sobota, 16 października 2010

wielki come back?

No dzisiaj kolejny ciężki dzień.
Wszystko zaczęło się wczoraj wieczorem. Asie przypomniała mi, że obiecała Patrycji, że może spać z nami w łóżku. Patrycja wierci się niemiłosiernie więc budziłem się w nocy wiele razy walcząc o skrawek łóżka, kołdry czy o moją własną poduszkę.
Jak tylko zaczęło świtać (o 7:10) stałem i stwierdziłem, że jak mam nie spać to przynajmniej sobie pogram. Odpaliłem Obliviona korzystając że śpią. (bo Pat nie powinna oglądać jak gram w Obliwiona)
Niestety, już o 8 rano wszyscy wstali. Więc save & quit. I jazda z psem i po bułeczki.
Oczywiście rano pies na mnie warczy i szczeka budząc chyba całą kamienicę (ale nic mnie to nie obchodzi). Zakładam mu smycz i jazda na spacer.
Oczywiście na spacerze srak na mnie naptakał. Ale nic to, pomyślałem, że może teraz będę miał szczęście.
(pff niepoprawny optytmista ? czy raczej głupiec? )
Po śniadanku sprzątanie, i pranie. O 1130 Asia idzie do fryzjera (młoda śpi więc luz, dam radę jeszcze pościelić łóżka, znaleźć Asi czapkę, przygotować się na wyjazd. Bo w planie Obiad w Ikei, zakupy w M1, obejrzenie działki i potem goście lub granie w Galaxy Truckera.
Ale jak to się mówi, chcesz Boga rozśmieszyć to sobie coś zaplanuj.
A Ikei obiad udało się zjeść spokojnie, mimo, że w soczkach dla Pat nie było słomek. I nie było nic ciekawego dla mnie do jedzenia więc jadłem zestaw dziecięcy.
W M1 Pat na karuzelę, potem w kulki a My (ja, Asia i Kinga) do Reala.
Kinga w ryk więc mama daje jej cyca na ławce a ja robię zakupy. Trochę się pozmieniało w półkach więc trudniej było znaleźć to czego się szuka. Ale przy najmniej kolejki są tu mniejsze niż w biedronce ;p
Wychodzę ze sklepu, pakuję zakupy do auta, odbieramy Pat z kulek i się zaczyna. Pat się źle czuje i boli ją głowa. Asia zabiera ją na lody a ja zerkam do Cuba pogadać z dobrymi znajomymi. Asia wraca i mówi że Pat się musi naprawdę źle czuć bo nawet loda nie chce. Idę do apteki po kubek wody. Potem idę do apteki kupić termometr bo dowiaduję się, że nasz stary został niedawno zbity. Potem idę do apteki oddać termometr elektroniczny i wziąć normalny rtęciowy, bo elektroniczny strasznie oszukuje.
Olewamy działkę i jedziemy do domu. Mieliśmy jeszcze zatankować ale też olewamy. W domu Pat się źle czuje, i śpi. Kinga cały czas płacze i chce leżeć na cycku. Zbliżamy się do kolacji.
Dziewczyny leżą w łużku i odpoczywają. Zastanawiamy się czy nie dzwonić na pogotowie. W naszej rozpisce napisali że po tej operacji jak Pat straci przytomność albo pojawią się podejrzane objawy mamy dzwonić po pogotowie.
Postanawiam, żeby pospała i jak się do rana nic nie zmieni to pojedziemy.
Odchodzę na chwilę dokończyć kolację.
Słyszę "MIKOŁAJ!!! "
Wbiegam do pokoju, Pat zarzygana leży na łóżku. Asia dzwoni do lekarzy. Pat leci na kibelek, ja sprzątam świeżo pościeloną zarzyganą pościel. I staram się uspokoić Kingę bo się rozryczała mocno. Widać w sobotę wieczór do lekarzy się nie dzwoni, bo się nie dodzwoniliśmy. Ale jak Pat zwróciła obiad to od razu jej się lepiej zrobiło.
Położyłem kobiety do łózka w nowej pościeli. Miska leży obok.
Śpią.
Wstawiłem pranie i Kretem przetkałem rury bo rzygi zatkały rurę jak czyściłem pościel przed włożeniem do pralki.
Dzień powoli kończy się .
Zobaczymy jak się będą czuli jutro.

Ale co tam ja jak zawsze optymista, przynajmniej mam czysto w pokoju ;>

1 komentarz:

  1. to dobrze ze tak sie skonczylo.a zycie toczy sie dalej i bedziesz mial jeszcze wiele podobnych przypadkøw /mam nadzieje ze nie gorszych/zycie jest piekne

    OdpowiedzUsuń