Kim ja jestem, żeby świętować moje narodziny? Czy ktoś mnie uważa za Boga, albo chociaż za świętego, czy może bohatera? Nie sądzę.
Zawsze na moje urodziny lubiłem robić to, co mi się podoba. Czyli wszystko na przekór innym. Olać wszystkich i okazać się jedyną istotą na świecie. Trochę tak jak myśli jeden ze znajomych (którego imienia nie wymienię) reszta ludzi to tło.
Czasem myślę, że Ziemia to Raj. Jestem w raju, a reszta ludzi to tło. Ludzie mają mi robić dobrze, w sensie sprawiać przyjemności. I pokazywać, że ja mam dobrze. Więc słyszę naokoło o wojnach gdzieś daleko, albo tutaj tylko dawno. O głodzie, korupcji, przemocy, niesprawiedliwości itp. Wszędzie tylko nie na około mnie. W moim pobliżu tylko wspaniali ludzie, dobra zabawa, jedzenie jakie lubię (jakie sobie zrobię/kupię) . Szkoda, że jednak obchodzą mnie inni ....
Pesymiści mnie tak nie drażnią jak tzw "Nay saying". Cokolwiek się robi to marudzenie. Ehhh....
Malta była zajebista, pisanie bloga też nie jest złe, wstawanie o świcie jest super itp. Uwielbiam Hurra Optymizm ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz