Śniło mi się, że byłem już z rodziną na wakacjach. Z rodziną i gramajdą.
mieszkaliśmy w miasteczku położonym w lesie. Takie małe miasteczka a wszędzie pełno drzew. Nasz domek był tak daleko od domku Komarków, że musieliśmy jeździć do nich autem. Kinga i Szymek byli na tyle duzi, że jak odwiedziliśmy ich to bawili się sami. Kora wtedy spała do południa, marek wtedy piekł ze swoją mamą (a może to była teściowa?, taka grubsza) ciasto w kuchni.
Ja niestety jeździłem autem w te i wewte, bo się okazało, że różni gramajdowicze pozapominali niektórych rzeczy i spraw. Więc musiałem ich wozić, często z jakimiś dużymi pakunkami.
A jak wróciłem do donku Komarków, to patrze a tam mój brat Al, wyżera ze śmietnika popcorn (który zresztą wywaliłem jako kara dla Asi i Pati poprzedniego dnia).
Wtedy się obudziłem.
Ciekawe co to znaczy ;>
powinieneś się obudzić zaraz po tym jak zobaczyłeś mnie z teściową (tak, to teściowa była), bo to niemożliwe :)
OdpowiedzUsuńA sen pewnie znaczy tyle, że Alek pojedzie na grajdołek, bo moja teściowa jest odbiciem Twojej ;)
Tak czy inaczej nie mogę się już doczekać.
OdpowiedzUsuńto znaczy ze niedlugo pojedziesz do niego /nich/ w odwiedziny
OdpowiedzUsuńNo ciekawe, dawno popcornu nie jadłem... :D
OdpowiedzUsuń