wtorek, 25 listopada 2014

Może nie potrzebnie się denerwuję.

Uff ale jestem wkurzony, Wiedziałem, że się zdenerwuję ale że nie aż tak. Oczywiscię grałem w DOTE 2. W drużynie z mistrzami świata, którzy wszystko wiedzą i wszystko widzą.
Jestem Viperem na środkowej lini. Przeciwko mnie Pudge. Po pierwszej minucie już widzę, że przeciwnik jest dobry. Ładnie wykonuje deny, last hituje nawet za pomocą swojego gazu. Wiem jak grać, gram ostrożnie, zapodaje na niego moją truciznę i zmuszam do łykania butelki. Musi uciekać po runy i robi to dobrze. Witch doctor ładnie stara się mu runy zabierać. Pełna koncentracja i napiecie ale w końcu podwineła mi się noga, Pudge mnie dorwał ale że byłem pod wierzą to starałem się go zabić. Oczywiście to on mnieł first blood. Ale killa mi policzyło.

Zaczęły się pomruki, że oczywiście to ja padłem pierwszy. Ale spoko, staram się mieć nerwy na wodzy.
Potem seria jęków, że ja run nie zbieram i wykład od mistrza jakie to ważne zbierać runy jak przeciwnik ma butelkę. Tylko ja tu walczę o przetrwanie. I nie mam czasu ale co tam dla świętego psokoju pójdę. Na dole runa Iluzji. Biorę i klikam zwiewanie pod wieże. Z dżungli leciu hak i już padłem. Trafił mnie ... mógł przecież w iluzję.

Potem się zaczęło, co złego to ja.
Zaczyna się walka, z niewidzialności zabijam Warlocka, nie jestem w stanie wejść dalej, zabijam kuriera wroga i zwiewam, widzę, że walkę przegrywamy. Uciekam wzdłuż rzeki, używam Shadowblade.

Nagle dostrzegam, że w przesmyku przez który chcę przejść jest 3 wrogów. Decyduję się zawrócić, mam jeszcze chwilę zanim stanę się widzialny. Zawracam i słyszę komentarze: "Co ty robisz? Którędy? Gdzie leziesz?" Więc myślę, faktycznie jestem niewidzialny, może lepiej przez nich przejść. Jeszcze zdążyłem pomyśleć "a może mają wizję ? ) I w tym momęcie dostałem z hooka. Panika ! skąd widzieli postanawiam jeszcze zwiewaćale już jest po mnie. I słyszę "po co lazłeś przez nich ? " eeee no tak, dopiero potem zdałem sobie sprawę, że oni gówno widzieli i gówno wiedzieli i mogłem się ich nie słuchać. I wracać środkiem. Oni myśleli, że chcę wracać pomiędzy wrogiem i dla tego "delikatnie mi odradzali". Niezrozumienie.

Ale oczywiście ja jestem ten zły.

I jeszcze jestem na linii, mamy pchać ale potrzeby mi townportal. Patrzę na osła, jest w seekret shopie ale ma w sobie już jakiś item. Więc szybko zamawiam kuriera. Oczywiście zaraz komentarz, że oczywiście Mikołaj bierze kurę jak czeka na Asię ?!?!? No tak, bo mi widocznie kurier nie przysługuje, szczególnie jak stoi bezczynnie.
Szybko odbieram towar i odsyłam do seecretshopa. Ale Gdzieś chyba utyka bo tam nie dolatuje i oczywiście to ja jestem tym głąbem co zabiera i chowa osła.

I jeszcze biją wierzą, Tier 1 wiec warto fortyfikować bo jak padnie to i tak odzyskamy glifa. Klikam na Glifa, i nic, klikam jeszcze raz i kurde nic, i nagle wieża pada a zaraz potem włącza się glif ....
oczywiście moja wina że się spóźniłem. Bo bo chyba tylko ja mam przycisk aktywujący albo co ...

ehh

Było jeszcze kilka sytuacji (i to wszystko w jednej grze) ale mniejszych.

Olać to, już się uspokoiłem XD

To tylko gra, ale ...

I jeszcze ten tekst Asi na koniec "Dzięki za fajne zakończenie dnia"
O.O no tak bo to oczywiście moja wina. niepotrzebnie się denerwowałem, przede wszystkim.
Spokój, tylko spokój nas uratuje.

I huj XD

(przepraszam wszystkich niewtajemniczonych ze światem DOTY 2, pewnie nie wiele z tego zrozumieją)

7 komentarzy:

  1. Za moich czasów grało się dla przyjemności, ale ja stary jestem :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Marku, takiego komentarza to się po tobie nie spodziewałem. Albo po prostu nie rozumiem co napisałeś.
    Czy mam to odczytać jako : Dawno temu grało się dla przyjemności a teraz się gra dla kasy/ za karę ? Iże niby stary jesteś to znaczy że tamte czasy były 30 lat temu ? Czy to przytyk do mnie, że gram za karę i nie czerpię przyjemności z gry ?
    W
    W dzisiejszych czasach też się gra dla przyjemności. I ja też gram dla przyjemności. I zazwyczaj granie jest bardzo przyjemne, ale jak grasz w 10 osób łatwo znaleźć jakiegoś trolla co wszystko zepsuje. Prawda? Ale jak coś takiego się zdarzy to nie jest powód, żeby np do końca życia chować się za single playerem. Albo za grami dla dzieci co na Easy mode przyjdzie się w 2 h. Dla mnie przyjemność to trudne wyzwanie. I gram, żeby było trudno, bo jak wygram to mam z tego wieelką satysfakcję, a często jak przegram to też się dobrze bawię. Bo wiem, że przegrałem przez swoje wady a nie przez to ża akurat jadłem pizze i pisałem sms'a czy coś. I tak DOTA ROX, tyle lepiej nie grać z profesorami chyba. Szczególnie jak się jest słabym graczem tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, trafiłem na zły dzień. Już sobie idę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki zły dzień. dzisiaj jest dobry dzień, a ja się pytam na serio. Więc się nie wymiguj tylko odpowiedz. ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój komentarz był trollowy, ale jak chcesz to napiszę więcej :)
    Przecież wiem, że nie jesteś zmuszany do grania i że sprawia ci to przyjemność (myślałem, że to oczywiste, że wiem o tym).

    Dota to po bardzo dobra gra w swoim gatunku, który mnie nie interesuje z wielu powodów, między innymi z tego, że w pewnym momencie przyjemność z gry jest zaburzana tym o czym piszesz. Kiedy mnie aż tak jakaś gra niesłusznie denerwuje to ją po prostu wyłączam i nie wracam. Ale ja to ja :)

    Nie uważam też że dota jest gorsza od innych gier (zresztą nie da się porównać różnych gatunków gier na zasadzie - lepsza, gorsza), ale ty chyba uważasz, że jest lepsza, bo jak piszesz - nie jest single i nie można na easy przejść w 2h. Czego zupełnie nie rozumiem, tym bardziej, że to już był przytyk do mnie :)

    Sorry, za chaotyczną odpowiedź, ale pracuję :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Single, tak, to przytyk do Ciebie XD 2h to raczej przytyk do mnie, Moja poznańska natura nie pozwala mi szanować gry, za którą zapłacę więcej niż za bilet do kina a trwa krócej. Wiem, że tak naprawdę liczy się kontent. Ale widziałem filmy dobre i beznadziejne. I widziałem gry dobre i beznadziejne. I z mojego szkockiego punktu widzenia powiem. Grałem w wiele darmowych gier które są wypaśne, więc po co przepłacać ? Chociaż z drugiej strony za dużą tortillę płacę 11 PLN a zjadam ją w 5 minut, mimo, że jest pyszna to chyba przeginam, co ?

    A tak naprawdę to post nie miał być drwiną z gier , tylko drwiną z ludzi, którzy zwycięstwo stawiają ponad dobrą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  7. O, fajnie, ze napisałeś o jedzeniu i myślę, że to bardzo dobre porównanie. Możesz iść do dobrej restauracji, zapłacić kupę kasy za zajebiste jedzenie, coś czego nigdy nie jadłeś, ale po co kiedy możesz za 1/10 tego kupić tortillę i mieć więcej żarcia (też dobrego, ale w inny sposób :)). Nie jestem w stanie cię w takim razie przekonać :P

    OdpowiedzUsuń