sobota, 12 września 2009

I dlatego lubię ...

Ci co mnie znają doskonale wiedzą, że na starcie traktuje każdego tak samo. Że Lubie każdego, uważam, że każdy człowiek jest warty znajomości ze mną.
Nie jest to takie proste jak się wydaje. Po pierwsze kiedyś jak byłem mały (tak tak, kiedyś byłem mały) nienawidziłem ludzi, wszystkich jednakowo, ludzie byli brzydcy, głupi i nieciekawi. Oczywiście każdy kiedyś wyrasta z młodzieńczego buntu, ba niektórzy wyrastają z głupoty (może i mnie się to w końcu uda ;p ). W zasadzie niewiele się zmienił0o, traktuje wszystkich ludzi dokładnie tak samo jak kiedyś, z tym że obniżyła się trochę moja poprzeczka, czy też punkt odniesienia więc teraz mogę wszystkich lubić.
Trzeba sobie zdać też sprawę, że nie każdy człowiek jest przystosowany do lubienia tak o. Zabawna ale ludzie mają nad sobą pewną aurę, i niektórzy są lubiani bardziej na starcie a niektórzy mniej. A jest to zupełnie dziwnie bezpodstawne. Wyobrażasz sobie że spotykasz kogoś i już za nim nie przepadasz, a w gruncie rzeczy jest ta osoba całkiem fajna, dobra i porządna? W drugą stronę też to może zadziałać, lubisz od razu drania?
No i tu dochodzę do mojego sedna. Patrzę trochę na ludzi z punktu ewolucji i "kosmitów". Zaraz wyjaśnię o co kaman z tymi kosmitami. wpierw o ewolucji. Czasem zdarza mi się obgadać kogoś (wtedy głównie słucham, bo nie lubię gadać o kimś bez tej osoby), i słyszę różne epitety na temat innej osoby, ot np że X jest puszczalska, że Y jest głupi, że Z się wywyższa ponad innych, że Q ma głupi i denerwujący śmiech a C jest przewrażliwiona itd. etc.
Nie ma wad, są tylko cechy które aktualnie są niepotrzebne. Nikt z nas dzisiaj nie toleruje agresji itp, ale oczywiście są na świecie ludzie agresywni. Czy są gorsi ? Nie bo np. wyobraźmy sobie, że na ziemi lądują obcy, którzy są nieprzyjaźni nam, ludziom. Walczymy, i kto jest potrzebny ? Agresywne osiłki, nie znający strachu debile i szaleńcy. Ludzie którzy np nie wahają się poświęcić innych żeby zwyciężyć itp. Ludzie ponoszą straty i trzeba się rozmnożyć, "puszczalstwo" staje się cnotą. Za 9 dzieci dostaje się medal itd itp. Wiesz o co chodzi.
Dalej, lubię każdego też z innego względu, wiem że sam jestem osobą raczej nieciekawą i jakbym liczył na to że lubiąc innych, sam będę przynajmniej akceptowany.

Na koniec jeszcze cytat (trym razem mój):

Z wiekiem ewoluuję z człowieka poważnego w błazna.

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym, że wydaję mi się, że nie zawsze takie mówienie, że X jest pewny siebie Y nienormalny Z ma pryszcze, to obgadywanie, no bo zależy z czym to zestawisz- jak powiesz: X jest pewny siebie, ale za to jest bardzo miły dla ludzi jest zorganizowany i kreatywny- to bedzie to tylko wymienianie cech/ pewnych faktów. Prawda? A zresztą nawet jeżeli byśmy mówili same niemiłe rzeczy, to jest to nasz indywidualny punkt widzenia i możemy się nim dzielić (oczywiście z umiarem) na zasadzie: "ta książka jest zła" (obgaduję ją, czy stwiedzam fakt i chcę usłyszeć opinię innych[bo moge sie mylic]?) Poza tym możnaby było pomyśleć, że z drugiej strony, jak się mówi o kimś "dobre" rzeczy to też jest obgadywanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie nie, pokazanie cech to nie jest rzecz subiektywna, (no moze czesciowo) to tak jak o książce mówisz ze to jest horror, albo o filmie ze to jest film akcji, to nie jest subiektywne.
    Ale moim zdaniem to jest obgadywanie, bo w takiej sytuacji ktoś może nie mieć możliwości obrony. W stylu ktoś mi powie że X jest agresywny bo pobił kogoś tam na jego oczach. A kto wie czy tamten nie zasłużył? I tak, wtedy mówienie o dobrych rzeczach to też chyba obgadywanie ;p
    Książki chyba nie można obgadać, można jej tylko wystawić opinię, co jest subiektywne ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ktoś kogos naprawde lubi
    i mimo iż widzi wady tej osoby
    i wie że osoba która właśnie ją "jedzie" ma rację
    to i tak stara się ją bronic lub załagodzić opinię rozmówcy.

    OdpowiedzUsuń
  5. hmmm, zadziwiajace, ale to prawda, ze Mikolaj lubi z mety wszystkich rowno. Stara sie zauwazyc w ludziach dobre strony, nawet jesli inni (wlacznie ze mna) widza tylko zle.... wiec przeciwnie do wiekszosci (chyba) spoleczenstwa, ktorzy z bazy sa neutrealni, a na owych sympatie trzeba sobie zasluzyc, on raczej nie przestaje lubic ludzi nawet po zlych z nimi doswiadczeniach, potrafi sobie wytlumaczyc dane zachownanie spogladajac ponad latwo nasuwajace sie wnioski i odszukac takie wyjscie, ktore jest prawdopodobne, a dodatkowo stawia delikwenta w nie najgorszym swietle.....
    coz, czesto jest to bledna logika i mozna dostac po dupsku, ale, ze Mikolaj ma duze to pewnie i lubi ;)

    OdpowiedzUsuń