Gdyż dusza jego jest strapiona. A może to i mało powiedziane.
Zazwyczaj Demnogonis duma o wielu rzeczach na raz. Wielotorowy strumień myśli przebiega przez ten niewielki móżdżek. Wizje dotyczące niektórych tematów ciągle siedzą w jego głowie, a niektóre pomysły trafiają do jego głowy tylko na chwilę.
Ostatnio obecne jest przygnębienie, i może nawet trochę gniew.
Zdobywanie przyjaciół, ale takich prawdziwych nie jest procesem łatwym ani szybkim. Dla tego szczególnie boli jak się przyjaciela traci. A im bliższa osoba tym bardziej boli.
Śmierć jest łatwa, nie masz na nią wpływu. Poczucie bezradności ? Mnie nie dotyczy, wiem jak działa natura.
Jeśli powodem jesteś ty? Jeśli możesz / mogłeś coś zmienić. Czy teraz już za późno? A jeżeli jesteś za głupi, żeby zrozumieć co zrobiłeś ? Mówisz poddaj się i uciekaj. Mam uciekać czy walczyć?
Ja jestem wojownikiem.
Odrzucasz dyskusję więc cię nie przekonam. Mam czekać aż czas przeminie w nadziei, że to przemyślisz? Czy cię skreślić?
Kto w takiej sytuacji jest głupi ?
Może to ja.
Tak naprawdę to nie chcę rady. Nie potrzebuje też współczucia.
Potrzebuję hurra optymizmu.
Zabawne, że jak się już przez to wszystko przejdzie to nie potrafi się już płakać.
Jak byłem młody, jeszcze wrażliwy potrafiłem płakać. Nawet tak o siebie zmusić (myślałem wtedy o czymś smutnym i płakałem). Korzystałem z tego często, żeby pozbywać się paprochów, much i długich żęs z moich oczu.
A teraz nie da rady.
Jak mi w pracy wpadnie wiór w oko, to muszę go wyciągać ręką itp. Nawet jak włożę palec w oko to nie specjalnie lecą łzy. Jakby już nie potrafiły łzawić.
To co? Głowa do góry i jedziemy dalej.