Myśl pierwsza, która mnie naszła.
Musi być równawaga pomiędzy egoizmam i altruizmem. Taki balans da nam szczęście.
Prosty przykład:
Człowiek A potrzebuje pomocy, Człowiek B chce mu pomóc. Rozpatrzmy skrajny przypadek gdy A jest altruistą a B egoistą. A nie bedzie prosił o pomoć B żeby mu nie przeszkadzać, nie zabierać czasu i energi i pozostanie w potrzebie i nieszczęśliwy. B jako egoista nie bedzie chciał pomóc A, bo nie bedzie mu sie to kalkulowało, za duzo energi i czasu bedzie musiał poświęcić a jako powiedzmy znajomy A wie, że raczej nic w zamian nie dostanie.
Przypadek skrajny w druga strone. A egoista kombinuje, żeby B zrobił za niego całą robotę. B sie na to godzi. Sytuacja zadowala pozornie obu, jednak mi to przypomina jakieś niewolnictwo. Albo nie wiem co. Czy coś takiego wogole jest możliwe? Pozatym B bedzie w końcu nieszcześliwy, bo bedąc sam w potrzebie nie bedzie miał odwagi poprosić nikogo o pomoc, a sam nie bedzie miał czasu rozwiązywać swoich problemów, bo bedzie zajęty problemami A.
Przypadek równowagi. B z chęcią pomoże A, podbuduje swoje ego, że jednak jest potrzebny komuś, zrobi dobry uczynek, a jednocześnie wie, że jak sam bedzie w potrzebie to nie bedzie sie bał o pomoc poprosić. I ta pomoc otrzyma bo B z chęcią pomoże.
Wniosek
Nie powinienem bać się moich pragnień. Powinienem te pragnienia sygnalizować, i nie bać się prosić o pomoc, jednocześnie będąc proszony o pomoc zawsze takiej udzielać.
Może to głupie ale moje ;D
Huja tam głupie.
OdpowiedzUsuńNadal uważam, że wszyscy to egoiści a altruizm jest egoizmem pozytywnym.
Sprzątniecie łazienki było MI potrzebne ;)
Zgadzam się z tobą w 100%
OdpowiedzUsuńA co do łazienki zgodnie z dewiza Akakusa: pomogłem tobie wiec jestem twoim dłużnikiem.