Godzina 4:15, budzi mnie Asia. Ma skurcze. Do rana nie spała budząc mnie co jakiś czas. Ja nieprzytomny staram si zapamiętać godziny skurczy.
7:00 Pobudka, przynajmniej oficjalne bo oboje jesteśmy niewyspani. Trzeba obudzić Patrycję i zabrać ją do przedszkola. Ja rezygnuję z pójścia do pracy i chcę Asię zawieźć do szpitala. Bo to może już. Na szczęście Rafał zabiera młodą na weekend.
9:00 w szpitalu przez godziną Asia ma 4 skurcze i prawie żadnego rozwarcia.
Wracając idziemy do M1 na zakupy i o 13:00 do IKEI na obiad. Wracamy, przez 2h Asia ma coraz boleśniejsze skurcze. O d 15:00 do 16:00 było ich 6. Wydaje się, że są coraz częstsze.
Przed 17:00 jesteśmy przy szpitalu, zaparkowałem dość daleko. Idziemy powoli zatrzymując się co chwilę. W szpitalu pani nas przyjmuje jakby niechętnie. Ja muszę czekać przed drzwiami. Po chwili 2 piguły wywożą moją żonę na łóżku i jadą na salę. Podobno jest już w 2 fazie i rodzi. Asia krzyczy żebym załatwiał papierologię i szybko leciał do niej bo nie zdążę.
Zanim piguła wraca, i robimy papiery mija 10 minut. Mówię jej kiedy mogę iść do żony, a ona że nie ma sensu teraz bo już po porodzie.
SIC!
Poród trwał jakieś 5 minut, o 17:15 byłem już ojcem, ale do Asi mogłem wejść na chwilę (i to nielegalnie) ok 18:00.
Dobrze że tak szybko, przynajmniej się nie męczyła ;D
Jeszcze nie znam dokładnych danych, oprócz tego, że wszystko jest OK.
zaraz lecę do niej w odwiedziny.
Jeszcze raz gratulujemy no i zazdroscimy timingu :)
OdpowiedzUsuń!!!!!!!Taaadam!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńGratulacje. Zbychu i Agata
OdpowiedzUsuń