroną. Stroną mroczną.

Czy to znaczy, że ja jestem zły ?

Nie, ja jestem Mistrzem Gry ;D

wtorek, 19 lipca 2011

70 milionów

W ogóle nie wyglądam jak powieść,
I w ogóle nie wyglądam jak bohater
I przepraszam, że tego nie opublikowałaś
I byłaś biała jak śnieg, byłem blady jak ściana

Kiedy przyszłaś w tej czarnej sukni
W swojej macierzyńskiej sukience mamy
I tak,
Choć to nie wygląda jak powieść,
A miasto traktuje mnie, traktuje mnie do ciebie
I filiżankę kawy dla Ciebie
Powinienem nauczyć się jego języka i mówić do Ciebie

I 70 milionów powinno być w wiedzy
I 70 milionów w cale nie wychodzi
I
70 milionów nie będzie chodzić na tej ulicy
I
70 milionów wbiegnie do dziury
I 70 milionów się myli myli myli
I
70 milionów w ogóle nic nie widzi
I
70 milionów nie spróbowało śniegu

I tańczymy tańczymy tańczymy jak taniec dzieci
Oznacza, że łapiemy okazję?
W nadal włączonym świetle, I nie dotrzemy do wieży

A kiedy zeszłaś w tej czarnej sukni
Nie wiem, co ci tak długo zajęło
A to,
I to nie jest wojna, nie musimy porcjować
Teraz machaj białą flagą, i trzymaj ją w domu
I słowa, które napisałem z obcej ziemi
Nie trzymasz już dłużej mojej zagranicznej ręki

I 70 milionów powinno być w wiedzy
I 70 milionów w cale nie wychodzi
I
70 milionów nie będzie chodzić na tej ulicy
I
70 milionów wbiegnie do dziury
I 70 milionów się myli myli myli
I
70 milionów w ogóle nic nie widzi
I
70 milionów nie spróbowało śniegu

czwartek, 7 lipca 2011

Portugalia

W końcu mam chwilę, żeby napisać coś o Portugalii.

Trzeba wiedzieć, że odwiedziliśmy ten kraj z całą rodziną (Kinga, Pati, Asia i Ja). Byliśmy tam od 18 do 26 czerwca 2011, więc tydzień. Z czego 4 dni Asia była na konferencji więc to ja zajmowałem się dziećmi.
I tu chciałem się podzielić refleksją. Otóż całkowicie popieram teraz przysłowie:
"Małe dzieci, mały kłopot
Duże dzieci, duży kłopot".

Przed wyjazdem obawiałem się, że to z 9 miesięczną Kingą będę miał więcej kłopotów. Tymczasem to Pati sprawiła mi wiele problemów. Głównie przez to, że jest już na tyle duża, żeby "sobie poradzić". Więc często zdarzały się akty samowolki, a nawet nieposłuszeństwa. I takie tam drobnostki jak ucieczka do windy by samemu wjechać na 10 piętro hotelu ( Vip Arts Executive .. a jak ;p ) to małe pifko. Gorzej jak na przykład ucieka na plaży nad oceanem, nie chce dać się posmarować, a już na pewno nie będzie nosić czapki. ehh

A teraz coś o Portugalii.
To na pewno kraj dla turystów. Ładne uliczki, budynki, zieleńce. Dużo ciekawych miejsc do zobaczenia, niestety często płatnych. Jednak trzeba być turystą przez duże T i być przygotowanym. Miejscowi na dworcu nie potrafili nam udzielić najprostszej informacji gdzie kupić bilet na autobus. I tak ganialiśmy po całym (niemałym) dworcu autobusowo-kolejowym.

Na pewno to nie jest kraj dla małych dzieci. Wszędzie palą papierochy. Nie da się spokojnie pospacerować. Wiele miejsc jest trudno (a nawet nie0-) dostępnych dla wózka dziecięcego. Dzieci od 5 lat płacą za bilety jak dorośli.
Za to dla młodzieży i dorosłych to idealne miejsce. Pełno knajpek, pubów, sklepów.

Muszę jeszcze dodać, że w lato jest tam za gorąco. W dzień nie ma co wychylać nosa. Z dziećmi wieczorami niewiele zwiedzimy. Dobrze, że jest tam sporo fontann i cienia od drzewek. Inaczej przegwizdane.

Ok times' up.

A za 2 dni GRAMAJDOWISKO !

wtorek, 7 czerwca 2011

Smutek i marudzenie

Tak, to będzie kolejny smutny i marudny post Demnogonisa.
Gdyż dusza jego jest strapiona. A może to i mało powiedziane.
Zazwyczaj Demnogonis duma o wielu rzeczach na raz. Wielotorowy strumień myśli przebiega przez ten niewielki móżdżek. Wizje dotyczące niektórych tematów ciągle siedzą w jego głowie, a niektóre pomysły trafiają do jego głowy tylko na chwilę.

Ostatnio obecne jest przygnębienie, i może nawet trochę gniew.

Zdobywanie przyjaciół, ale takich prawdziwych nie jest procesem łatwym ani szybkim. Dla tego szczególnie boli jak się przyjaciela traci. A im bliższa osoba tym bardziej boli.
Śmierć jest łatwa, nie masz na nią wpływu. Poczucie bezradności ? Mnie nie dotyczy, wiem jak działa natura.
Jeśli powodem jesteś ty? Jeśli możesz / mogłeś coś zmienić. Czy teraz już za późno? A jeżeli jesteś za głupi, żeby zrozumieć co zrobiłeś ? Mówisz poddaj się i uciekaj. Mam uciekać czy walczyć?
Ja jestem wojownikiem.
Odrzucasz dyskusję więc cię nie przekonam. Mam czekać aż czas przeminie w nadziei, że to przemyślisz? Czy cię skreślić?
Kto w takiej sytuacji jest głupi ?
Może to ja.

Tak naprawdę to nie chcę rady. Nie potrzebuje też współczucia.
Potrzebuję hurra optymizmu.

Zabawne, że jak się już przez to wszystko przejdzie to nie potrafi się już płakać.
Jak byłem młody, jeszcze wrażliwy potrafiłem płakać. Nawet tak o siebie zmusić (myślałem wtedy o czymś smutnym i płakałem). Korzystałem z tego często, żeby pozbywać się paprochów, much i długich żęs z moich oczu.
A teraz nie da rady.
Jak mi w pracy wpadnie wiór w oko, to muszę go wyciągać ręką itp. Nawet jak włożę palec w oko to nie specjalnie lecą łzy. Jakby już nie potrafiły łzawić.

To co? Głowa do góry i jedziemy dalej.

piątek, 27 maja 2011

Dzień dobry

"Wstaję" Lech Janerka:

Wstaję nie wiem po co
Wstaję bo chyba warto żyć
Podnoszę się jak król
Choć gębę mam jak szczur
To w głowie echo bzdur
Że w końcu pewnie kimś zostanę
Sam

Wstaję piję mleko
Wstaję chociaż zarzuca mnie
Papieroch sterczy z ust
Jak jezusowy gwóźdż
Przebija mnie do stóp
Przybija mnie do raju ściany

I znów pobite gary
Śpię
Popieram absolutnie sen
Śpię
To takie jest banalne
Zbudzić się obudzić się
Zbudzić się

Wstaję nie wiem po co
Wstaję bo chyba warto żyć
Ktoś znów przestawił czas
Jak stół kolejny raz
I kantów siny znak
Ozdabia mnie jak tatuaże
Tak

Wstaję piję mleko
Wstaję chociaż zarzuca mnie
Już w radiu dają znać
Że u mnie wszystko gra
Więc znowu rozpoczynam
Wymyślanie następnego dnia

I znów pobite gary
Śpię
Popieram absolutnie sen
Śpię
To takie jest banalnie
Zbudzić się obudzić się
Zbudzić się




wtorek, 17 maja 2011

Tylko się nie obraźcie ;>

Ostatnio marudziłem, że niektórzy gadają ciągle na forach. Jakby nie mieli pracy, albo się lenili w robocie zamiast pracować. Od rana spamują setki postów.
Po 15:00 wracałem do domu i starałem się śledzić co tam kto mądrego/głupiego/śmiesznego napisał. Ale postów były setki, a ja nie miałem czasu ani możliwości nawet pobieżnie wszystkiego przeczytać. Więc pomstowałem "te głupki znowu nie mają co robić i mi spamują!"
W opcjach facebooka musiałem wyłączyć wysyłanie powiadomień na maila, bo nawet poczty nie mogłem odebrać taki był bałagan.

Aż wreszcie nadarzyła się okazja, Patrycja wyjechała, Asia z Kingą śpią. Siadam za kompem i zaczynam czytać, i myślę co by odpisać i odpowiedzieć.....
Ale totalnie mi się nie chce! To co mądre tematy to szkoda pisać na FB, lepiej pogadać w x oczów (gdzie x to ilość zainteresowanych tematem pomnożonej przez 2). Na śmieszne żeczy też mi się nie chce pisać. W ogóle mi się nie chce siedzieć na jakiś forach czy portalach. Nie chce mi się ?!?!
Czyżbym się zestarzał i zdziadział???

Wczoraj był u mnie Marek. Gadał i strasznie marudził. To głupie, to nie ma sensu, to beznadziejne, to nuda ....
Pomyślałem, że zdziadział... i sam na niego zacząłem marudzić ...
Ale zaraz zaraz ... to może ja zdziadziałem ..
Jakoś stałem się marudny. Wracam z pracy zmęczony, zjadam posiłek, czasem gramy w coś czasem czytam. I marudzenie moje w tle ..
A gdzie mój optymizm ?!?!

Hmmm

i na koniec fajny tekst piosenki:

I, I will be king
And you, you will be queen
Though nothing will drive them away
We can beat them, just for one day
We can be heroes, just for one day

And you, you can be mean
And I, I'll drink all the time
'Cause we're lovers, and that is a fact
Yes we're lovers, and that is that

Though nothing, will keep us together
We could steal time, just for one day
We can be heroes, for ever and ever
What d'you say?

I, I wish you could swim
Like the dolphins, like dolphins can swim
Though nothing, nothing will keep us together
We can beat them, for ever and ever
Oh we can be heroes, just for one day

I, I won't be king
And you, you won't be queen
Though nothing will drive them away
We can be heroes, just for one day
We can be us, just for one day

I, I can remember (I remember)
Standing, by the wall (by the wall)
And the guns, shot above our heads (over our heads)
And we kissed, as though nothing could fall (nothing could fall)
And the shame, was on the other side
Oh we can beat them, for ever and ever
Then we could be heroes, just for one day

We can be heroes
We can be heroes
We can be heroes
Just for one day
We can be heroes

We're nothing, and nothing will help us
Maybe we're lying, then you better not stay
But we could be safer, just for one day

sobota, 16 kwietnia 2011

Pech ?

Ja to jestem jednak niezdara.
Kupiłem auto - rozbiłem auto.

Ale porażka życiowa ;/

Ale nic to, jak się upadnie idzie się dalej.
Głowa do góry, byle nie w chmury.

środa, 9 marca 2011

Evolve


Jutro Kinga ma pół roku.
Jest taka mała, bezbronna, niewinna. A jednocześnie zdeterminowana i sprawia wrażenie że rozumie więcej niż powinna.

Dzisiaj spędziłem z nią sam na sam godzinę. Razem się bawiliśmy. Kinga potrafi za pomocą gestów, mimiki i odgłosów dokładnie mi powiedzieć, który klocek chce teraz potrzymać (i poślinić). Jaką zabawkę chce obejrzeć, a jaka już jej się znudziła. Kinga wie już do czego służy klamka, mimo że nie ma jeszcze siły jej nacisnąć. Potrafi mi przekazać, które piosenki z mojej playlisty jej się podobają, a które nie.
Potrafi się już obracać na plecy i na brzuch. Potrafi się obrócić, głową w nogi. Ale jeszcze nie za bardzo jej idzie czołganie się do przodu. Mimo to dzisiaj 10 minut próbowała się podczołgać kawałek do plastikowej foremki koloru żółtego. Aż jej się udało.

A ja myślałem, że już wszystko o życiu wiem. A tu taki szkrab sprowadził mnie trochę do parteru. Fakt, Kinga jest kolejnym dowodem na moją filozofię życia. Człowiek powinien się rozmnażać. Taka jest istota życia. Wszystkie żywe organizmy muszą się rozmnażać. Wszystkie inne działania (jak bogacenie się, wynalazki, zasady społeczne itp) mają tylko na celu nam ułatwić rozród.
Mamy szczęście, że jesteśmy w miarę inteligentni, i przy okazji możemy mieć z życia niezły ubaw.

Ja mam z życia niezły ubaw.
Całe życie nie znosiłem dzieci. Skoro teraz się okazało, że dzieci też mogą być zabawne. To może świadczy o tym, że inne rzeczy, których nie lubię też mogą być zabawne?
Hmm , pomyślmy ...

Czy chodzenie w garniturze jest zabawne ? ...
No jeszcze do tego nie doszedłem, na razie dla mnie to bzdura.
Jedzenie wątróbki ? Chyba jeszcze nigdy nie głodowałem ... błee . ;>
Może jeszcze coś ?
Alkohol ? Prędzej przekonacie moją żonę do sexu grupowego.

Czyżbym mylił się tylko w stosunku do dzieci ?

A może ja nie lubię głupoty ? Dla tego nie lubiłem dzieci. Ale teraz poznałem, że inteligencja nie bierze się od urodzenia, z genów. Na to trzeba sobie zarobić. Więc obserwuję z bliska od kilku lat, jak inteligencja się rozwija w dziecku. Jak różne czynniki kształtują ta jeszcze miękką, plastyczna masę.
Pomagam z chęcią.
Szkoda, że niektórzy są za głupi/leniwi/starzy. I nie chcą/nie mogą się już dalej rozwijać.

Tego dzisiaj życzę wszystkim ludziom. Żeby nigdy nie przestali się rozwijać.

piątek, 25 lutego 2011

Passive Aggressive

Zacznijmy chronologicznie.
Niedawno obejrzałem odcinek South Park o Fcebook'u. Jednym z notywów było jak jeden z głównych bochaterów dodał do "friend list" chłopaka, który miał konto na facebooku od 6 miesięcy, i nie miał żadnego frienda. Chłopak ten był uważany przez internautów za totalnego loozera, więc wszyscy znajomi naszego bohatera skreślili go z listy. I jak się nie trudno domyślić Kail (jak to się pisze?) został 1 friendem na liście ;D

Zaciekawiło mnie to, i postanowiłem pójść dalej (pewni dla niektórych za daleko).
Postanowiłem dodać na friend listę gwiazdę porno. Tak, to na pewno było by kontrowersyjne.
Ok ok, już się poprawię, Okazuje się, że sławnych ludzi NIE da się dodać na friend listę, co najwyżej można ich lubić. Albo lubić ich profil czy stronę. Ale nie o to chodzi.
Zacząłem od sofcika, tzn dodałem do listy jakąś transetkę. Ale tego nikt nie zauważył. Więc sięgnąłem po "sławy". Chciałęm dodać coś z górnego piętra, Shy Love, albo Jeanne Haze, ale się nie dało więc dodałem Ivanę Fuckalot. ;p
Na reakcję nie musiałem długo czekać, wpierw napisał mi seneszel. Okazało się, że klikną "lubię to" a potem się rozmyślił i nie wiedział jak to odkręcić. Hehehe
Potem dla większego szumu napisałem jakiś koment jako fan Ivany.
Tu już czujny Artur zaczął się obruszać a zanim reszta znajomych.

To tyle jeśli chodzi o tło "historyczne" i fakty. (no może pominę to, że żona też nie była zadowolona jak się dowiedziała i do teraz ma na mnie focha).

A teraz do dzieła.
Czemu moich znajomych tematyka porno tak przeraża?
Film porno można by zdefiniować jako taki film w którym odbywa się stosunek seksualny i na którym widać miejsca intymne (w filmie erotycznym nie widać samej penetracji i często faktycznie jej tam nie ma). Aktor porno więc obnaża się przed widzę całą swoją cielesnością.
Zakładam, że czerpie ze swojej "pracy" przyjemność (oraz kasę). I dostarcza wielu ludziom nazwijmy to rozrywki.
I teraz moje pytania:
Czemu jak dodaję do znajomych jakiegoś wybitnego artystę (jak Edrache) nikt się tym nie podnieca?
Albo jak dodaję do znajomych znanego polityka jak Bartosz Rosada?
A mam jeszcze na liście biochemików, matki, brata, a nawet żonę człowieka który pracuje w reklamie !
Może ktoś powie, że oni są normaln i ich mogę mieć jako znajomych. ? Jaki jest powód, że oni nie wzbudzają takiej sensacji ? Moim zdaniem plakat Marka jest o niebo kształtniejszy niż piersi Pameli Anderson. A chlipię ze wzruszenia czytając bloga Zorki.
A jakbym dodał do znajomych aktora pokroju Sylwestra Stalone, który zabijał ludzi z ckm'u równie efektywnie (i efektownie) co z łuku. Albo głównego "złego" z filmu "Saw" (Piła) ?
A co z np bokserami? W czym gorszy jest aktor porno od np Adamka czy Gołoty? Obijają oni mordy (i czasem jądra) ludzi na żywo! Ja nie widzę argumentu. Może ktoś mądrzejszy mi powie.
Jeżeli "nie wypada" mi mieć porno przyjaciół to z jakiś logicznych powodów? Czy po prostu tak uznały starsze pokolenia, albo ktoś tak kiedyś wymyślił i tak ma być.

No więc ja się pytam, bo naprawdę jako "naukowiec" całe życie zmarnowałem na logicznym myśleniu i teraz czuję się jakby świat kręcił się obok mnie. Jakby wieża Babel dotyczyła tylko mnie.

Myślisz, że to koniec?
A ja mam więcej pytań.
Co teraz powinienem zrobić? Usunąć moje "złe" kontakty z listy ? A jak się okaże, że np Adam też zagrał w jakiś filmie? Mam przestać go lubić ?
Przecież Seneszela, mimo że paląc papierosy zabija się i ludzi w swoim otoczeniu ciągle bardzo lubię. O kurde, a Jacek jest Metalowcem !

Czy jestem na dnie? Czy może własnie wypłynąłem ?

czwartek, 24 lutego 2011

24 luty, podkuj buty

Sroga zima w pełni. Zimno na dworze, zimno w pracy.
Czy wiecie, że minimalna temperatura na hali produkcyjnej to 18 stopni C.
Ostatnio tylko projektuję więc trochę marznę. Generalnie to przychodzę do pracy i zakładam na siebie dodatkową kufaję. I po 8 godzinach myślenia jestem przemarznięty i wykończony.
Całe szczęście, że mamy mikrofalę, to sobie śniadanie odgrzewam ;D

Ostatnio rozpocząłem mały społeczny eksperyment, ciekawe co z niego wyjdzie.
Dodam że wykorzystam do tego celu Facebooka.

Napisał bym coś ciekawego, takiego zmuszającego do refleksji, ale narazie nie mam czasu.
Łupię właśnie z żoną w Carcassonne.

sobota, 5 lutego 2011

Chwila i lecę dalej ...

No w końcu mam chwilę spokoju, dziewczyny są na baliku przebierańców i mogę sobie w coś zagrać. Ale zanim to nastąpi to coś naskrobię, żeby nie było tu zastoju.

Na początek trochę się pożalę. Gramajda powinna niby propagować planszówki, członków ma chyba z 30tu a mimo to w tygodniu nikt nie miał czasu pomóc Asi w propagowaniu planszówek wśród najmłodszych na półkoloniach w Poznaniu. Szkoda bo dzieciaki jak ich opiekunowie podobno połknęli bakcyla.
No ale widocznie sesja czy praca, mało czasu a to tylko planszówki (mam nadzieję że Prezes tego nie czyta ;p)

O i tyle jeśli chodzi o granie, dostałem telefon, że mam się zbierać i lecieć dalej.

Powiem tylko że smakiem obeszłem się grą "sins of solar empire". Może ją jeszcze ugryzę. Bo muszę przyznać, że od dłuższego czasu chodzi za mną Master of Orion 2 (który nie rusza na moim super kompie) więc z uporem maniaka szukam jakiś fajnych strategi kosmicznych ;D

A dotychczas to gram z Asią w planszówki na necie albo staram się ściągnąć do nas jakiś fajnych ludzi i pograć naprawdę w planszówkę.

Jutro poniedziałek, z jednej strony liczę, że będę mógł wpaść , chociaż jakieś fotki porobić i pogadać, a z drugiej chciałbym kogoś ściągnąć do nas, żeby sobie Asia też pograła.

Acha, i jeszcze jedno nim wyjdę, mam nadzieję dostać w niedługim czasię przesyłkę z Fantasyflightgames, z brakującymi elementami. Więc szykuję się na niezłą walkę w mieście Arkham ;D

wtorek, 18 stycznia 2011

Bo ja taki fajny chłopak jestem

W sobotę mieliśmy gości (średnia wieku całkiem niska, bo zaniżały ją malutkie bobasy), potem Patrycja miała koncert.
Zreszta ciężki dzień był nie tylko dla mnie, więc jak tylko teściowa poprosiła o wyjście z psem się zgodziłem (a co przewietrzę się trochę).

Idziemy do parku, późny wieczór, ciemno. Obok mija mnie jakiś łysek w skórzanej czarnej kurtce.
A ja w tym momencie wdeptuje w kupę jakiegoś psa. Patrzę na ziemię a tak bobki ciągną się przez jakieś 5 metrów, wdepłem w ostatnią z rzędu. FART?

Idę dalej, szuram butem i widzę , że typek który mnie miną zawraca i idzie w moją stronę.
Myślę, że pewnie będzie chciał kasę na piwo to go zbesztam, ale jak będzie marudny to go chyba pobiję i się wyżyję bo jakiś zdenerwowany jestem ;p
Typek podchodzi i mówi coś niewyraźnie.
Ja: Co ?
On podchodzi bliżej i łapie mnie za tyłek.
Odskakuję zdziwiony. Czuję zapach piwa, nieźle typek nawalony.
I widzę, że wyciąga łapę na moje przyrodzenie.
Szybko odbijam jego grabę i mówię : Idź stąd!
On pytający wzrok, jakby nie kumał. To ja znowu: Idź stąd! Mykaj!
Wiec idzie, odwraca się za chwilę i mówi: A szkoda, bo taki fajny chłopak jesteś.

Wracam do domu. Muszę się zdrzemnąć.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Nowy rok nowa jazda

No to jedziemy w ten rok 2011, niby niewiele się zmieniło a jednak.
Ot chociażby wczoraj kupiona zmywarka do naczyń. Trochę większe porządek w domu.
Kinga coraz to starsza i mądrzejsza, już nie płacze bez sensu i widać po niej czego chce.
Myślę, że rok 2011 powinien być pod znakiem robienia kasy, przez ostatni miesiąc budżet rodzinny się trochę rozleciał. A jeszcze mieliśmy kupić auto jakieś ;/

Trzeba z głową

Ale dużo się nie zmieniło, ciągle chce mi się grać w planszówki, Asi też się chce ale nie może isć do Alibi ;/

Ale jeszcze pogramy hehe ;> Mamy zmywarkę to będzie więcej czasu.

Orkiestra była i mnie to cieszy ;> oby grali do końca świata, i nawet dzień dłużej XD