poniedziałek, 27 września 2010

urwanie glowy

dzisiaj się dużo zdarzyło i nie mam czasu na nic dla tego w wielkim skrócie (i z przymrużeniem oka):
przed 6 pobudka
pies nie chce kupać bo pada
gazeta jest w innym sklepie
autobus do pracy i deszcz
praca 1 detal na śmieci
powrotny autobus spóźniony, moknę na deszczu
Kinga zły humor cały dzień
w restauracji nie ma miejsc, a potem drut w posiłku .. i nie ma ciasta czekoladowego
urodziny pat
montuję fotel i baldachim na szybcika
młodsza siostra zazdrosna? wielka histeria (a Asi nie ma)
udało się
lody urodzinowe
teściowa mdleje + karetka do szpitala
kąpiel Kingi
pies kupie 2x na dywan, lewa skarpeta do wyrzucenia
na dworze pies nie chce kupać
zły humor teraz to ja mam okropnie
czy ja jestem na tyle zły, żeby zabić psa?
rejs do alibi, tylko odebrać grę
wnoszę teściową
karmię i podaję leki
sprzątanie i zmywanie
kąpiel
chwila na kompie
i już się robi 24:00

nie ma gier, nie ma sexu, muzyka ratuje dzień

chciałbym tyle powiedzieć i nie mogę
czy od tego się w końcu wybucha?

blanoc

środa, 15 września 2010

Dzień z życia Taty

Wstaję o 6:00.
Sprawdzam czy wszystko ok, mam chwilę żeby popatrzeć na moją żonę i córkę.
Sprawdzam czy Patrzycja jest przykryta, ubieram się.
Odpalam kompa, klikam Pardusa, sprawdzam pocztę, czytam forum Gramajdy i facebooka. Przeglądam wiadomości i pogodę itp.
6:35 zbieram się do pracy.
Praca do 15:00.
Powrót, dzisiaj było tak:
15:15 idę do przedszkola po Patrycję, idziemy na piechotę bo taniej, zdrowiej (dzisiaj ładna pogoda), i szybciej (korki niesamowite). Po drodze zbieramy kasztany i rozmawiamy o różnych rzeczach. Np dla czego kościoły są takie wysokie. Czemu na "zebrze nie ma świateł" . itp
Szybki obiad ( z przerwą bo okazało się, że auto zostało na światłach) odgrzewane pulpety z ryżem z wczoraj.
Potem chwila przytulania do kingi, żeby odciążyć mamę i żeby się trochę oswajała ze mną.
o 17:00 idziemy z Patrycją do parku pozbierać trochę kasztanów. Bo o 18:00 ma przyjść ciocia Asia z córką i razem będą robić kasztanowe ludki.
18:00 jesteśmy w domu, okazuje się, że gości dzisiaj nie będzie. Więc gramy w Talizman.
O 19:00 okazuje się, że już za późno, składamy grę, Pat idzie oglądaćBakugany, a ja rozmawiam z żoną i szykujemy się do kąpieli młodej.
o 19:20 Asia kąpie Kingę a ja asystuję.
O 20:00 jemy kolację całą rodziną.
20:30 szykuję papiery bo jutro będę latał po urzędach. Asia myje Pat bo Kinga śpi i ma chwilę czasu.
21:00 czytam Patrycji bajkę na dobranoc.
21:15 siadam na kompa, w końcu mam chwilę czasu dla siebie.
Do 21:30 piszę na blogu.
Potem klikam pardusa, popatrzę chwilę conieco i idę sie kąpać i spać.
O 22:00 już mam nadzieję leżę w łóżku
I jak mam szczęście to mogę zasnąć o 24:00 ;p


piątek, 10 września 2010

Jak zostałem prawdziwym Tatą

Piątek, 10 września 2010 roku. W zasadzie to moje imieniny o czyn dowiedziałem się dopiero 15 minut temu.
Godzina 4:15, budzi mnie Asia. Ma skurcze. Do rana nie spała budząc mnie co jakiś czas. Ja nieprzytomny staram si zapamiętać godziny skurczy.
7:00 Pobudka, przynajmniej oficjalne bo oboje jesteśmy niewyspani. Trzeba obudzić Patrycję i zabrać ją do przedszkola. Ja rezygnuję z pójścia do pracy i chcę Asię zawieźć do szpitala. Bo to może już. Na szczęście Rafał zabiera młodą na weekend.
9:00 w szpitalu przez godziną Asia ma 4 skurcze i prawie żadnego rozwarcia.
Wracając idziemy do M1 na zakupy i o 13:00 do IKEI na obiad. Wracamy, przez 2h Asia ma coraz boleśniejsze skurcze. O d 15:00 do 16:00 było ich 6. Wydaje się, że są coraz częstsze.
Przed 17:00 jesteśmy przy szpitalu, zaparkowałem dość daleko. Idziemy powoli zatrzymując się co chwilę. W szpitalu pani nas przyjmuje jakby niechętnie. Ja muszę czekać przed drzwiami. Po chwili 2 piguły wywożą moją żonę na łóżku i jadą na salę. Podobno jest już w 2 fazie i rodzi. Asia krzyczy żebym załatwiał papierologię i szybko leciał do niej bo nie zdążę.
Zanim piguła wraca, i robimy papiery mija 10 minut. Mówię jej kiedy mogę iść do żony, a ona że nie ma sensu teraz bo już po porodzie.
SIC!
Poród trwał jakieś 5 minut, o 17:15 byłem już ojcem, ale do Asi mogłem wejść na chwilę (i to nielegalnie) ok 18:00.
Dobrze że tak szybko, przynajmniej się nie męczyła ;D
Jeszcze nie znam dokładnych danych, oprócz tego, że wszystko jest OK.
zaraz lecę do niej w odwiedziny.