no mam w głowie tyle głosów, tyle wizji , tle myśli.
Cały czas myślę, czasem oddalam się od rzeczywistości, czasem myśli są tylko tłem.
Teraz siedzę sobie sam w pokoju i słucham muzyki. I myślę.
Jest tyle spraw które jeszcze muszę załatwić a wolę tak siedzieć i myśleć.
Wstawaj ! Spanie expa nie da!
A nie, ja nie śpię tylko dumam.
Dumam nie dumam, carem nie będę.
Dzieci śpią to nastaje spokój. Spokój i cisza. Czasem przyłapuję siebie na nasłuchiwaniu miasta. Czy przypadkiem nie zaczęła się już apokalipsa ? Atak Zombie? Czy będę na tyle czujny żeby zdążyć zabarykadować drzwi ?
Równolegle widzę znowu swoją śmierć. Czy lepiej zapomnieć o niej ? Czy przypominać sobie ją i oswoić ? Oswoić śmierć? Czy oswoić siebie ze śmiercią ?
Nie raz patrzyłem śmierci w oczy. Nie bałem się.
Ale teraz mam dzieci. Umrzeć teraz to pewnie byłby dla nich zawód.
Nie cierpię zawodzić. Nie cierpię zawodzić.
Mam się kopnąć w dupę i "big smile and go forward!"
Ale z drugiej stroni nic się nie stało. Ot 50k w plecy, 1-2 lata pracy. Zarobiłem życie więc2 lata w plecy to żaden koszt.
I co teraz? Czy będzie mnie męczył ten Dance Makabre ? Czy to kolejny etap ?
Nie rozmawiam z nikim, z nikim się nie dzielę.
A gdzie fanfary ?
Tak naprawdę to zabiła mnie chyba pewność siebie.
Jakbym słyszał doktora X mówiącego do mnie: "Pamiętaj, wielka moc to wielka odpowiedzialność."
I jak to moja wina, to jak ją odkupię?
Tego już nie zmienisz, wszystko się już stało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz