Dotarło do mnie wreszcie. Ja nie jestem żadnym bohaterem.
Jestem kimś wręcz przeciwnie innym. Jestem antybohaterem, jestem głównym złym.
Jestem Nemezis. Jak Joker (tylko z gorszym poczuciem humoru). Jak Goblin (tylko
bez latającej deski i gadżetów w stylu bombek). Jak Doktor No (tylko bez
pieniędzy). Jak Adolf H. (tylko nie mam wąsa).
Jestem po prostu Zły.
Ale jak ? Ktoś zapyta. Ty? Nie żartuj, przecież cię znam.
Ktoś powie.
Czy na pewno ?
W domu wiecznie marudzę, krzyczę na żonę, jestem
sarkastycznie wręcz złośliwy wobec dzieci. Okrutnie ignorancki wobec teściowej.
Ostatnio nawet jestem mega wulgarny. Dla
czego taki się stałem ? Mam kilka hipotez, prawdopodobnie każda z nich jest
prawdziwa i się nakłada na siebie to wszystko. Ale to nie jest istotne teraz.
Teraz sedno sprawy jest takie: Dzisiaj zdałem sobie sprawę że jestem zły. I że
rozumiem dla czego na świecie pojawiają się ŹLI tacy jak ja.
ZŁY nie czuje się złym. Myśli, że jest dobrze. Zna
rozwiązanie na dręczące go i często innych problemy. Nie rozumie głupich wręcz
zachowań innych ludzi. Chciałby dać im dobre rady a ci, którzy są na nie
odporni nich spadają na szczaw.
Tak jak ja w domu, ciągle marudzę i mędzę: kubek po piciu od
razu do zmywarki włóż. Talerz po jedzeniu do zmywarki. Buty zdejmij i odłóż
zanim wejdziesz dalej. Schowaj te nożyczki z zasięgu ręki Kingi. Wysmarkaną
chusteczkę od razu do kosza. Pościel łóżko jak tylko wstaniesz. Jak schowasz
zabawki po zabawie to Kinga ich nie weźmie. Rano zanieś piżamę na swoje miejsce
to nie będziesz musiała wieczorem szukać. Wyłącz komputer przed wyjściem do
pracy. Nie idź do kościoła jak jesteś chora!
I wiele, wiele innych.
I zawsze myślałem, że robię to dla dobra innych. Dopiero
potem sobie uświadomiłem, że to ja jestem tym złym. Że jestem zrzędą i marudą.
I że nie mam racji.
Bo jestem Nemezis dobra, główny boss, wróg nr. 1.
To powiedz teraz co z tego wynika? Czy postanawiasz się zmienić, czy będziesz rozwijał w sobie Zło? Buahahahaha :)
OdpowiedzUsuńW zasadzie to nie wiem co zrobić. Z jednej strony staram się odpuścić trochę. Ale z drugiej strony wydaje mi się, że niektórzy się nie nauczą. Że będę musiał codziennie po przyjściu z pracy ganiać za brudnymi talerzami i szklankami, żeby je wrzucić do zmywarki. Nie wiem.
OdpowiedzUsuń