wtorek, 20 listopada 2012

Równe traktowanie

Patrycja nie jest moją genetyczną córką. Ale jest moją córką z wyboru. Myślę, że kocham ją tak samo jak moją genetyczną córkę Kingę. Nie którzy pytają : Jak sobie z tym radzisz? Jak to określiła pewna osoba jest to co bądź "Somebody else fuck reminder."
Mnie to nie rusza, nie jestem zazdrosny. Sam przecież się bzykałem nie raz przed ślubem. Czemu miałbym liczyć na żonę - dziewicę?

Ale wracając do córek. Pati ma drugiego (prawdziwego genetycznie) ojca. Widuje się z nim. Asia nie chce ograniczać Patrycji widzenia z nim. W końcu Pati musi być do niego przywiązana.
To mnie też nie obchodzi. W końcu jak dzieci podrosną same będą decydować z kim się chcą zobaczyć i z kim spędzać czas. Przecież chłopaka ja im wybierać nie będę.

Skoro Pati ma być moją córką, chciałbym, żeby mi przynajmniej nie przyniosła wstydu. Ha! Ja i wstyd ? No proszę. OK ok.
Nie będę się przecież wstydził, jak Pati puści bąka.  Czy dostanie uwagę za nie odrobioną pracę domową. Dzieci tak mają. Brak kultury mi nie przeszkadza (tak wiem, a powinien). Ja bym chciał, żeby moje dzieci były rozsądne, inteligentne i sprytne. To sobie dalej poradzą. I tak się staram je wychowywać. Nie podaję im wszystkiego na tacy. Daję im pewną swobodę manewrów i staram się za dużo im nie zakazywać. Nauka kosztuje.

Owszem, nie traktuję na równi Kingi i Patrycji. Ale między nimi jest 6 lat różnicy. Nie mogę przecież traktować tak samo drugoklasisty i dwulatka. Dla tego obciążam Patrycję dodatkowymi obowiązkami. Więcej od niej wymagam. Czasem zastanawiam się czy nie za dużo. W końcu ona ma dopiero 8 lat.
No cóż. Mam już 4 lata doświadczeń z pracą z Patrycją i wiem doskonale ma co ją stać.

No cóż, nawet jak niektórzy uważają, że nie traktuję moich dzieci na równo. Nawet jak ktoś mi zarzuca, że nie kocham Pati, i że jestem dla niej nie dobry.
Niech się wypcha. A ja jestem z mojej córki dumny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz