czwartek, 7 lipca 2011

Portugalia

W końcu mam chwilę, żeby napisać coś o Portugalii.

Trzeba wiedzieć, że odwiedziliśmy ten kraj z całą rodziną (Kinga, Pati, Asia i Ja). Byliśmy tam od 18 do 26 czerwca 2011, więc tydzień. Z czego 4 dni Asia była na konferencji więc to ja zajmowałem się dziećmi.
I tu chciałem się podzielić refleksją. Otóż całkowicie popieram teraz przysłowie:
"Małe dzieci, mały kłopot
Duże dzieci, duży kłopot".

Przed wyjazdem obawiałem się, że to z 9 miesięczną Kingą będę miał więcej kłopotów. Tymczasem to Pati sprawiła mi wiele problemów. Głównie przez to, że jest już na tyle duża, żeby "sobie poradzić". Więc często zdarzały się akty samowolki, a nawet nieposłuszeństwa. I takie tam drobnostki jak ucieczka do windy by samemu wjechać na 10 piętro hotelu ( Vip Arts Executive .. a jak ;p ) to małe pifko. Gorzej jak na przykład ucieka na plaży nad oceanem, nie chce dać się posmarować, a już na pewno nie będzie nosić czapki. ehh

A teraz coś o Portugalii.
To na pewno kraj dla turystów. Ładne uliczki, budynki, zieleńce. Dużo ciekawych miejsc do zobaczenia, niestety często płatnych. Jednak trzeba być turystą przez duże T i być przygotowanym. Miejscowi na dworcu nie potrafili nam udzielić najprostszej informacji gdzie kupić bilet na autobus. I tak ganialiśmy po całym (niemałym) dworcu autobusowo-kolejowym.

Na pewno to nie jest kraj dla małych dzieci. Wszędzie palą papierochy. Nie da się spokojnie pospacerować. Wiele miejsc jest trudno (a nawet nie0-) dostępnych dla wózka dziecięcego. Dzieci od 5 lat płacą za bilety jak dorośli.
Za to dla młodzieży i dorosłych to idealne miejsce. Pełno knajpek, pubów, sklepów.

Muszę jeszcze dodać, że w lato jest tam za gorąco. W dzień nie ma co wychylać nosa. Z dziećmi wieczorami niewiele zwiedzimy. Dobrze, że jest tam sporo fontann i cienia od drzewek. Inaczej przegwizdane.

Ok times' up.

A za 2 dni GRAMAJDOWISKO !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz