poniedziałek, 11 lutego 2013

ElYta ;>

Znam wielu ludzi. O wiele więcej niż się niektórzy spodziewają. To zadziwiające, ponieważ nigdy nie zależało mi na kontaktach z ludźmi. Z racji mojej wstydliwości zostałem samozwańczym odludkiem i antyspołecznikiem. 
No ale na niewiele się to zdało, bo na skutek niewiadomej dla mnie siły ludzie jakoś do mnie lgną. I nawet jak nie mają siły czy też odwagi przebić się przez mój Izloacyjny Niewidoczny Mur żeby się ze mną zaprzyjaźnić, to przynajmniej pozostają moimi znajomymi (a nawet dobrymi znajomymi). 

Ale nie o tym chciałem pisać. Więc mam tą ogromną pulę znajomych twarzy, nawet jeśli czasem zapomnę imienia to pamiętam charakter. Tzn przypisuję pewne cechy charakteru do facjaty, a to jak kto się nazywa to sprawa mniej ważna (aczkolwiek nie mówię wcale, że nie ważna, wręcz przeciwnie).  I co się okazuje?
Wszyscy ci ludzie to ludzie mądrzy i inteligentni. Ja wiem, że czasem uważam kogoś za debila.  Le no kurcze, największy "debil" wśród moich znajomych to prawie geniusz! (tak tak powlewajcie sobie). 

I zdaję sobie z tego sprawę naprawdę rzadko. 

Otóż niedawno byłem z moją prze-najukochańszą małżonką na koncercie w "klubie". Nigdy wcześniej tam nie byliśmy ale czasem pojawiam się w takich przybytkach jak kluby więc się przygotowałem (tak mi się zdawało przynajmniej). Klub nosił nazwę SQ i (uwaga, antyreklama) i moja noga tam nigdy więcej nie postanie. 

Początek był całkiem niezły, ale okazało się, że start o 22:00 to tylko przykrywka, bo "support" (całkiem fajny: Olivia Anna Liviki, miała naprawdę całkiem ciekawe i energetyczne kawałki, i sama dała naprawdę wszystko ;D ), support zaczął grać o 23:00, a realny koncert zaczął się dopiero po 24:00. 
Rebeka (czyli Iwona Skwarek i Bartosz Szczęsny) jak zawsze dali radę i byli bezbłędni. 
Ale znowu odbiegłem od tematu.

Ludzie, którzy przyszli do tego klubu do śmietanki nie należeli. Nie chciał bym urazić nikogo więc to co napiszę proszę traktować z przymrużeniem oka. Ale mówię tu chyba o większości niż miejskości uczestników. 
Po pierwsze i najważniejsze kupa ludzi paliła papierosy ! W miejscu publicznym palić papierosy ?!?! Nikt im oczywiście nie zwrócił uwagi bo przecież ochroniarze, jak i dźwiękowcy też palili ! Niewyobrażalne.
po drugie, niektórzy ludzie przyszli się chyba tylko nawalić. Może licząc, że na imprezę przyszli też ludzie płci odmiennej, którzy też przyszli się nawalić. Licząc na szybki sex ?
Gdzie tu sens ?
A słownictwo jakiego używają ? 
Wulgaryzmów używam prawie codziennie (i tak mi nikt nie uwierzy). Ale żeby w zdaniu używać więcej przekleństw niż słów ? Wulgaryzmy stosować jako odstępy, spacje między wyrazami ?
Byłem dość podbudowany, szczególnie, że w brzuchu Asi siedzi mały człek. 
I całe szczęście, że żaden napruty pajac nie próbował ze mną zadzierać. Bo doszło by zapewne do rękoczynów. 

.
.

Oj tak. Warto czasem przybyć w takie miejsce, żeby docenić wartość swoich znajomych. 



2 komentarze:

  1. Ale zgredzisz :) Zauważyłeś że im starszy jesteś, tym więcej marudzisz? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale tego nie zauważyłem. Marudziłem od maleńkości, tylko wcześniej zachowywałem wszystko dla siebie. Palenia nienawidzę od dziecka. A tak w zasadzie to nienawidzę głupoty, a palenie to właśnie głupota ;D ot co!

    OdpowiedzUsuń