środa, 30 września 2009

AIDS a BÓG

Znowu temat o bogu? Zastanawiające ile ateista może na ten temat napisać.

Człowiek od zarania dziejów wymyślał sobie zasady moralne oraz etykę. Jedną z takich zasad stosowaną w sumie do dziś dzień jest sex po małżeński. Człowiek powinien uprawiać sex po ślubie.

Oczywiście od zarania dziejów człowiek łamał te wskazówki moralne. Każdy to wie. Co się wtedy działo? A no narody wtedy wymierały. Oto przykłady: sodoma i gomora, wielka potęga rzymska, czy nawet grecka.
No więc zostawmy Rzym i Grecję. Ale weźmy sodomę i gomorę. Tam się to dopiero rzeczy działy, i co się stało ? Bóg zjarał te miejsca deszczem siarki.
Źródło Wikipedia podaje:
Jak utrzymuje Biblia – przyczyną zagłady Sodomy i Gomory były: niegodziwości i nieokiełznana rozpusta ich mieszkańców oraz przejawiany przez nich cyniczny brak szacunku i pogarda dla prawa i autorytetów, a w szczególności wobec Boga.

A co jest teraz? Człowiek bzyka się na lewo i prawo z każdym. Narkotyki dostępne w sklepach jak czekolada czy herbata. I co na to bóg? A no wprowadzę HIV. Teraz sobie wyobraź, że bóg chce nadal poszanowania jego godności. Drżyjcie ci co bzykają nieznajomych i ci którzy używają czyiś igieł. I znowu powróci ład i porządek.
...

Ale teraz ludzie są o krok od wynalezienia szczepionki na HIV, i co teraz ? Co się z nami stanie bez takiego hamulca? Na czym się skończy?

No kto ma jakieś pomysły.
Naprędce powiem,m że każdy może zamiast boga wstawić tu np. matkę naturę która zawsze dąży do równowagi, albo kosmitów z ich jakimś mrocznym planem.

I jeszcze tylko dodam, że tekst ten powstał w wyniku moich rozmyślań o przyzwyczajeniach społeczeństwa a poligamii.

8 komentarzy:

  1. akurat narkotyki mają niewiele wspólnego z HIV, poza pojedynczymi przypadkami.. gdyby bóg istniał i chciał kogoś karać, pewnie wymyśliłby coś gorszego niż HIV ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko czy o bogu/Bogu można mówić, że chce?

    Załóżmy, że istnieje taki katolicki Bóg. Istnieje poza czasem, nie ma dla niego przeszłości, teraźniejszości i przeszłości. Myślenie o takim Bogu jak o jakimś Zeusie jest trochę naiwne, prawda?
    Poza tym Sodomę i Gomorę załatwił "bóg starotestamentowy". W tej chwili "działa" Bóg nowotestamentowy, który nie skrzywdzi ludzi, wiec spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czyli mielismy trzech bogów, zły starotestamentowy, bardzo zły inkiwyzycyjny i teraz ten prawdziwy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Potraktowaliście to zbyt dosłownie. Niech to nie będzie bóg tylko matka natura. Świat rozwija się drogą ewolucji, i np jeżeli rozprzestrzeni się na pewnym obszarze powiedzmy za dużo żab, to na tym obszarze zauważymy po pewnym czasie wzrost liczebności bocianów. Samo regulujący się mechanizm. A teraz weźmy pod lupę przypadek człowieka, oryginalnego zwierza. Co będzie jak pokona przyrodę i rozmnoży się zanadto? Albo jak w moim przykładzie pokona HIV? Inne choroby weneryczne? Są wyleczalne, zobaczcie że nawet w filmach często pokazują w humorystycznym zabarwieniu po zdradzie facet idzie do lekarza, ale to mu przejdzie. Jeżeli nie było by zagrożeń to jedynym co ogranicza człowieka jest chyba sam człowiek. A jeśli ludzie by sobie zdali z tego sprawę by zaczeli robić naprawdę to na co mają ochotę? A co jeżeli do tego doszło by, że rozwój robotyki odprowadził by do drastycznego skrócenia dnia pracy ? Czy potraficie sobie wyobrazić co by człowiek nawymyślał z nudów?

    OdpowiedzUsuń
  5. faktycznie ciekawe.....
    chociaz caly czas mam wrazenie Demno, ze dla Ciebie Bog to wlasnie taki umiesniony, rzucajacy gromami w ludzkosc (a la Zeus), badz tylko brodaty i stary (jak z ilustrowanej Biblii dla dzieci), albo ewentualnie facet, ktory tylko czeka, zeby udowodnic niedowiarkom swoje istnienie, wysluchujac ich obelg i wzywania na pojedynki -az sie rwie, zeby ludzika nawrocic i mu pokazac, ze ON jest!

    a cala sprawa sprowadza sie do tego, ze normy spoleczne, no i po czesci ja, uniemozliwiaja Ci zalozenie haremu, :) ale Boga chyba nie warto w to mieszac! rozwiazanie - zmienic spoleczenstwo i partnera na takie, ktore promuje poligamie...

    ale sie usmialam.... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. czytam właśnie Surrogates a propos tego ostatniego i przedostatniego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja myślę, że każdy człowiek nabywa jakiś przedziwny kod wewnętrzny, który jest jego sumieniem, źródłem jego wewnętrznej prawdy. Jeśli dla kogoś seks przedmałżeński, rozwiązłość, narkotyki nie stanowią barier wewnętrznych to podejrzewam pójdzie tym nurtem aż do coraz to większego upojenia (jeśli to w ogóle możliwe). W gruncie rzeczy człowiek ma tak paradoksalną naturę, że niekoniecznie to co łatwe i na wyciągnięcie ręki sprawia mu najwięcej radości. Te przemijające szczęśliwości nigdy nie dają trwałego szczęścia, są jedynie jego substytutem. Zapytajcie narkomana, alkoholika, hazardzisty, seksoholika, każdego hedonisty czy jest happy. Odpowiedź brzmi - NIE dlatego, że człowiek ma coraz to większy apetyt i nie może dojść do pełni szczęścia. Myślę, że odmawianie sobie przelotnych romansów lub innych para szczęśliwości to są niezbędne hamulce pozwalające odnaleźć trwałe szczęście. Takie hamulce (jak pokora, dystans, mądrość) pozwalają człowiekowi zaostrzyć apetyt i cieszyć się z małych rzeczy a niekoniecznie z hiper wyskoków. Wszystko to co pisze jest kwestią samoświadomości, siły charakteru i pewnej krążącej prawdy, że człowiek już jakiś jest z natury. Na pewno jest zachłanny na szczęście ale i mądry wiedzący, że podążanie za nurtem wszystko co łatwe, proste i przyjemne dla mnie nie nasyci go nigdy a jedynie wepchnie go w obojętność na to czym się otacza. Men tak ma, że satysfakcje daje, mu tylko ciężka praca a nie droga na skróty, także i w miłości. Całą reszta to fikcja, którą wygodnie jest sobie żyć i wmawiać sobie, że jest super. Trwałe szczęście odnajdziecie nie w tym co przyjemne na pierwszy rzut oka. Więcej radości da wam odmawianie sobie niż przyzwolenie na wszystko. Podobnie jest w miłości, która jest jak wielka konstrukcja, na która składa się to wszystko, jaką pracą i zaangażowaniem w nią włożyliście. Pozdrawiam wszystkim dumających.

    OdpowiedzUsuń
  8. OK. Końcówka tylko nie wyszła. Powinno być "ile pracy i zaangażowania w nią włożycie". Taka dbałośc o stylistyke nawykiem prawniczym. Pozdro 700set

    OdpowiedzUsuń