Chodzi mi tylko w zasadzie o to, że część ludzi myśli, że jestem miły i dobry. Ale są ludzie którzy nie chcą mnie znać, żałują że mnie poznali i jak tylko mnie zobaczą pewnie będą chcieli mnie pobić jak nie zabić. A ja chciałbym być ich kumplem bo są równi goście. I nic na to nie poradze i tyle.
Człowiek czasem dostaje drugą szanse i jak ktoś był zły w przeszłości zawsze może starać sie być dobry w teraźniejszosci. A może w przyszłosci jego winy zostaną wybaczone.
Z doktryna chrześcijaństwa pójdę do piekła bo nie żałuje tego co zrobiłem a inni mi i tak nie wybaczą. Może to dobrze, że jestem ateistą ? A co na to inni? A może inni też nie mają tak lekko? Może mają gorzej ale się nie przyznają? Tak czasem sobie patrze na moich znajomych i się zastanawiam jakie tajemnice oni skrywają. Pewnie nigdy nie będzie mi dane posłuchać ich zwierzeń, a szkoda gdyż na pewno większość ludzi przeżyła sporo. A ja bym z chęcią poczytał w innych. A może poprostu chiałbym, żeby ktoś poczytał we mnie? A może poprostu brakuje mi Chaos ;>
Na dzisiaj starczy.
Chaos to Ci na pewno brakuje, dziwnym nie jest.
OdpowiedzUsuńMogłabym rzec (stylizując się na Alcmana), że we mnie możesz czytać jak w otwartej księdze przysłów ;) Uczuć nie ukrywam. A tajemnice przeszłości? Jak orzechy - pozakopywane i nie do końca pamiętam jak do nich trafić ;P