Z cyklu kolejnych przemyśleń.
Dzisiaj wieczorem ( w zasadzie to już noc). Podczas kąpieli w końcu to wymyśliłem. A może po prostu udało mi się ubrać w słowa to co od dawna wiedziałem.
Ja już znam sens !
Ale od początku.
Wiedzieć a robić, to dwie odrębne sprawy. Można wiedzieć wiele, ale jak nie wykorzystujemy swojej wiedzy, jak nie używamy jej na co dzień, ta wiedza jest bez znaczenia. Jest bezużyteczna. My jesteśmy bezużyteczni. natomiast jeżeli korzystamy z "dobroci" (z myśli, wiedzy czy techniki) jesteśmy wtedy wartościowi.
Już podaję przykład. Ja jestem fizykiem, wiem o wszechświecie prawie wszystko. (no przynajmniej ogólnikowo). Znam sens. Widzę błędy innych. Wiem i widzą jak koła zębate kosmicznego mechanizmu powinny się kręcić i jak się kręcą. I co mi z tego ? To bezużyteczne. Nie potrafię tego wykorzystać w codzienności.
hmm lepszy przykład.
mechanik samochodowy. Mechanikiem samochodowym rozpoczynamy być już w zawodówce, a więc nie mając jeszcze pełnoletności. Więc nie mamy też prawa jazdy. Człowiek, który powiedzmy wie o samochodach prawie wszystko, potrafił by naprawić prawie każdą usterkę, nie umie jeździć autem ?!?!
Czy nie bardziej pomocna w codzienności była by chociaż by osoba (choć bardzo chciałem napisac kobieta ;p ), która nie wie o aucie zupełnie nic. Ale jeździ autem od 3 lat ? Prze ten czas miała jedną stłuczkę (zresztą nie z własnej winy) i jedną awarię (padł akumulator, ale ta osoba i tak nie wiedziała co się popsuło). Ale problem rozwiązała błyskawicznie. Telefon, assistance i po zabawie ;p
Tak więc wniosek ? Nie trzeba znać sensu by żyć. Poznanie sensu nie gwarantuje rozwiązania zagadki życia.
I teraz widzę sens końcówki "Matrixa". Gdy Neo odlatuje. On widząc sens i "zasady" rozpoczął ich wykorzystywanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz