środa, 11 grudnia 2013

Nie mam czasu

Nie mam czasu na nic
3'ka dzieci,
dużo pracy,
dota 2
planszówki

Tyle miałem w głowie, tyle chciałem napisać w mojej "myślodsiewni" ale nie ma czasu.

Ale ciągle żyję, ciągle jestem ..

http://www.youtube.com/watch?v=qM0zINtulhM

cy soon

środa, 13 lutego 2013

A po co mi ZUS ?

Ostatnio w radio głośno było o projekcie opodatkowania "singli". Podobno w naszym pięknym kraju singli jest baaardzo wiele (wydawało mi się, że powiedzieli 27% ale nie jestem pewien). Kiedyś już był taki podatek dla kawalerów. to teraz też by mógł być. W końcu kawaler nie będzie miał dzieci i kto go spłacać na emeryturze? Niech będą mieli motywację do ożenku i robienia dzieci. Bo ZUS m debet. Mało tego, ktoś wspomniał, że powinno się opodatkować też małżeństwa bezdzietne. A jak ktoś nie może zajść to znaczy, że jest szkodnikiem?

No ok, a teraz to co Ja o tym myślę.

TOTALNA BZDURA!

Jak dla mnie to powinni zlikwidować ZUS. I niech każdy martwi się o siebie. Każdy powinien decydować o sobie. Sam bym z chęcią decydował jak wysoko ubezpieczyć swoje zdrowie, ile odkładać na "emeryturę" a ile odkładać dla moich członków rodziny (np babci, mamy itp).
Moja argumentacja?
Po 1, ja się zabezpieczam i robię dzieci. I liczę, że jakbym zaniemógł w przyszłości to się mną zaopiekują.
Po 2, jeżeli zarabiam powiedzmy 5000, to z tego 1200 zl idzie w podatku (część na zus, ubezpieczenie zdrowotne i inne takie). A jeżeli moja babcia dostaje szalenie wysoką emeryturę w wysokości powiedzmy 1600 na rękę, to zamiast płacić na ZUS wolałbym 300 dać na babcie. 6 wnuków takich jak ja by jej wystarczyło lepiej niż teraz. A jakby coś takiego zacieśniło nasze więzy rodzinne ;>
Po 3, to że ktoś nie ma dzieci, nie oznacza, że na ZUS płaci mniej. Bo np jak ktoś jest karierowiczem, i nie w głowie mu baby i tym bardziej bachory, to założę się, że w swoim pracocholiźmie zarabia więcej niż .... no powiedzmy bardzo dużo, a co za tym idzie o wiele więcej płaci na ZUS.
Po 4, kasa odkładana przez nas (i inwestowana) do czasu naszych emerytur by nieźle narosła. A może i by się podwoiła. A w mechanice ZUS'u co jest zabrane to jest od razu oddane.
Po 5, pieniądze tak inwestowane ożywiły by na pewno gospodarkę (Polską jeżeli inwestowane były by w Polsce).
Po 6, zawsze uważałem że "marchewka jest skuteczniejsza od kija". Takie becikowe (mimo, że to lipa) jest bardziej zachęcające niż jakaś tam kara za brak dziecka.
Po 7, jak byłbym quazimodo w dzisiejszych czasach, i singlem z nie swojej woli, czy miałbym zestaw operacji plastycznych na NFZ ?

Czy mój brat wobec tego jest szkodnikiem ? Nie ma oszczędności, ma pewne jakiś kredyt, i nie zamierza mieć dzieci ?

Mam nadzieję, że rząd w końcu zmądrzeje i ograniczy ilość urzędasów, ja bym tam uciął równo na pól. I połowa wylatuje z pracy ... a sio!
Ale to już inny temat.

poniedziałek, 11 lutego 2013

ElYta ;>

Znam wielu ludzi. O wiele więcej niż się niektórzy spodziewają. To zadziwiające, ponieważ nigdy nie zależało mi na kontaktach z ludźmi. Z racji mojej wstydliwości zostałem samozwańczym odludkiem i antyspołecznikiem. 
No ale na niewiele się to zdało, bo na skutek niewiadomej dla mnie siły ludzie jakoś do mnie lgną. I nawet jak nie mają siły czy też odwagi przebić się przez mój Izloacyjny Niewidoczny Mur żeby się ze mną zaprzyjaźnić, to przynajmniej pozostają moimi znajomymi (a nawet dobrymi znajomymi). 

Ale nie o tym chciałem pisać. Więc mam tą ogromną pulę znajomych twarzy, nawet jeśli czasem zapomnę imienia to pamiętam charakter. Tzn przypisuję pewne cechy charakteru do facjaty, a to jak kto się nazywa to sprawa mniej ważna (aczkolwiek nie mówię wcale, że nie ważna, wręcz przeciwnie).  I co się okazuje?
Wszyscy ci ludzie to ludzie mądrzy i inteligentni. Ja wiem, że czasem uważam kogoś za debila.  Le no kurcze, największy "debil" wśród moich znajomych to prawie geniusz! (tak tak powlewajcie sobie). 

I zdaję sobie z tego sprawę naprawdę rzadko. 

Otóż niedawno byłem z moją prze-najukochańszą małżonką na koncercie w "klubie". Nigdy wcześniej tam nie byliśmy ale czasem pojawiam się w takich przybytkach jak kluby więc się przygotowałem (tak mi się zdawało przynajmniej). Klub nosił nazwę SQ i (uwaga, antyreklama) i moja noga tam nigdy więcej nie postanie. 

Początek był całkiem niezły, ale okazało się, że start o 22:00 to tylko przykrywka, bo "support" (całkiem fajny: Olivia Anna Liviki, miała naprawdę całkiem ciekawe i energetyczne kawałki, i sama dała naprawdę wszystko ;D ), support zaczął grać o 23:00, a realny koncert zaczął się dopiero po 24:00. 
Rebeka (czyli Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny) jak zawsze dali radę i byli bezbłędni. 
Ale znowu odbiegłem od tematu.

Ludzie, którzy przyszli do tego klubu do śmietanki nie należeli. Nie chciał bym urazić nikogo więc to co napiszę proszę traktować z przymrużeniem oka. Ale mówię tu chyba o większości niż miejskości uczestników. 
Po pierwsze i najważniejsze kupa ludzi paliła papierosy ! W miejscu publicznym palić papierosy ?!?! Nikt im oczywiście nie zwrócił uwagi bo przecież ochroniarze, jak i dźwiękowcy też palili ! Niewyobrażalne.
po drugie, niektórzy ludzie przyszli się chyba tylko nawalić. Może licząc, że na imprezę przyszli też ludzie płci odmiennej, którzy też przyszli się nawalić. Licząc na szybki sex ?
Gdzie tu sens ?
A słownictwo jakiego używają ? 
Wulgaryzmów używam prawie codziennie (i tak mi nikt nie uwierzy). Ale żeby w zdaniu używać więcej przekleństw niż słów ? Wulgaryzmy stosować jako odstępy, spacje między wyrazami ?
Byłem dość podbudowany, szczególnie, że w brzuchu Asi siedzi mały człek. 
I całe szczęście, że żaden napruty pajac nie próbował ze mną zadzierać. Bo doszło by zapewne do rękoczynów. 

.
.

Oj tak. Warto czasem przybyć w takie miejsce, żeby docenić wartość swoich znajomych. 



czwartek, 7 lutego 2013

geny ? czy nie geny?

No to jednak szykuje się syn. Całkiem nieźle.
Asia więcej nie chce , ja bym jeszcze jedno z chęcią zrobił.
Genetycznie powinienem mieć co najmniej 3 swoje.
Jak mam dobre geny to szkoda by było je zmarnować.
Byle tylko do puli były losowane te najlepsze.
Bo niestety chyba jestem workiem skrajnych genów, tych najlepszych i tych najgorszych.
Chociaż z genami to trochę jak z grami planszowymi.
Nie ma chyba złych genów, są tylko aktualnie niepotrzebne.

Prosty przykład, po co komu futro jak klimat jest ciepły. Albo po co kły i szpony roślinożercy ?
Więc co jest ważne w dzisiejszych czasach ?
Chyba inteligencja i zdolności przystosowawcze. Chociaż i zdrowie fizyczne też się przydaje.

Dla czego uważam, że jestem super?
bo ani razu nie miałem nic złamanego, żadnych większych problemów zdrowotnych. Silny w miarę. Na tyle inteligentny że łapię szybko techniczne nowości. A w ogóle to umysł ścisły. Wysoki próg bólu.

A wady ?  Trochę słaba pamięć. Zaburzenia psychiki, nieśmiałość (ale czy to w ogóle zależy od genów? )
------------------------ (tu napisałem więcej, ale skreśliłem. Po co ma się aż tak uzewnętrzniać ?


eee i tyle.

Ale tak najbardziej to chciałbym, żeby moi potomkowie byli sprawni fizycznie i psychicznie.


poniedziałek, 4 lutego 2013

Pracoholik

Pracuję codziennie od poniedziałku do piątku. Regularny czas pracy od 7:00 do 15:00.
W pracy pełnię różne funkcje. jestem nadzorcom i administratorem pracowniczej sieci. Jestem szefem kontaktów zagranicznych, jestem specem od programowania w Fanuc i Sinumeric. Jestem głównym architektem" graficznym. Jestem też sprzątaczem, nosicielem i do niedawna tym najmłodszym.

Ja sam o sobie mówię, że jestem "inżynierem ruchu". Pilnuję, żeby maszyny pracowały. Żeby produkcja trwała więc, żeby montaż miał co robić.
Jako, że czuję się odpowiedzialny za produkcję. Strasznie się martwię, jak maszyny stoją. Martwię się jak nie ma narzędzi, martwię się jak nie ma kto zmieniać detali.

No i własnie, do sedna. Martwię się jak zamówienia i terminu gonią. A z kalkulacji wynika, że nie zdążymy. Więc jeśli mogę to wtedy zostaję dłużej. Czasem przychodzę w sobotę. Jak nie mogę później to przychodzę wcześniej ! Jak mam 7 dni zwolnienia, a czuję się zdrowy po 3 dniach, to przychodzę i (oszczędzając się) robię dalej [i w sumie nielegalnie].

Czy to pracoholizm ?
Czy powinienem olać ? I w weekend "odpoczywać" ? (czytaj zajmować się domem, sprzątać, robić zakupy, pranie itd etc.)
Do tego zbliża mi się remonto w domu, co jeszcze komplikuje sprawę, bo mam też duuużo roboty w domu ;/

Idę spać, muszę się wyspać bo jutro mam dużo pracy.

piątek, 25 stycznia 2013

Kilka przemyśleń

Strajk:

Oświadczam, że nie zgadzam się ze strajkiem Związku Zawodowego kolejarzy. I na skutek ich strajku zostałem zmuszony sam zastrajkować. Nie będę korzystał z usług PKP przez dłuuugi czas. No na pewno do wakacji, a może i dłużej.
Ale dla czego się z nimi nie zgadzam?
Otóż dla tego, że uważam za słuszne odebranie im ulgi na przejazdy kolejami. Co to ma oznaczać, że w dobie kryzysu mogą oni sobie jeździć "prawie" za darmo i to w pierwszej klasie ?!?!
Niech mają po prostu 50% ale tylko na drugą klasę i będzie OK.
A wcześniejsze emerytury ?
Deputat węglowy ? (chociaż nie wiem czy tego już nie zlikwidowali)
Dodatki Jubileuszowe?
Premia na dzień kolejarza?

Pracuję w prywatnej firmie. Nie mam premii na dzień inżyniera (może dla tego , że takiego dnia nie ma ... a szkoda). W zasadzie nie mam żadnych przywilejów. No może takie, że jak mi się coś popsuje w domu lub w aucie to mogę podjechać do warsztatu i skorzystać z zaplecza narzędziowego. Za materiały oczywiście płacę, a amortyzację narzędzi pomijam. Ależ mi to przywilej (ale mi się bardzo przydaje ;p )
Wszystko jest jasne, pracuję xx godzin, dostaję za to yy kasy bo tak się zgadałem z szefem. Proste.
W sumie to jest tak jak w podatkach.
W Polsce mamy wysokie podatki (no wiem, przesadzam, mamy średnie podatki ale dla mnie są za wysokie), ale za to niektóre jednostki mają "ulgi". Czyli w zasadzie przywileje. To oczywiście jest powodem wielu nadużyć  (chociażby zakładanie firm na 3 miesiące przed porodem).
W USA z kolei jest prościej. Po prostu masz niskie podatki (podatek dochodowy 15,3 % gdzie połowę jego płaci pracodawca!, oczywiście co stan to obyczaj, i też są zależności od dochodów i ulgi więc w sumie płacisz od 10% do 35%, czyli największy podatek to i tak mniej niż w Polsce ? Licząc, że pracodawca płaci jego połowę !)
I tak powinno być z kolejarzami!

Rozciągnę to nawet więcej. I poucinałbym więcej przywilejów. Prawie wszystkie (ale nie wszystkie). Ale jednocześnie chciałbym obniżenia podatków !

Dalej dla czego nie chcę zniesienia wszystkich przywilejów ? No np nie wyobrażam sobie 60latka pracującego w kopalni. Albo nie chciałbym być operowany przez 64 letniego chirurga. Rozumiem stres jaki przechodzą np. żołnierze czy policjanci. Ale trzeba być rozsądnym.

Tak jak NFZ. Ludzie ciągle chcą być leczeni "po ludzku" a sami nie dbają o zdrowie. Chodzą  w mrozie bez czapek. Jak są chorzy to nie leżą tylko idą do pracy/na imprezę czy coś. Jakby każdy płacił za leczenie sam to by bardziej dbał o zdrowie. Proste. Dla tego uważam, że ubezpieczenie zdrowotne (jak i emerytalne, ale to inny temat) powinno być opcjonalne , zróżnicowane i dobierane indywidualnie do klienta. I spokojnie bym płacił na zdrowie 2x więcej (a może i 3x), byle tylko nie czekać w kolejce, i żeby lekarz miał dla mnie czas. Bo zdrowie jest najważniejsze.
A co do emerytury to wykupił bym "pakiet podstawowy" gdyż uważam, że sam się najlepiej zajmę moimi oszczędnościami. W końcu mam swojego "agenta" ;D
Podobno, jak ktoś myśli o swojej emeryturze, to powinien sobie odkładać DODATKOWO 1000 zł miesięcznie na jakieś konto/lokatę. To wtedy jako dziadek nie będzie biedował, i będzie mógł jak niemiecki emeryt jeździć po świecie i zwiedzać. Hmm ale kogo stać na takie odkładanie. Swoją drogą ciekawe jak działa system emerytalny w Niemczech.

Ale mam czasem takie myśli, że na starość zrobię fortunę, ale wybuchnie jakaś głupia wojna lub inny kryzys i wszystko stracę ;/ Ale chyba mimo to, zaryzykuję. ;D