Mam madzieję, że taki wulgaryzm w tytule nie obraził nikogo. To cytat Kazika oczywiście. Tak sobie siedzę i myśle, bo mam sporo czasu wolnego. A myśle na temat tego co mogę napisać na blogu a co nie. Tak naprawdę miałem ochotę napisać cośo sobie. Ale brakuje mi tych chamulców, tego mentalnego ograniczenia, które winno byćw pojone w każdym z nas. Taki rodzaj sumienia mówiący mi co mogę zrobić a czego nie powinienem. I tak siędzę i myśle jak wiele mogę powiedziećo sobie.
Dynda mi to kto to przeczyta, może koleżanka, może przyjaciel, może mama a może premier ? Dla przeciętnego człowieka to i tak nie ma żadnego znaczenia. Ktośkto mnie nie zna (współczuję, że chce mu sięczytaćblogi nieznajomych) po przeczytaniu zapewne zapomni o tym zaraz, albo popuka się w głowę albo coś. Ale ktośkto mnie zna? Co może pomyśleć ktośkto mnie zna jak przeczyta coś o mnie czego generalnie nikomu nie muwię (i nie dla tego że się wstydzę, tylko raczej dla tego, że nikt nie pyta).
Zapewno pomyśli, że mnie nie zna.
Ostatnio właśnie jedna droga mi osoba zdała mi relację. Czyta i czyta i sie zastanawia, czy to naprawde ja? Jaki jestem naprawdę, gdzie udaję? Bo to przecież nie ja, to nie mój styl. Że wydawałem się poważnym człowiekiem a tu robie jakieśdziecinady i głupoty. hmm
punkt siedzenia
ok, ok już piszę coś o sobie.
narazie jakiś sofcik (czyli nawiązując do tytułu od oralnego)
Mojąistotę można określić jednym słowem. Słowo to: WODA. Tak, tak, zwykłe H2O. Woda. Czysty, przejżysty i spływa tam gdzie mu wygodniej. Ta przejżystośc to tak jakbym nie miał nic do ukrycia, można mnie zobaczyćna wylot. I jestem szczery (tzn staram się być w miarę możliwości). A co do spływania ... Często jest tak, że życie przychodzi do mnie a nie ja do niego. Miałem może kilka życiowych problemów do rozwiazania, z tego jeden chyba tylko byłbardzo poważny i trudny. Reszte decyzji podejmowałem jak spływająca woda. Woda płynie, omija prszeszkody, szasem zatrzymuje sie w zagłębieniu by potem jak sie nazbiera odpowiedni poziom ruszyć dalej. Jak jest większy spadek to płynie szybciej. Jak jesy luźny grunt to daje sięwchłonąć. Itd
A teraz przykłądy:
Po skończeniu podstawówki wybrałem liceum, bo było bliziutko domu, i moja mama tam uczyła wiec bywałęm tam czasem jako mały szkrab. Tak jakbym szadł na swoje. Wybrałem kierunek mat-fiz, tylko dla tego, że nauczali tam angielskiego i niemieckiego. Języki które jak mi sięwydają są ważne. Studia? Chciałem zostać informatykiem, bo lubie komputery, ale się nie dostałem. Na fizykę brali każdego. Niby chciałem się przenieść, ale na fizyce było fajnie więc zostałem. Praca? Szukałem dość długo bo ok pół roku. Jak ślepej kurze ziarno sie trafiło i jestem zadowolony. Miłosnych tematów nie będe poruszał bo to już byłaby penetracja ;>
Znajomi ? Zacząłem od Cuba, bo był blisko, a w gry gram od małego. "Prezesa" poznałem u "Dwunastnicy", i tam się dowiedziałem o chęci organizacji spotkań z planszówkami. Lubię grać wiec byłem tam. Więc znajomi jakby mnie poznali a nie ja ich. Kto przyszedł na gry był z czasem poznawany ;D
OFE? niby jedyna rzecz którą wybieramy sami hehehe, ale też się przecież kogoś trzeba poradzić.
Hmm taki jestem ... pfff
A może ktoś chce o coś zapytać ?
A ja napiszę komentarz do tego starego posta. Fajny post, taki szczery. Całkiem obiektywnie, chociaż subiektywnie... ;)
OdpowiedzUsuńMóc być szczerym i przejrzystym, dać się poznać od każdej strony - to cudowna wolność, jednak nie każdy może być taki i to nie tylko ze względów egoistycznych ale także dla komfortu innych. zatem tylko Tobie pozazdrościć, bo o to chodzi by żyć szczerze. nie każdy jednak ma w sobie tyle sił.
OdpowiedzUsuń