W gry RPG* gram od 10 roku życia. Czyli od 3 podstawówki. Pierwszym moim podręcznikiem (a zarazem pierwszą gigantyczną książką jaką przeczytałem) był podręcznik do Warhammera Fantasy. Jednak pierwsza gra rozegrana to było Oko Yrrhedesa (dziękuję ci Sapku).
Oczywiście pierwsze gry zupełnie nie przypominały sesji RPG. Wtedy nie mogliśmy się zdecydować kto z nas ma być MG. A MG często tez miał swoją postać i grał razem z graczami. W rozgrywce liczyła się głównie rombanka potworów i ratowanie świata i oczywiście super artefakty (najlepiej bronie i zbroja bo lania kolejnych potworów).
Z czasem zostałem regularnym MG a nasze sesje stawały się coraz to poważniejsze. Oczywiście z małymi skokami w bok a'la drużyna samych kobiet jak w Seilor Moon. Albo granie w Kubusia Puchatka RPG.
Z czasem człowiek nauczył się zagłębiać w świat wyobraźni, oraz kontrolować wymyśloną rzeczywistość za pomocą słów.
Jako MG wymyśliłem jedno z moich ulubionych powiedzeń:
"Nie ważne co się mówi, ważne jak się mówi."
Dzięki temu mogło mi brakować zasobów słownictwa, mogłem doznać pomroczności mrocznej i zapomnieć wszystkiego, a i tak udało mi się wprowadzić odpowiedni nastrój. Czytaj zachęcić drużynę do podążenia tam, gdzie byli akurat potrzebni. Tu z czystej próżności pochwalę się, że w najdojrzalszej fazie mistrzowania, kreowane przeze mnie światy były totalnie improwizowanymi sandboxami. (ok nie będę wdawał się w szczegóły).
Idea jest taka, że to moje powiedzenie zastosowałem również w celu uwodzenia kobiet. Ze 100% skutecznością. ;> (tutaj też bez szczegółów).
Stosuję moją mądrość również w pracy. Przykład, Osoba pyta się ciebie o coś. Znasz temat tylko pobieżnie i niewiele mu wytłumaczysz w szczegółach, ale widzisz, że on nic nie wie w tym temacie. Więc Mówisz wszystko co wiesz, ale w taki sposób że odbiorca ma świadomość, że swoją wiedzę przedstawiłeś w taki sposób, aby on to zrozumiał. (to działa dopóki ciebie nie poznają dobrze ;p )
Ale najlepsze zastosowanie to jest do dzieci w domu. Nawet nie wiecie ile jest sposobów, aby powiedzieć dziecku, że tego nie wolno, albo, że ma coś tam zrobić. Albo, że można opowiadać dziecku swój codzienny (dzisiejszy) dzień pracy, w taki sposób, że dziecko myśli, że to fajna bajka na dobranoc.
Ale najzabawniejsze jest to, że używając głowologii** (to słowo stworzone przez T. Pratchetta) czuję się naprawdę jak jakiś mag. Za pomocą słów nakłaniam ludzi by zrobili to co mają zrobić ;D
Oczywiście skuteczność generalnie nie jest 100% (u dzieci jest szczególnie mała).
Mała efektywność u dzieci jest spowodowana prawdopodobnie tym, że dzieci przez cały okres dojrzewania próbują na ile sobie mogą pozwolić. Więc jeśli mają cokolwiek zrobić najczęściej wpierw próbują tego nie robić, na różne sposoby ;> Ale nie o tym tu teraz mowa.
Wracając do sedna. Gry RPG nauczyły mnie najwięcej. Więcej niż filmy, więcej niż gry komputerowe czy planszowe. Powyższy przykład był tylko wierzchołkiem góry nauki. jeżeli kogoś to interesuje w następnym poście mogę opowiedzieć. "Jak RPGi nauczyły mnie społeczeństwa. "
* - nie, nie będę tłumaczył co to RPG. Jak ktoś nie wie to niech sobie poszuka. Chociaż myślę, że każdy wie.
** - patrz Trzy Wiedźmy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz