Często patrze czy ktoś ma gorzej ode mnie czy ja mam gorzej. Jak ma gorzej to staram się pomóc, ale często się zdarza ze mi nie wychodzi. wiem ze czasem liczy się to ze próbowałem itp, ale jak nie pomogło to co to zmienia.
Grzesiek miał racje, życie kopie dobrych ludzi w dupę, albo nawet w "jajka i ogórka".
Dzisiaj znowu dołek, mi się nic nie udało, może nawet coś popsułem, do tego wiem ze nikt mi nie pomoże, bo nikt mnie nie zna, a nie ma tych co mnie znają. Zresztą kto by chciał mnie znać tak naprawdę, po co to komu. Każdy i tak ma mnóstwo swoich problemów.
ale mimo niepowodzeń się nie ugnę, bo wiem jak to jest jak się traci dobrego kumpla.
Walczę więc do końca, prędzej umrę niż się poddam. Bo takie mam podejście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz