Naprawdę książki są bardzo fajne, w tym roku przeczytałem już sporo i żadna nie była badziewna. Ostatnio zabrałem się za anglojęzyczne, i tu pojawiają się schody. "The last Hero" Terrego Pratchett'a przeczytałem szybko i bezboleśnie, mimo że niektóre postacie używały dziwnego języka/slangu. Teraz czytam Tolkiena juniora "The Children of Hurin" i czyta mi się o wiele gorzej. Podobnie jak Tolkien senior, Christopher używa języka zgodnego z ojcowskim, żeby podtrzymać klimat. A to czyta się niemiłosiernie ciężko. No nic, myślę, że jakoś przez to przebrnę, jak się uda będę mógł się chwalić :D
Oczywiście zachęcam do czytania nie tylko książek, ale i prasy, blogów, wiadomości, instrukcji do planszówek itp. Uczeni głoszą, że mniej istotne jest to co się czyta, ważne żeby czytać myśląc. Tzn nie tylko pożerać fakty, ale i je trawić, zastanawiać się nad innymi możliwościami, przyczynami i skutkami itp. Wtedy to dopiero czytelnictwo jest źródłem rozwoju.
A więc do lektury ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz