poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Drugi poniedziałek

Dzisiaj Asia miała rodzić ... ponownie.
Druga próba również się nie powiodła. Czyżby Kinga miała urodzić się o czasie? Albo co gorsze po czasie?
Nic to na razie cierpliwie czekamy.

Z innej beczki. Dzisiaj widziałem wiewiórkę. Fajnie znów ją spotkać, jednak trochę się stęskniłem.

Czy ja jestem dziwny? Podoba mi się gra Dorn, grafika też mi się podoba, ale większości ludzi się nie podoba. Nie dziwił bym się jakbym był najstarszy.

Co dalej?
Spektakularna wywrotka na rowerze.
Dzisiaj przyznaję Robertowi 100% racji. Koszyczki na pedałach są niebezpieczne. Lepiej mieć wypinane buty. Przy tak dużej prędkości udało mi się wyjąc nogę z koszyczka ... jak już leżałem na ziemi. Bilans:
kierownica skrzywiona
łańcuch spadł łamiąc plastikowe koło ochronne
hamulec uszkodzony (to już naprawiłem)
dłoń, łokieć i kolano zdarte
ręka ciągle boli w stawie

ale było fajnie, jednak ta adrenalina w locie, ciekawe przeżycie

No i dzisiaj to nie tylko ja latałem, Patrycja spadła ze schodów, na szczęście niewielkie stłuczenie. Większy był chyba szok ;p
No może upadek z 3go schodka drabinki na antresolę brzmi mniej strasznie ;p

aha no i dzisiaj urodziny babci. Babcia stara ale jara (w sensie pełna życia a nie że pali papierosy, bo nigdy nie paliła hehe)
więc wszystkiego najlepszego i zdrowia zdrowia i jeszcze raz zdrowia
bo chyba resztę babcia już ma ;>

Jutro Payday
I jazda dalej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz