Zastanowiła mnie jedna rzecz. Uwaga, tu będzie spoiler dla tych którzy nie czytali lub nie widzieli filmu, lepiej nie psuć sobie zabawy i nie czytać dalej.
Profesor Dumbledore umiera na końcu. Zabija go Snape. Oczywiście scena mnie bardzo wzruszyła. Ja sam jestem takim Dumbledorem, lubię każdego człowieka. Wierzę, że każdy jest bazowo dobry. Wybaczam innym. I pewnie też umrę z ręki kogoś , kogo uważam za kogoś bliskiego, być może z ręki kogoś, kogo uważam za przyjaciela. Skończę tak marnie jak profesor D. Smutny to koniec.
A może nie smutny. Domyślam się, że tamta śmierć nie poszła na marne. Ale to nie jest istotne. Istotne jest chyba to, że nawet wiedząc jakie jest ryzyko. Wiedząc, że zostanę kiedyś zdradzony i tak się nie poddam i będę wierzył w innych. Bo wierzę w innych i wierzę w siebie. Ba! Wiem, wiem że czynię tak jak powinienem.
I tyle ...
i tak trzymaj ;> grunt to umrzeć w zgodzie z sobą :)
OdpowiedzUsuń