niedziela, 13 listopada 2011

Znowu się czepiam

Nowa myśl mnie natknęła

Chrześcijanie to w zasadzie tacy komuniści.

Bo tak myślę sobie:

Marks chciał dobrze, część innych pewnie też. Idea komunizmu ? Piękna w sumie. Wszyscy równi, wspólnie pracujemy dla dobra całego narodu czy nawet roju. Bo tak mi się kojarzy w zasadzie idea komunizmu. Jak mrowisko. Każdy na swoje zadanie, nikt się nie leni. Wszyscy razem.
W praktyce jednak ludzie są ułomni i nic z tego nie wyszło.

Tak jak w religii katolickiej. (żeby nie było, czepiam się tej religii nie dla tego, że nie lubię jej jakoś wyjątkowo. Ja uważam, że każda religia to trochę głupota i zabobon. Ale cóż, niektórym to jest potrzebne, a jeżeli jest z tego dobro a nie zło to będę to popierał).
I tak idea Chrześcijańska, całe te 10 przykazań. Dla mnie bomba. Bardzo ładna etyka ubrana w pewną mitologie. (w zasadzie mogło by być bez tej otoczki, ale widocznie jest potrzebna głowologia). Co z tego, że idea bardzo dobra, jak wykonanie do bani.
Na pewno są ludzie dobrzy i prawi i religijni itd. Ale odnoszę wrażenie, że większość to jakaś pomyłka. I nic z tego nie wyszło.

No bo co, wyobrażam sobie:
Idę do kościoła na 1h tygodniowo i mam zaliczone. Jak studencik "odhacza" obecność na wykładzie. Zresztą tak jak na studiach część ludzi pewnie nie uważa na kazanie itp ;> No ale przy najmniej nie sądzę żeby w ostatnich rzędach spali :D

No ok ale do sedna. Kościółek zaliczony teraz znowu mogę cały tydzień przeklinać, obijać się, ... z resztą co tam będę wymieniał. Po prostu grzeszył ;>

Czy się stoi czy się leży, po śmierci Niebo się należy.


środa, 2 listopada 2011

Świerszcz

Na pczątek analiza tekstu Marcina Świetlickiego:

Powiedziałem: znam takie miejsce,
gdzie przychodzą umierać koty.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę.

Powiedziałem: jest jasne i ważne.
Powiedziałem: jest czyste i pierwsze.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę, nie chcę.

Powiedziała to w taki sposób,
że musiałem odwrócić się od niej.
Od tamtej pory
powoli
zbliżam się
do wyjścia.

Moja analiza:

Podmiot liryczny zwraca się w pierwszej zwrotce prawdopodobnie do swojej ukochanej osoby z pytaniem. Czy chce zobaczyć miejsce gdzie przychodzą umierać koty. Powszechnie wiadomo, że "nikt nie widzi śmierci kotów". Stary kot wie kiedy nadchodzi jego czas u znika gdzieś. Sam jako właściciel wielu kotów nigdy nie widziałem kiedy mój kot umarł. Myślę więc, że podmiot liryczny chce pokazać swojej kochanej kobiecie coś wyjątkowego. Coś, czego prawdopodobnie nikt jeszcze nigdy nie widział. Wielu ludzi chciało by poznać taki sekret kotów. Ona jednak odpowiada, że nie chce. Krótko i zwięźle.
Podmiot liryczny nie rezygnuje i próbuje zachęcić swoją miłość. Opowiada jakie to miejsce jest wyjadkowe. Jest jasne, ważne, czyste, i pierwsze jakby koty wybrały na miejsce swojej śmierci wyjadkowe miejsce na ziemi. Mówi się, że kot ma 9 żyć. Isota która żyje tak długo, która potrafi oszukać śmierć tyle razy musi mieć pewien szacunek dla umierania. Ludzi dla swojego Boga potrafią wznieść niewyobrażalnie piękne budowle, potrafią wytworzyć przepiękne działa sztuki. Kot potrafił widocznie znaleźć przepiękne i wyjątkowe miejsce w którym mógłby umrzeć. Mimo samego umierania, miejsce te nie jest ponure i mroczne. Ono jest jasne, przyjemne.
Jednak ona odpowiada : Nie chcę. Dwa razy, krótkie zdanie.
Podmiot liryczny wyjaśnia w trzeciej zwrotce, że sposób w jakim odmówiła, spowodował, że musiał odwrócić się od niej. Nie ma tu informacji jaki do był sposób, jest tylko skutek. Od tamtej pory, powoli oddala się do wyjścia. Jakby zaczął oddalać się od niej psychicznie, zatraca z nią więź emocjonalną, aż w końcu być może odejdzie od niej. Być może sposób wypowiedzenie "nie chcę" nie był przyjemny. Może był za stanowczy. Sam nie cierpię jak ktoś mowi "nie bo nie" i pozostaje głuchy na wszelkie argumenty. A może chodziło raczej o to, że Ona nie postarała się wyjaśnić dla czego nie chce. Czy się boi ? Czy ją to brzydzi? Czy ma jakieś zasady moralne których nie chce naruszyć? Czy może boi się przyznać i po prostu ucina wszelką dyskusję? Może On popełnił błąd i nie wyjaśnił jej jakie to dla niego ważne, żeby zobaczyła to co on wie.
Dla mnie w tym tekście zawarta jest duża część istoty bycia ze sobą. Człowiek powinien dzielić się swoimi wyjątkowymi chwilami, pomysłami, przeżyciami ze swoją drugą połówką. Ale tez powinien potrafić przyjąć taki "dar" od swojej połówki. A jeżeli nie chce lub nie może, powinien to wyjaśnić poprzez dialog/dyskusję. Dwoje kochających się ludzi powinno się rozumieć i razem dochodzić do kompromisów. Ale też wyrażać swoje pragnienia czy problemy i nie zamykać się w sobie.
Jakby cięta odmowa, próba odepchnięcia psychicznego partnera, mogła być początkiem końca związku.

.
.
.

Uwielbiam grę Twilight Imperium. jest to dla mnie najfajniejsza z gier. I tylko jedną wadę (zajmuje dużo czasu). I same zalety.