Więc to ostatni post jaki piszę jako wolny człowiek. Ale co by tu napisać ?
Ok. Ślub.
Ludzie mi gratulują i pytają jak się czuję i jakoś tak przeżywają całą tą ceremonię o fakt zawarcia związku małżeństwa. Mi trochę głupio bo nie czuję jakoś niczego wyjątkowego w tym ślubie. Jest to dla mnie jakby kolejne święto rodzinne, które muszę jakoś przeżyć. Z tym, że tym razem będzie trudniej bo nie mogę być gburem jak zawsze. Muszę sprawić, że mojej ukochanej będzie jutro wyjątkowo. Przynajmniej na tyle na ile jest w stanie dopuścić mój imprezowy kompromis.
Asia miała już wcześniej jeden ślub, kościelny, nie opowiadała mi o nim za wiele niestety. Jednak podejrzewam, że był o wiele bardziej romantyczny niż ten, który ma nastąpić jutro. Jutro to będzie mała ceremonia świecka na rynku poznania. A potem skromny obiad i torcik. Wszystko po jak najniższych kosztach.
W sumie nie jesteśmy jakoś biedni. Ale mamy razem wrodzoną tą poznańska zdolność zaradności, przez większość ludzi mylnie spostrzeganą jako skąpstwo. Chcemy zaoszczędzić jak najwięcej kasy, żeby jakoś zapewnić byt przyszłemu potomkowi i nam samym. I żebym mógł bez wyrzutów sumienia kupić sobie od czasu do czasu jakąś planszówkę jak za starych lat młodości.
Ale dość już o samej ceremonii. Człowiek nauczony przez te wszystkie głupie romantyczne filmy, że po ślubie żyli wszyscy długo i szczęśliwie. Jakby przed ślubem tak nie było. Wydaje mi się, że po ślubie moje życie będzie wyglądać dokładnie tak jak wyglądało przed. Różnic chyba będzie nie wiele. Będzie trochę roboty z papierkami itp. ale to pikuś.
Żyjemy w społeczeństwie. Ślub jest tylko określeniem stanu w jakim będę żył. Żeby inni przedstawiciele społeczeństwa wiedzieli: "ta para już jest związana i razem wychowuje potomstwo więc im nie przeszkadzać"
A właśnie.
Myślę, że to właśnie potomstwo jest tu najważniejsze. Jedno jakby zawłaszczone dziecko już mam. Czekam na drugie tym razem powstałe z części z mojego DNA ;p
To wzbudza we mnie większe emocje. Z jednej strony widzę, jak Asia bardzo fajnie wychowała Patrycję. A z drugiej strony wiem, że po narodzinach będę miał jeszcze mniej czasu na zabawę.
No ciekawe jak to będzie.
Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce, jak mawiał Terencjusz.
Nie jeden człowiek już przez to przechodził i cieszę się, że przejdę to z Asią.
Napisałbym więcej. Ale nie dam rady.
Gratulacje, i to podwójne :)
OdpowiedzUsuń